Przeżyć upał w ciąży i z maleństwem – moje sprawdzone sposoby.


Doświadczyłam ciąży zimą, z Antkiem. Marudziłam na mróz, śliskie chodniki i problem z kurtką odpowiedniego rozmiaru. A potem moja druga ciąża – z Niną (zwłaszcza jej ostatnie tygodnie), wypadła w upalne lato. I wtedy dotarło do mnie, że ta znielubiana zima to był pikuś. Zeszłoroczne lato było wyjątkowo upalne, co samo w sobie było super dla tych starszych dzieciaków, ale notoryczna duchota i skwar stały się po jakimś czasie uciążliwe. Spuchnięte dłonie, stopy i kostki, nadmierna potliwość, uczucie braku powietrza i bezsenność … Jeszcze nigdy tak nie czekałam na ochłodzenie a radziłam sobie, jak i czym mogłam.

Zmiana codziennych nawyków i rytuałów.

W ciąży, czy już z maluszkiem – w upalne dni trzeba swoją aktywność dostosować do temperatury. Staram się wszystko załatwić z samego rana, nieważne czy sprzątanie, czy zakupy. I oczywiście spacery – teraz z kilkumiesięczną Niną, a kiedyś z malutkim Antkiem. Około południa zamykam się w domu i jeśli mogę, wychodzę dopiero późnym popołudniem – to wersja czasami nierealna, zwykle odbieram Antka z przedszkola. Z drugiej strony, zdarzały się już dni, że jeśli tylko mogłam być w domu, on zostawał ze mną. Dodatkowo, staram się wtedy leżeć z nogami w górze, owiewana delikatną bryzą z kontaktu.

Chłodzenie z głową.

Tu przyda się wszystko, co mamy pod ręką – wiatrak, klimatyzacja, prysznic, zimne napoje, schłodzone owoce, lody … Byle z umiarem! Nigdy nie zapomnę, jak się z M. przed kilkunastu laty załatwiliśmy klimatyzacją samochodową. Wiadomo – upał, parę spraw na mieście i ciągła zmiana temperatury. A i nawiew na szyję. Jak szaleć to szaleć! Lekcja była bolesna, ale pamiętam ją do dziś. Lodów i napojów z lodem unikam, wodę niegazowaną wolę w temperaturze pokojowej a jeśli prysznic czy moczenie stóp w misce, to tylko w letniej wodzie. I to samo stosuję u Antka. Podobnie jak ochładzanie wewnętrznej strony nadgarstków. Klimatyzacji w aucie nie rozkręcamy na maksa i staramy się wyłączać, gdy zbliżamy się do celu. Wiatrak ustawiamy tak, aby nie wiało bezpośrednio, nieprzerwanie na nas. Lekkie powiewy są zdecydowanie bezpieczniejsze. Na zewnątrz oczywiście w cieniu, najlepiej z wodą ze zraszacza w pobliżu.

Menu.

Organizm sam w naturalny sposób reaguje na wyższe temperatury i w upały zazwyczaj nie chce się jeść. A nawet jeśli nachodzi mnie ochota na coś cięższego, dwa razy się zastanowię, zanim zapcham tym żołądek i będę cierpieć przez resztę dnia. Latem idealnie sprawdzają się sałatki, chłodniki i generalnie letnie zupy. Ta zasada dotyczy też dzieci. Staram się nie naciskać na Antka, jeśli zostawi prawie pełen talerz. W końcu latem jadamy więcej owoców, lodów i przede wszystkim więcej pijemy – a to wszystko zapełnia żołądek.

