W styczniu było sporo nowości, snucie planów, dogadzanie sobie podczas weekendu bez dzieci a luty … nieźle nas sponiewierał. Przez pół miesiąca chorowaliśmy – jak nie dzieciaki, to my. A w pozostałe dni nadrabiałam to, co leżało przez choroby. Ot i całe 29 dni. Drinki z syropów, kiszenie się w domu (bo tam gdzie ludzie, to i wirusy) i zmiany w pokojach dzieci – dokonywane na raty. Szczytem szaleństwa były dwukrotne zakupy w Ikei i tak bardzo nietypowa dla mnie ochota na zupę jarzynową. Dziś pewnie nie będzie aż tak inspirująco, za to prawdziwie życiowo. Zapraszam 🙂

Łóżko KURA.

Jest fantastyczne i gorąco polecam je rodzicom przedszkolaków a nawet młodszym. To łóżko piętrowe, ale niższe, solidne i z opcją spania na parterze. Podwójna funkcja jest genialna, bo jeśli szkrab kategorycznie odmówi spania na górze, ramę można skręcić w wersji ze spaniem na dole. Dla rodzeństwa też idealne, tylko wtedy na parterze trzeba pomyśleć o dodatkowym stelażu pod materac (w zestawie jest tylko jeden). Barierka jest odpowiednio wysoka a więc są bardzo małe szanse na wypadnięcie podczas snu. Fajne jest też to, że łóżko jest proste, w kolorze naturalnego drewna z białymi elementami. Można je dowolnie przerobić – pomalować, dodać kolejne dekoracje. Pinterest aż kipi od pomysłów na aranżację: od kontrukcji ze ścianką wspinaczkową, po bajkowy zamek księżniczki. Jak tylko mój projekt będzie skończony, pokażę Wam efekty 🙂

Wiosenne nowości w TIGER.

Obecnie niemal cały sklep to królestwo kolorowych jajek i króliczków. Mnie urzekły wiosenne dekoracje w kolorach turkusu i ciepłego, delikatnego różu. Wybrałam kilka produktów do pokoju Niny a dodatkowo, na letnie miesiące kupiłam 3,7-litrowy słój na lemoniadę i kompoty (60 zł, dostępny w odcieniu zielonym i koralowym).

Zupaaaaaaa….

Choróbska, deszczowa aura i brak słońca musiały dokonać spustoszenia w moim organiźmie, bo jak nigdy mam od kilku tygodni smaka na zupę jarzynową. Gęstą, z fasolką i brukselką, najlepiej na zasmażce albo ze śmietaną.

Sałata z fetą i owocami.

Również hit ostatnich tygodni, wprowadzony na stół przez teściową. Mieszanka sałat z sosem winegret, do tego owoce, jakie mamy pod ręką: pomarańcze, mango, melon, kiwi do tego avokado, pomidor, ogórek, nasiona słonecznika i koniecznie ser typu feta. Idealna mieszanka smaków.

Witamina K.

Bardzo ciekawy i jak zwykle merytorycznie na najwyższym poziomie artykuł Danki z bloga mataja.pl. O tym, jak ważna jest witamina K dla noworodków i jak ważna jest jej suplementacja w dalszych miesiącach. Warto zapoznać się z faktami, zanim opinie na forach i w mediach społecznościowych wprowadzą zamęt w głowach rodziców.

Świeże kwiaty.

Żonkile czy tulipany, do kupienia już za mniej niż 5 zł. Są taką pierwszą, nieśmiałą zapowiedzią wiosny. Pięknie prezentują się w wazonie i od razu dodają nowej energii. Kupuję przy okazji codziennych zakupów.

Jak na tak ponury i chorowity miesiąc, trochę tych małych radości się jednak nazbierało 🙂 Mam nadzieję, że u Was już też wiosennie i coraz pogodniej. Jeśli coś szczególnie zachwyciło Was w lutym, dajcie znać w komentarzu! Ja wracam do malowania półek :))

(zdjęcia: flickr.com; autor: Billy Willson, pinterest.com, tiger-stores.pl)