Ciężko jest uciec od podsumowań, zwłaszcza że dzięki nim uświadamiamy sobie więcej, niż zdawałoby się nam pamiętać. Dla mnie ten z pozoru spokojny rok obfitował w cały wachlarz emocji i wyzwań. Było masę radości i szczęścia z rzeczy małych i dużych, ale był też strach o zdrowie najbliższych i zwątpienie we własne wybory. Była rozpacz i była euforia. Sporo obaw związanych z wyzwaniami, które ja i M. sobie sami wyznaczyliśmy. Rok 2015, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym kończymy na plusie a to postrzegamy jako niewątpliwy sukces. Wypracowany przez nas samych. Oczywiście, że wszystkiego co dobre, mogło być więcej – więcej podróży, więcej przyziemnych przyjemności … Ale my zawsze doceniamy to, co mamy i każdy krok do przodu bardzo nas cieszy. I zawsze jest też coś, do czego chcemy dążyć.

Dla mnie rok 2015 to prowadzenie bloga – regularnie i intensywnie. Czasami może zbyt intensywnie, stąd potrzeba złapania oddechu podczas Świąt. Chciałam usiąść i pisać, ale nie mogłam. Blog to moja ogromna pasja a gdy się nie czuje tego „czegoś”, po prostu trzeba odpuścić na moment. Plany na rok 2016 mam konkretne i liczę, że dzięki nim blog będzie się w dalszym ciągu rozwijał. Chcę jak zawsze inspirować, dzielić się z Wami tym, co mnie interesuje i fascynuje. W nowym roku dzieciaków na pewno nie zabraknie a liczę, że i mnie będzie znacznie więcej. Jestem na takim fajnym etapie, że mam swoich stałych czytelników a nowych regularnie przybywa. Jestem pewna, że nie wiecie nawet, jak bardzo motywujecie i napędzacie mnie do dalszej pracy nad tym naszym wspólnym miejscem. Dziękuję :*

Rok 2015 to również premiera Nukki – nowej marki i produktu, który stworzyłyśmy razem z moją kochaną wspólniczką – Kasią. Miesiące planowania i dopieszczania szczegółów a także stres i obawy o powodzenie projektu opłaciły się. Nasz wielofunkcyjny komin został rewelacyjnie przyjęty a dotychczasowe zainteresowanie klientów pokazało, że miałyśmy nosa co do naszego produktu 🙂 Dla nas obu to ogromne wyzwanie, którego realizacja daje oczywiście sporo satysfakcji, ale kosztuje nas też sporo czasu. Prowadzenie domu z dwójką dzieciaków nie jest łatwe. Dodajcie do tego blogowanie wyłącznie wieczorami i prowadzenie biznesu. Czasami się zastanawiam, jak my to robimy 😉

Mijający rok był dla mnie przełomowy, bo pozbyłam się ogromnej fobii, która przez lata mnie paraliżowała. Na pewno napiszę Wam o tym w osobnym wpisie, ale wiedzcie, że zdjęto z moich pleców ogromny ciężar i nareszcie odetchnęłam pełną piersią. Nawet dziś, miesiące po zdarzeniu, wspominam ten moment z uczuciem ogromnej ulgi i dumy z siebie. Walka ze strachem i własnymi słabościami nie jest łatwa, ale warto. Zawsze.

Mam nadzieję, że przeżyliście dobry rok. Dobry czyli taki, który nie raz dawał Wam powody do uśmiechu i zadowolenia z samych siebie. Że kochaliście i byliście kochani, że pokonywaliście przeszkody i rozwiązywaliście problemy. Jeśli się staraliście, pracowaliście choć trochę nad sobą i swoimi wadami, to dostateczny powód do dumy, nawet jeśli nie wszystko się udało i nie wszystko szło po Waszej myśli. W końcu, w następnym roku możecie zacząć tam, gdzie skończyliście.

Na nadchodzący rok 2016 życzę Wam miłości, siły i odwagi, aby stawiać czoło wyzwaniom, odnajdywać w sobie motywację w chwilach zwątpienia i mieć przy sobie pomocne ramię, na którym można się oprzeć podczas gorszych dni. Równie mocno życzę Wam ambicji, jak i wyrozumiałości dla samych siebie oraz akcpetacji wszelkich niedoskonałości. Nie chodzi o to, żeby być we wszystkim perfekcyjnym. Czasami bycie dobrym jest wystarczające. 

Na koniec przypominam najpopularniejsze wpisy roku 2015. Sama lubię do nich wracać i polecam je Wam z całego serca.

