Antkowe myśli zebrane. Część V.


Dawno, oj dawno nie było tu myśli antkowych. Ale wracają i tylko żałuję, że nie wszystkie udało mi się zapisać. Jesteśmy na etapie barwnych, czasami kompletnie nielogicznych opowieści, pierwszych dowcipów i spontanicznie rzucanych cytatów z bajek. Komentarze Antka są coraz trafniejsze – czasami nie wiemy, czy śmiać się, czy płakać. Czas “100 pytań do …” również w pełni. Zresztą sami poczytajcie 🙂

Wracamy z przedszkola…

Antek: A wiesz, Bartek widział ptaszka i on nie miał głowy. I wiesz co tam było? …. KLEW!
My: I co się stało z tym ptaszkiem? – pytamy delikatnie.
Antek: Pani Małgosia wzięła w chusteczkę i wyrzuciła do śmietnika.
 
                                                                                                                             ***

Podczas jednego ze spotkań, prababcia wręcza nam i Antkowi upominkowe pieniądze.

Antek: Babcia rozdaje pieniądze jak bankomat.

***

Rozmawiamy przed snem i Antek pyta o nasze poprzednie mieszkanie.

Ja: … I miałeś swój kącik na zabawki.
Antek: Czemu?
Ja: Bo nie było tyle miejsca, żebyś miał swój pokój.
Antek: A były tam schody?
Ja: Nie, nie mieliśmy tam schodów.
Antek: To jak schodziłem na dół?

***

Kiedy jakiś czas temu przefarbowałam włosy, dopadły mnie wątpliwości, czy dobrze zrobiłam. Mąż zachwalał nowy kolor na każdym kroku i ostatecznie się przekonałam. Antek musi się jeszcze sporo nauczyć …

Niedawno podczas wieczornego czytania bajek:

Antek: Dziwne masz te włosy. Wyglądasz jak koza.

***

Jeden z typowych dialogów podczas powrotu z przedszkola:

Antek: A dzisiaj są chmury?
Ja: Są, takie szare.
Antek: Czemu?
Ja: No czasami są ładne białe a dzisiaj takie szare na całe niebo.
Antek: Czemu?
Ja: Taka dzisiaj pogoda, całe niebo przykryły chmury. Może nawet będzie padać.
Antek: Czemu?
Ja: Jak są takie ciężkie, szare chmury, to może z nich padać deszcz.
Antek: Czemu?
Ja: Anteeeeek …
Antek: Hihihihi.

***

Przyjeżdżamy po Antka do Dziadków i już w progu słyszmy:

Antek: Chodźcie zobaczyć nową kanapę i rozkładzinę!

***

Wieczorne czytanie bajek. W pewnym momencie Antek mi przerywa:

Antek: Mamo poczekaj, chcę Ci coś powiedzieć.
Ja: Mhm?
Antek: Świetnie czytasz.

***

Omawiamy przed snem zbliżające się pasowanie na przedszkolaka.

Ja: I musimy Cię elegancko ubrać. Spodnie i koszula, może nawet muszka.
Antek: A Ty musisz założyć sukienkę.
Ja (przeszukuję w myślach wieszaki): No dobra mam jedną (czarna, może być).
Antek: Taką błyszczącą, różową. Takie lubię.

***

Ostatnio często bawimy się przed snem w zamianę ról. Ja jestem synkiem a Antek tatą. I jesteśmy niedźwiedziami, ale to mało istotne 😉 Wtedy Antek opowiada mi bajkę:

Antek: Była sobie kiedyś czarownica. Ładna, ale taka brzydka. I miała długi nos. Nawet dłuższy od twojego!
 

I to by było na tyle 🙂 Niezmiennie zachęcam Wam do dzielenia się ciekawymi komentarzami Waszych dzieci, poniżej w komentarzach.

SONY DSC

Previous Na śniadanie.
Next Na śniadanie.

Suggested Posts

Klatka.

Kilka pomysłów na niebanalne prezenty Gwiazdkowe.

Blog roku, czyli kto pływał bez majtek.

HITY lutego.

Snack catcher – dla małych i dużych :)

Groźna chmura nad Polską? I co naprawdę dzieje się z reaktorem w Belgii?