Mamy swoje sposoby na nudę.


Prędzej czy później dopada każde dziecko, bez wyjątku. Nuda. O tej porze roku jest i tak o wiele lepiej, niż na przykład zimą, kiedy niskie temperatury, szaruga i nie daj Boże jeszcze choroba, skutecznie trzymają nas w czterech ścianach. Teraz idzie wiosna, za chwilę lato, czekają nas więc całe długie dni spędzone na podwórku, w ogrodzie albo na plaży. Z drugiej strony czekają nas też bliższe i dalsze wyjazdy: samochodem, pociągiem albo samolotem. Podróże zazwyczaj oznaczają też czekanie, konieczność siedzenia w miejscu, oczekiwanie na lot. Przeżyliśmy kilkanaście godzin na lotnisku z rocznym Antkiem, wiemy co to oznacza …

Jak wszyscy rodzice, na taką wymagającą okoliczność jesteśmy zwykle przygotowani. Drobne zabawki, kolorowa gazeta, e-booki, piosenki, wyliczanki, wierszyki, kredki i wiele innych. Teraz naszą walkę z nudą wzbogacimy jeszcze o gry. Z ręką na sercu mogę Wam przyznać, że Antek nie jest do nich przyzwyczajony (to znaczy on nie pyta, my nie oferujemy) i na co dzień, przed kąpielą ogląda bajki. Kiedy jednak jesteśmy w sytuacji, że albo nam pękną uszy od marudzenia znudzonego pasażera, albo do wachlarza podróżniczych atrakcji dodamy tablet z grami, to zawsze wybierzemy drugą opcję. Może nie jako pierwszą, ale w ciężkich przypadkach absolutnie niezawodną.

Jesteśmy świeżo po zapoznaniu się z serwisem gier dla dzieci o nazwie Poki. Jako uważna i sceptyczna mama 4-latka, wiele pozycji z oferty mogę śmiało polecić. Wachlarz gier jest tam bardzo szeroki – sporo kategorii tematycznych i przedziałów wiekowych. I oczywiście, jak w przypadku takich serwisów, trzeba nastawić się na trochę reklam (które swoją drogą też wzięłam pod lupę). W zamian mamy dostęp do pełnej oferty serwisu: od modowych perypetii Elsy, przez piłkę nożną, wyścigi samochodowe, gotowanie, gry zręcznościowe, geograficzne, matematyczne, logiczne, puzzle i łamigłówki. A do tego Angry Birds, Mario Bros, Dr Zosia, Lego

(null) (1)

(null) (2)

Gry są niestety w angielskiej wersji językowej. Dla wielu będzie to minus, dla mnie niekoniecznie. Tak prawdę mówiąc, kiedy siedzi się obok i można pewne rzeczy dziecku wytłumaczyć, gry zyskują też dodatkowy element edukacyjny. Jak w przypadku tych kulinarnych właśnie, które Antek szczególnie sobie upodobał. Pewnym minusem jest na pewno to, że część gier nie działa na urządzeniach mobilnych, które nie obsługują technologii Flash. Na szczęście nie są wtedy w ogóle wyświetlane a oferta mobilna nadal jest bardzo fajna:

IMG_1491

Opisy są krótkie i jest jak widać podpowiedź w postaci łapki. Wszystkie etapy pieczenia zachowane, łącznie z wyborem koloru kremu i rodzaju posypki.

IMG_1494

Mały obrazek na górze pokazuje potrzebny przedmiot a my dodatkowo możemy dziecku przeczytać jego nazwę. Po zakończonym pieczeniu,ukazuje nam się pełen przepis na ciasto.

IMG_1498

 

Ta świetna gierka to akurat mnie wciągnęła. Trzeba użyć minimum ruchów i przesunąć kropki tak, aby linie się nie krzyżowały. Co poziom to nowa kombinacja.

IMG_1502

Jak widać, jest w czym wybierać 😀

IMG_1507

IMG_1508

I na koniec coś na ukojenie nerwów, z przyjemną muzyczką w tle.

Jak widzicie, gry są naprawdę fajne, szczególnie kategoria Gry dla dzieci. Jeśli tylko wybiera się te odpowiednie do wieku i korzysta się z nich z umiarem (najlepiej wtedy, kiedy macie dzieciaki na oku), mogą naprawdę uratować życie. Zwłaszcza, jeśli zaczynacie odczuwać trudy podróży, stania w korku albo nie daj Boże w kolejce w przychodni lekarskiej a Wasze dzieciaki zaczyna już dosłownie “nosić”.

***

A Wy macie doświadczenia z grami? Pozwalacie dzieciakom na taką (mniej lub bardziej edukacyjną) rozrywkę? Uważacie, że dzieci trzeba zapoznawać z nowymi technologiami, czy jak najdłużej je przed nimi chronić? Jestem ciekawa Waszej opinii w tym temacie.

Wpis powstał w ramach współpracy z serwisem poki.pl

(zdjęcia: flickr.com; poki.pl)

Previous 10 najlepszych sposobów na budowanie relacji taty z dzieckiem.
Next Siódmy miesiąc Niny i wkraczamy w nową erę.

Suggested Posts

Moje sposoby na udany poród.

Książki, które bawią i uczą – nasze TOP 5!

Domek w ogrodzie i jego wielka metamorfoza!

“Bliźniaki?! Nie ma szaaaans …” – Czy aby na pewno?

“Nie odkładaj macierzyństwa”, czyli kampania z fatalnym przekazem i ukrytym motywem.

Jest jeszcze coś, co powinnaś robić regularnie.