Zgubiliśmy kiedyś Antka. Szkoda, że nie mieliśmy Kiddo!


Każdy rodzic zaczyna od tych samych postanowień i słów “nigdy” i “zawsze”. Bo przecież zawsze będziemy słuchać z uwagą, cierpliwie tłumaczyć i wyznawać miłość przed snem. Nigdy nie krzykniemy, nie będziemy zmuszali do jedzenia i nigdzie, przenigdy nie spuścimy z oczu! A potem życie pisze swoje scenariusze. Splot wydarzeń, moment (ludzkiej przecież) nieuwagi, dziecięca beztroska najczęściej wystarczy. Najdroższa nam osoba znika a my wpadamy naprzemian w panikę i czarną rozpacz.

Wiem, o czym piszę. Niestety. Zgubiliśmy kiedyś Antka w Ikea. W sumie mogłabym napisać, że to on się zgubił, ale to w końcu nie po jego stronie jest odpowiedzialność i rozsądne myślenie, tylko po naszej. A stało się to w sekundę! Był już zmęczony i marudny a ja chciałam szybko rzucić okiem na jeden dywan. Poprosiliśmy, żeby usiadł na pobliskiej kanapie i oddaliliśmy się na jakieś 10 metrów. Nie było nas może ze 2 minuty, bo mimo wszystko czułam się niekomfortowo zostawiając go samego. W ciągu tych 2 minut, kiedy stracił nas z oczu, musiał spanikować i ruszył przed siebie. Prawdopodobnie minął nas po drugiej stronie dywanów. Kiedy wróciliśmy i go nie było … To były straszne, przerażające chwile.

Tłum klientów, gwar i kilka możliwych dróg, którymi mógł pobiec. Było za głośno, żeby usłyszał nasze wołanie i zbyt ciasno, żebyśmy mogli się wzajemnie zobaczyć. Biegłam przed siebie a moja panika zwiększała się z każdym metrem. W końcu go zobaczyłam. Zapłakany stał z jakąś panią, która pokazywała mu punkt informacyjny.

Do dzisiaj żałuję, że wskazałam mu kanapę, zamiast wziąć na ręce. Albo, że nie darowałam sobie tego dywanu … Albo tego, że nie było wtedy z nami Kiddo.

A to nic innego, jak zestaw dwóch niepozornych bransoletek – gadżet opracowany przez BlastLab z Trójmiasta. Jedną zakładasz Ty, drugą Twoje dziecko. Instalujesz aplikację w swoim telefonie, ustawiasz bezpieczną dla Ciebie odległość i gotowe. A teraz najlepsza część. Gdy Twoje dziecko przekroczy ustawioną odległość (czyli będzie od Ciebie dalej, niż to bezpieczne), Twoja bransoletka Cię o tym poinformuje. Innymi słowy: zareaguje dokładnie w tym momencie, w którym dziecko znika z Twoich oczu i się gubi, czego Ty możesz nie być świadom/a.

Opaska została dopracowana i maksymalnie uproszczona:

  • mechanizm zapięcia zapobiega swobodnemu zdejmowaniu czy zgubieniu;
  • jest wodoszczelna;
  • ładowana jest przez kabel USB (komputer, powerbank) a ekran informuje o stanie naładowania;
  • aplikacja służy do konfiguracji a później bransoletki działają samodzielnie.

 

Uważam, że może być naprawdę pomocnym gadżetem i jest w stanie zaoszczędzić rodzicom oraz ich dzieciom sporo nerwów. Pozwoli też zadziałać szybko, biorąc pod uwagę niekiedy naprawdę długi czas zanim opiekun zdąży się zorientować, że dziecko zniknęło. Mam jedno zastrzeżenie i muszę się nim podzielić. Opaska nie wysyła informacji o położeniu dziecka. Gdy odbiegnie od Ciebie, będziesz o tym wiedział/a, ale będziesz je musiał/a znaleźć na własną rękę. Choć oczywiście zaczniesz działać szybciej. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy dziecko zbliży się do kogoś, kto również nosi bransoletkę Kiddo. Wtedy będziemy wiedzieli, gdzie się znajduje.

Tak czy inaczej, ja chciałabym mieć taki gadżet – na wycieczce, na zakupach, na plaży i na przyszłość, gdy dam szlaban i będę chciała mieć pewność, że delikwent nie zwiewa przez okno (bransoletkę będę musiała co prawda przyspawać, ale zwiać bez mojej wiedzy nie zwieje!). A mówiąc zupełnie poważnie, gdybyśmy mieli Kiddo wtedy w Ikea, pewnie zaczęłabym wołać Antka w momencie otrzymania sygnału, że się oddalił. I pewnie byłoby to na tyle blisko, że by mnie usłyszał.

Z drugiej strony mam świadomość i każdy powinien sobie zdawać sprawę z tego, że bransoletka nie wykona roboty za niego. Nadal odpowiedzialność spoczywa na nas-rodzicach. Nadal, bez względu na ilość gadżetów, musimy mieć oczy dookoła głowy i nie gubić własnych dzieci. Pisałam jednak na początku: sporo wypadków i niebezpiecznych sytuacji zdarza się pomimo”, jako wynik kosmicznych zbiegów okoliczności. Nawet jeśli “przed chwilą tu był” albo “tyle razy mówiłam, żeby nie odchodził”.

Kiddo nie zwalnia nas też z obowiązku nauczenia dziecka, jak postępować, gdy się zgubi. Że powinno stanąć w miejscu, podejść do obsługi sklepu/ochrony/punktu informacyjnego, pokazać karteczkę z numerem telefonu, którą ma w kieszeni.

No dobrze. Pogadane, to teraz konkret. Gdzie i za ile można kupić Kiddo? Nie można a przynajmniej jeszcze nie teraz. Tak naprawdę to  Ty masz realny wpływ na to, jak szybko powstaną pierwsze bransoletki. Właśnie ruszyła kampania crowdfundingowa, której celem jest zebranie funduszy potrzebnych do produkcji pierwszej serii produktów. Jak poinformował mnie przedstawiciel BlastLab, osoby zaangażowane w projekt, będą mogły zakupić Kiddo po preferencyjnej cenie. Jeśli przekonała Was idea gadżetu i widzicie zastosowanie go w swoim życiu – klikajcie TUTAJ i dołóżcie coś od siebie.

(zdjęcia i film pochodzą z materiałów BlastLab)

Previous Smart shopping, czyli jak kupować szybko, wygodnie i tanio.
Next Tydzień Bliskości w Lesznie!

Suggested Posts

Fazy porodu siłami natury, czyli 10 kroków do euforii.

W kurorcie.

Hurraaa! Odzyskałam swoje włosy!

Konkurs Mikołajkowy piwnookiej (+ wyniki)

Tata w depresji.

Pomysłowe prezenty dla Babci i Dziadka.