Siódmy miesiąc Niny i wkraczamy w nową erę.


Po podsumowaniu szóstego miesiąca, miałam nie robić kolejnego, aż do roczku. Nagle wydało mi się, że te wpisy najchętniej to czytam ja sama a Was to być może kompletnie nudzi. Człowiek niby nie chce się wdawać w szczegóły i rozpisywać o pierwszej łyżeczce, ale siłą rzeczy mam tendencję do popłynięcia z tematem 🙂 I zawsze muszę się hamować!

W każdym razie, tego podsumowania już miało nie być. Jest, bo równo z ukończeniem 7 miesiąca Nina postanowiła, że dosyć się wyleżała i to już czas, aby świat widzieć wertykalnie. I teraz nie wiem, czy to czas tak pędzi, czy ona, czy może to nam ciężko jest oszacować zachodzące zmiany, bo chcąc nie chcąc porównujemy etapy i zachowania do tych antkowych.

Oczywiście jeszcze trochę brakuje jej do pewnego siedzenia i nawet gdyby chciała, nie trzymamy jej zbyt długo w tej pozycji. Ona sama szybko się zresztą męczy i nadal najchętniej przebywa na plecach albo w bujaczku. Na brzuchu poleży, ale do czasu 🙂

KARMIENIE

Cały czas jesteśmy głównie na piersi. Testujemy nowe smaki i na tym etapie możemy już mówić o tych mniej lub bardziej lubianych. Nina zdecydowanie przedkłada domowe obiady nad te ze słoików, ale konsystencja musi być raczej papkowata. Gotowana marchew, brokuł, kalafior, ziemniaki, żółtko, kasza jaglana, sporadycznie mięso, ryba, jabłka, banany … W potrawach i ilościach nadal jesteśmy dość zachowawczy, bo nowa dieta to też częstsze zaparcia i niepokój. Do tego cały czas wzbraniam się przed 100% zastąpieniem któregoś z karmień właśnie nowym daniem. Bardzo ciekawie pisała o tym Hafija a mianowicie, żeby nie zapoznawać dziecka z nowym smakiem, kiedy ono jest głodne, bo nie znając ani smaku ani nowej konsystencji, z pewnością się nie naje a będzie głodne i sfrustrowane. Z drugiej strony to trochę takie zamknięte koło, ponieważ już nie wiem, z czego wynika brak zainteresowania Niny daną potrawą: tym, że nie jest głodna, czy tym, że zwyczajnie nie lubi danego smaku. Będziemy musieli obadać temat.

A rozszerzanie diety tym razem przebiega bardziej spokojnie i dla wszystkich to po prostu frajda. Reakcje na nowe smaki, na łyżkę, wodę, na butelkę! – bezcenne 🙂 Nadal naszym celem jest BLW, ale próbujemy sporadycznie i widzimy, że grudki póki co to zdecydowane “NIE, NIE”.

SEN

– Jak minęła noc? Spokojnie? – zapytał mnie wczoraj M. Komizm tego pytania polega na tym, że on śpi w tym samym łóżku, więc jeśli nie wiedział, to raczej była spokojna 😉 Ale pytanie miało swoje podstawy, bo ostatnie noce są dziwne. Ja wiem, że jesteśmy wielkimi szczęściarzami a Nina nas zwyczajnie rozpieściła (khem, miałam na myśli, że rozpuściła …). Nadal zasypia wspaniale, ale ostatnio budzi się w nocy na karmienie i zamiast spać dalej, zaczyna gmerać przy smoku, w końcu go wyrywa i zaczyna gadać. A zaczynają się manewry z wkładaniem smoczka spowrotem, które mogą potrwać nawet z godzinę. Robię co mogę, przystawiam co chwila do piersi, żeby ją wyciszyć i słowo daję, w takich momentach chciałabym mieć trzy (cycki)! Albo nawet pięć, dla pewności 😉 Do rana śpimy już spokojnie, choć krócej, bo ostatnio do 8:00 … 😉

IMG_7369

Żółwik!

Wczorajszej nocy w ogóle było wesoło, bo dołączył do nas jeszcze Antek, zbudzony złym snem. Łóżko niby duże, ale ilość kombinacji leżenia ograniczona, bo albo nie ma barierek, albo jest obawa, że Antek w śnie wpadnie na Ninę. W końcu M. położył się z Antkiem w jego łóżku (70 cm szerokości, przy 180 moich i Niny – win!), ale nad ranem wrócił cichaczem do nas. Szaleństwo! 😀 W takich momentach pomaga jedna rzecz, powtarzana jak mantra: “To tylko faza, w końcu minie … “

W ciągu dnia mamy zazwyczaj dwie drzemki, do niedawna faaajne takie, po 2h 🙂 No ale w tym temacie też coś się popsuło i ostatnio są krótsze. Przynajmniej zasypianie przebiega szybko, w wózku na świeżym powietrzu.

USPOSOBIENIE

Ta dziewucha lubi się uśmiechać i niewiele jej trzeba 🙂 Ostatnio tyczy się to tylko osób zaufanych, bo jak ją pewien pan w Ikei zagadał, to była konkretna syrena. Pan sam skwitował, że pewnie dlatego, że jest łysy. W każdym razie widać po niej, że kogoś zna i lubi. Szybko oswaja się też z otoczeniem. Do tego jest coraz bardziej wpatrzona w Antka i kiedy siedzą blisko siebie, od razu go zaczepia, szturchając, ciągnąć za bluzę itp. Z drugiej strony miewa swoje humory i mała z niej furiatka. Wystarczy, że zabawka wypadnie jej z rąk i wrzask jest w całym domu. Nadal chętnie spędza czas na macie, potrafi zająć się zabawą. Smoczka używamy głównie do snu i w podbramkowych sytuacjach i bardzo nas to cieszy. Dłuższe zakupy, podróże samochodem znosi dobrze, czy to w nosidle, czy w wózku. Czy już wspominałam, że przesiedliśmy się do spacerówki?

ZDROWIE

Ostatni atak infekcji przeszła najlepiej z całej rodziny. Stanęło na lekkiej, jednodniowej gorączce i kichaniu.

Kolejne szczepienia przebiegły spokojnie a dzięki wizytom w przychodni i ważeniu regularnie na tej samej wadze wiemy, że Nina nadrobiła trochę wagowo. Przy około 70 cm waży teraz 7 kg. Taka z niej drobna kuleczka 🙂 Zębów nadal brak, włosy jak widać jaśnieją a oczy już chyba pozostaną niebieskie.

I to tyle, jeśli chodzi o ostatni miesiąc. Chyba o wszystkim pamiętałam, ale jeśli macie jakieś pytania – piszcie śmiało! A ja będę wdzięczna za wszelkie rady i triki przy rozszerzaniu diety 🙂

PicMonkey Collage2

Previous Mamy swoje sposoby na nudę.
Next Grzeszne ciasteczka!

Suggested Posts

Proszę Pana, kapie mi do kawy, czyli niedziela w Zielonej.

Moje trzy spektakularne wpadki kulinarne!

Rodzina otwartych serc.

Dziękuję Ci, Mamo.

Na śniadanie.

Moje perełki Instagrama – #instamamy.