Fidget spinner i magia znana od lat.


Fidget spinner to mały, niepozorny przedmiot, składający się z czterech łożysk, połączonych plastikiem lub metalem. Wymyśliła go amerykańska inżynier – Catherine Hettinger ponad 20 lat temu, w celach bardziej terapeutycznych niż rozrywkowych. Jest rok 2017, era smartfonów i elektronicznych gadżetów a jednak największy szał mamy teraz na tego dziwnego malucha. Jak działa? Wprowadzony w ruch, kręci się bardzo szybko, długo i swobodnie. I tyle 🙂 Jak to możliwe, że ludzie (głównie dzieciaki) tak szaleją na jego punkcie? Postanowiłam sprawdzić.

Jego ogromnym plusem jest niewielka cena, choć mamy oczywiście sporą rozpiętość od kilku do kilkudziesięciu złotych. Na nasze egzemplarze wydaliśmy 28 zł, czyli ujdzie. Faktycznie jest bardzo prostym przedmiotem i nie sądziłam, że my (a zwłaszcza dzieciaki) poświęcimy mu więcej niż 5 minut. A jednak!

Nie wiem, jakie to czary (a pewnie jak piszą – to sam szatan ;)), ale to kręcenie wciąga i faktycznie zajmuje ręce. Sprawdziło się u nas podczas jazdy samochodem, kiedy nuda powoli zaczęła ogarniać całe towarzystwo. Jest to po pierwsze ciekawa alternatywa do bajek i gier, po drugie spinner całkiem nieźle pobudza kreatywność – po jakimś czasie zaczęliśmy szukać efektownych sposobów na kręcenie – na palcu, na dłoni, na kolanie, na czole, pojedynczo czy w duecie itp.

Czytając o szaleństwie na punkcie gadżetu w USA i zakazie przynoszenia go do szkół, rzeczywiście można patrzeć na niego z niepokojem. Tymczasem nie różni się on niczym od każdej innej “zabawki”, którą konsumujemy w nadmiarze. I tutaj najważniejszy jest umiar i rodzicielska kontrola. Dla naszych dzieciaków to naprawdę żadna konkurencja dla innych atrakcji, ja sama też po pewnym czasie poczułam przesyt i odłożyłam dziadostwo.

Jeśli ktokolwiek stuka się w głowę i nie dowierza, że tak banalny przedmiot zyskał miano hitu roku 2017, to najwyraźniej zapomina, że tak masowe zainteresowanie czy moda to nic nowego. Każde pokolenie pamięta coś, co się zbierało, wymieniało i co pomagało konkurować z przyjaciółmi. Owszem, część z gadżetów (jak frisbee czy hula-hop) zachęcało do aktywności fizycznej i spędzaniu czasu na świeżym powietrzu. Ale były też wszelakie naklejki, Tamagotchi, gluty, bransoletki i inne. Ja za dzieciaka szalałam na punkcie gumowych, ażurowych butów na lekkim obcasie. W obcas ten wkładało się kamyki, żeby głośno stukały przy chodzeniu. Ktoś je pamięta?

Zazwyczaj to były proste przedmioty, których popularność nakręcała chwilowa moda i efekt tłumu. Jestem pewna, że nasi rodzice kompletnie nie rozumieli, co w nich widzimy i dlaczego tak bardzo nam na nich zależy. Dokładnie to samo mamy teraz.

A wiecie, dlaczego kupiłam spinnery dzieciakom? Wcale nie uważam, że są im potrzebne do szczęścia. Są tak samo zbędne, jak połowa ich zabawek. Ba, jestem pewna, że za niedługi czas trafią do pudła z innymi, zapomnianymi pierdołami. Chciałam jednak zapoznać się z tym “dziełem szatana”, absolutnie nie negować go dla zasady. Przy okazji takich hitów, których ja nie do końca rozumiem, zawsze myślę sobie jedno: Dzień, w którym nie będę chciała zrozumieć pokolenia moich dzieci i wnuków, w którym wszelkie tego typu pomysły skreślę, bo w moich oczach bez sensu, będzie pierwszym dniem mojej starości.

A jak u Was? Macie spinnera? Co o nim sądzicie? I co ważniejsze: ile ta moda według Was jeszcze pożyje?

Ps. W sprawie jakości i bezpieczeństwa powiem Wam jedno. Nie jest to moim zdaniem zabawka, którą dzieci mogą bawić się bez nadzoru. Przedszkolaki, o ile nie będą się rzucać spinnerem, raczej krzywdy sobie nie zrobią. Natomiast na maluchy trzeba mieć oko. Nam już odpadła środkowa część a jest ona na tyle mała, że z łatwością można ją połknąć. Takie przypadki już z resztą miały miejsce.

Previous Pomysł na obiad: placuszki z cukinią i sosem jogurtowym.
Next Wybierz idealny arbuz w 5 krokach!

Suggested Posts

I znów świętujemy urodziny … Po raz trzeci!

Świętujemy rocznicę ślubu … kulinarnie!

10. miesiąc Niny i podróże bliższe i dalsze.

Skąd się wzięła piwnooka?

Takiej dobroczynności chcę nauczyć moje dzieci.

Jak przeżyć ten trudny wiek, czyli 7 sposobów na histerię u dziecka.