Szkoła Rodzenia?


Chodzić, czy nie chodzić? Oto jest pytanie.

W naszym mieście nie ma wielkiego wyboru jeśli chodzi o Szkoły Rodzenia. Łącznie są może 3, o rożnej liczbie i trybie zajęć, bardziej lub mniej zwarte tematycznie. Do wyboru naszej szkoły podeszliśmy praktycznie: odległość od domu i prowadzące: położne z miejscowego szpitala (przydatne informacje + możliwość zwiedzania oddziału położniczego). 13 spotkań po 25 zł każde (2h – teoria i ćwiczenia) powoduje oczywiście, że cena jest wyższa niż w szkole, gdzie tych spotkań jest około 5, przy czym można pominąć cześć spotkań nie płacąc za nie. Niezależnie od wybranej szkoły, gorąco polecam udział w tego typu zajęciach! Strasznie mnie zirytowało, kiedy któraś z koleżanek powiedziała, że nie chodzi do szkoły rodzenia, bo jej lekarz odradził a jego argumentem było: “I tak wszystko pani wyczyta z książek”. Do dzisiaj nie rozumiem, jak lekarz, do tego facet, może pozwalać sobie na tego typu porady. Oczywiście, cześć zajęć może okazać się zbędna, na przykład testy z udziałem pani psycholog, ale nie można ignorować plusów, jakie wynikają z uczęszczania na zajęcia:
—> kontakt z grupą przyszłych mam, wymiana doświadczeń, ot zwykłe rozmowy i wsparcie
—> świadomość, że nie jest się osamotnionym ze swoimi obawami, że wszystkie dziewczyny czeka poród, słowem: wszystkie jedziemy na tym samym wózku – strasznie mi to pomogło w radzeniu sobie ze strachem i obawami.
—> wiedza, nie tylko ta książkowa, ale i praktyczna dotycząca ciąży, porodu, połogu, pielęgnacji noworodka itp.
—> możliwość włączenia partnera w wykłady i zajęcia praktyczne
—> informacje na temat produktów dla mamy i dziecka
Jest tych plusów trochę i o ile ktoś naprawdę nie może sobie pozwolić na takie koszty, nie powinien oszczędzać poprzez zupełną rezygnacje z zajęć. Ja tez sądziłam, że obędę się bez książek, że wszystko i tak jest przecież w Internecie. Owszem, tylko że najpierw trzeba wiedzieć, czego szukać. Ja nie wiedziałam, a skubanie informacji z różnych, nie zawsze kompetentnych źródeł, to nie najlepszy pomysł. Uporządkowane informacje są zdecydowane lepsze, w książce, ale też w szkole rodzenia. Ja wspominam zajęcia tak dobrze, że jeśli jeszcze raz będę w ciąży, zdecydowanie zajrzę do szkoły, przynajmniej na cześć zajęć.
Previous Ciąża - III trymestr.
Next Ciąża - podsumowanie.

Suggested Posts

Witamy w naszym domu. Część II.

Dobre nosidła, złe wisiadła i nieświadomi rodzice!

Hello Monday!

Wstydźcie się, Superstyler!

Fachowcy!

I ciemność nam niestraszna.