Kate, jak mogłaś?! – Nic tak nie porusza braci internetowej, jak widok wypacykowanej, świeżo upieczonej mamy w kilka godzin po porodzie. Jesteś blada, z włosami na bakier, w wymiętolonej koszuli – źle. Wyglądasz jak z bajki, z makijażem, fryzurą i idealną figurą – jeszcze gorzej. A ja przybiłam Kate wirtualną piątkę!

10 dziwnych i całkowicie normalnych dolegliwości w ciąży. – Wpis stary jak świat, ale nie ma dnia, aby jakaś przyszła mama nie trafiła na niego, bo niepokoją ją aktualne objawy. Ja przerobiłam wszystkie, z częścią niemal jechałam na pogotowie a okazuje się, że są często spotykane i nie powinny niepokoić. Choć z lekarzem czy położną zawsze warto skonsultować. Po to są, co nie? 🙂

Life hacks, dzięki którym życie rodzica staje się prostsze. – Pinterest nigdy nie zawodzi a tym razem znalazłam dla Was kilkanaście genialnych rozwiązań dla rodziców (i nie tylko!). Są tak proste, że aż genialne i co najważniejsze – ułatwiają codzienność. Zajrzyjcie koniecznie 🙂

Matka Natura nie znosi Twojej nieczulicy. – Obrazowe przedstawienie, czym jest relatywizowanie tematu kar cielesnych w wychowywaniu dzieci. Wielu rodziców nadal uważa, że za nieposłuszeństwo czy głupie odzywki można klepnąć w tyłek, w ucho. To przecież nie jest przemoc. A wystarczy odwrócić rolę, aby problem stał się widoczny.

Jest i nasza Nukka! – Premiera naszego produktu wraz z prezentacją jego głównych zastosowań. Sporo o tym, skąd pomysł, dlaczego taki właśnie materiał i ogrom możliwości, jakie daje jeden komin. Polecam również komentarze 🙂

„Nie odkładaj macierzyństwa na później”, czyli kampania z fatalnym przekazem i ukrytym motywem. – To jedna z niewielu kampanii, która do dzisiaj odbija się echem w Internecie. Zwrot „nie zdążyłam …” wszedł do obiegu a samych wpisów na temat spotu nawet nie zliczę. Niestety większość autorów skupiła się właśnie na nim, nie zadała sobie trudu zajrzenia na stronę kampanii. A tam cuda wianki: badania i analizy publikacji na temat antykoncepcji hormonalnej i tendencyjne wręcz wnioski, że w Polsce nie ma edukacji a pigułka staje się narzędziem przeciwko rodzinie. Swoją drogą, we wrześniu kampania miała mieć swoją kontynuację. Ktoś coś? 😉

Dokumentowanie Cudu Narodzin, czyli fotograf na porodówce. – Kolejny temat dzielący przyszłych i obecnych rodzciów (głównie mamy) na dwa obozy. Dla jednych to zupełnie niepotrzebne robienie zdjęć podczas jednej z najbardziej intymnych sytuacji, dla innych dokumentowanie jednego z najszczęśliwszych momentów w życiu człowieka. Ocenę obecności fotografa na porodówce pozostawiam czytelnikom, ja przeprowadziłam tylko świetny wywiad z kimś, kto potrafi pokazać magię i narodziny więzi – z FotoSister. Warto zajrzeć, chociażby dla samych zdjęć!

Fazy porodu siłami natury, czyli 10 kroków do euforii. – My matki możemy się między sobą popisywać i prześcigiwać, ile trwał u nas poród i dlaczego to właśnie my cierpiałyśmy bardziej. Prawda jest taka, że u wszystkich to wygląda podobnie … Jesteśmy głośne, czasami klniemy siarczyście, panikujemy, chcemy uciec a na końcu wszystkim wyznajemy miłość 😉

Czasami jestem ważniejsza. Ty też! – Jak nie zatracić się w macierzyństwie i nie zgubić swojego JA – o tym opowiadają bliskie mi mamy-blogerki. Każda z nas ma swoje sposoby na złapanie oddechu od codzienności. Zobaczcie, jakie one mają.

A Ty złożyłaś życzenia swojej Teściowej? – Odpowiedź na to pytanie dla wielu jest oczywista. Dla mnie również. Wpis o szacunku, uleganiu stereotypom i już na początku zaprzepaszczaniu szansy na choćby poprawne relacje.

Na koniec cykl, który przez dłuższy czas współtworzyłam z Matką Córek i Antoonovką. O naturalnym, wyluzowanym i rozsądnym podejściu do rodzicielstwa – Matka Natura. Polecam Wam jeden z tekstów a pod nim znajdziecie linki do wszystkich pozostałych, jak i namiary do pozostałych autorek. Polecam gorąco: Matka Natura śpi blisko dziecka.

(zdjęcie: flickr.com; autor: Jamie Henderson)