Woda, woda, woda …

Ciężki ze mnie przypadek, bo generalnie piję mało. W upały i to szczególnie w ciąży trzeba, po prostu trzeba pamiętać o uzupełnianiu płynów. Jeśli ktoś nie jest fanem bezsmakowej wody, może do dzbanka wrzucić kawałki ogórka, arbuza (sam dodatkowo zawiera samą wodę), truskawek czy cytryny. Z orzeźwiającą miętą każda kombinacja smakuje wyśmienicie. Nie powiem, czasami skuszę na Colę z lodem albo na Mohito, czy kawę mrożoną, ale za każdym razem później stwierdzam, że po chwili znów chce mi się pić. Z Antkiem sama woda przejdzie, gdy na nic innego nie ma absolutnie szansy. Nie jest jej wielkim fanem, ale bardzo lubi solidnie rozcieńczony sok jabłkowy, czyli niemal taką wodę smakową. Z koktajlami ciężko u niego, ale my uwielbiamy truskawki z kefirem lub jogurtem.

Dopajać czy nie dopajać?

Każdego roku wraz z pierwszymi upałami pojawia się to pytanie. W końcu widok mam podających swoim dzieciom herbatki czy soczki z butelki, jest nadal dość powszechny. Do tego naciski ze strony rodziny, że w taką temperaturę karmienia piersią trzeba uzupełniać wodą. Jeśli dziecko jest karmione piersią, to do 6 mż powinno pić tylko mleko mamy. Ono składa się w min. 80% z wody a do tego idealnie dostosowuje się do potrzeb dziecka. W upalne dni przystawiajmy je częściej i reagujmy na każdą oznakę głodu czy pragnienia. I pamiętajmy, że same musimy pić duże ilości wody. Czasami, gdy dziecko przestało się regularnie wypróżniać, zaczynamy panikować i doszukujemy się przyczyny właśnie w niedostatecznym nawodnieniu malucha. Powód ewentualnych zaparć trzeba zbadać szerzej a wodę nadal spokojnie może zastąpić pierś. My Ninie podajemy ją nadal bardzo rzadko. Owszem, podczas wysokich temperatur i w sytuacji, kiedy ja wychodzę na jakiś czas, to jest ona zawsze w kubku, ale to tyle.

Po 6 mż można podać wodę do posiłku, ale niech ona uzupełnia karmienia piersią a nie je zastępuje. Woda jest zresztą najlepszym napojem dla najmłodszych. Nie podawajmy soków owocowych, jeśli właśnie letnie miesiące obfitują w świeże i smaczne owoce krajowe a te mogą zjeść jako przekąskę.

Moda.

O ile noworodki muszą nauczyć się regulować temperaturę i potrzebują jedną warstwę więcej niż dorośli, o tyle niemowlęta odczuwają temperaturę tak samo jak my. Tymczasem rodzice mają tendencję do przegrzewania dzieci, nawet latem. Ja sama jestem dość zachowawcza (może dlatego, że sama lubię ciepło), ale przy drugim dziecku o wiele odważniej ściągam te skarpety. Jeśli na spacerze budka osłania przed słońcem i wiatrem, nie zakładam czapki, bo jak cienka by nie była, to zawsze kolejna warstwa. Nie obawiam się wiaterku, choć oczywiście unikam przeciągów.

Warstwy to jedno, ale druga sprawa to rodzaj tkaniny. W upały musi to być materiał lekki, przewiewny i naturalny. Im mniej zapięć, gumek i sztucznych dodatków, tym lepiej. Prosty kombinezon albo cienkie, luźne i wygodne body – to jest to!

***

Jakie są Wasze metody na schłodzenie się w czasie upałów? Macie swoje sprawdzone metody? Dajcie znać 🙂 I na koniec, nawiązując do zdjęcia głównego – kąpiel w fontannie raczej nie jest dobrym pomysłem, ale mi samo patrzenie na nie pomaga 😉

(zdjęcie: flickr.com)

Previous Upominek dla przyszłych albo świeżo upieczonych rodziców? Moja lista Ci pomoże!
Next Hello Monday!

Suggested Posts

Przedszkolakiem być …

Przekąski dla dzieci – na urodziny, kinderball i odwiedziny przyjaciół.

Antkowe myśli zebrane. Część VI.

W kurorcie.

Są takie dni …

Grzeszne ciasteczka!