Zabawa, którą pokochają dzieciaki! Przekonaj się, dlaczego.


Poznawanie świata przez dzieci jest urocze i fascynujące. My-rodzice obserwujemy te pierwsze nieporadne zabawy z wielką przyjemnością i dumą. Czasami wzruszeniem … A potem przychodzi etap raczkowania, nauki chodzenia. Zjadanie piasku na placu zabaw, wdrapywanie się na wysokości, turlanie po trawie i wiele innych. Czas guzów, zabierania z rączek niedopałków i trawy, ciągłego czuwania, wypowiadania hasła “Nie wolno” jakieś setki razy w ciągu dnia i oczywiście tony prania. Zawsze zastanawia mnie jedno: Jak to jest, że najlepsza zabawa musi być brudna, mokra i ryzykowna?

Nie bez przyczyny mówi się, że “brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko”. Ja na pewno często przypominam sobie te słowa. Staram się trzymać w ryzach moje obawy, strach a nawet zwyczajną dbałość o to, co przyziemne. Przyznaję jednak, że nie jest to łatwe. Przy okazji różnych sytuacji pojawia się zawsze dylemat: odpuszczać i dawać swobodę czy lepiej ograniczać i chronić?

Dlatego tak świetne są wszelkie okazje, żeby ze spokojem ducha spuścić dzieciaki z niewidzialnej, rodzicielskiej smyczy. Sale zabaw, parki trampolin czy bezpieczne place zabaw i parki. Przyznacie, że w takich momentach dzieciaki bawią się wyśmienicie! To czysta przyjemność patrzeć na ich beztroską zabawę i niepohamowaną radość.

Wiecie, że podobne warunki możecie stworzyć w domu? Wspólnie z marką Smoby możecie zapewnić szaloną zabawę, która zachwyca dzieciaki (i dorosłych) z kilku powodów. Dzięki Fabryce Czekolady i Fabryce Lizaków same mogą stworzyć prawdziwe czekoladki i lizaki: rozpuścić czekoladę, wypełnić foremki i własnoręcznie udekorować swoje dzieła. Gotowe wyroby można nawet zapakować i wręczyć bliskiej osobie jako upominek. Mamy więc świetną, niekrępowaną zabawę i okazję do serdecznych gestów w jednym!

Cała zabawa zajęła nam z dobre dwie godziny. Było samodzielnie, brudno i słodko! Antek i Nina zasiedli do swoich stanowisk niesamowicie ciekawi a potem już było tylko lepiej. 3-letniej Ninie przydała się pomoc, ale z czasem zorientowała się, że wyjadanie czekolady palcami jest równie przyjemne, jak produkcja lizaków. Zresztą, fotorelacja mówi sama za siebie. Po pracy zostało oczywiście pobojowisko, ale szczerze? Chwila sprzątania i włożenie zabawek do zmywarki to niewielka cena za radość dzieciaków. Zachwyt Niny, skupienie Antka … wspólny czas, spędzony nieco inaczej, niż zwykle 🙂

Wyjątkowa akcja!

Testowanie przez nas zabawek Smoby nie było przypadkowe. Dystrybutor tej marki zaprosił nas do poprowadzenia warsztatów w Domu Dziecka i udziału w akcji charytatywnej, szczególnie bliskiej mojemu sercu. TUTAJ dowiecie się się wszystkiego 🙂 Mam wielką nadzieję, ba wierzę w to, że pomożecie małym potrzebującym razem ze mną 🙂

A póki co zobaczcie, co razem wyczynialiśmy!

Partnerem wpisu jest Simba Toys Polska.

Previous A jednak trzecie!
Next Jak nie żreć i w końcu schudnąć? Oto mój sposób!

Suggested Posts

Na śniadanie.

Hello Monday!

Więcej niż jedno życie. O rewolucji, której miało nie być.

Pełnoziarnisty chleb bananowy.

Wakacje na Mazurach, czyli: Jak? Gdzie? Za ile?

Szósty miesiąc Niny i nowe smaki!