Flipowanie mieszkań w kilku krokach.


Flipowanie mieszkań – tym zajmuję się od pół roku. Na blogu cisza, w mediach społecznościowych pajęczyny, a ja tymczasem wchodziłam w nowy etap w życiu. W zajęcie wszechstronne, wymagające pełnego zaangażowania, elastyczności, wiedzy i pomysłowości. To jedno z tych zajęć, na efekty którego trzeba poczekać (a bardziej przepracować) dłuższy okres czasu. Będące wyzwaniem i dające sporo satysfakcji. Brzmi tajemniczo?

Flipowanie mieszkań – co to takiego?

Jest to nic innego, jak zakup mieszkania (po atrakcyjnej cenie), przeprowadzenie remontu w celu podniesienia jego wartości i sprzedaż z zyskiem. W teorii brzmi jak bułka z masłem, w praktyce jest to bardziej skomplikowane. Nie jestem wyłącznie pasywnym inwestorem, choć już samo znalezienie dobrego mieszkania to niezły wyczyn. Wchodząc do niektórych lokali trzeba mieć naprawdę dużą wyobraźnię. Dodatkowo, planuję remont i konieczne zmiany, przygotowuję wizualizacje, koordynuję pracę fachowców. Słowem: szukam, jeżdżę, dzwonię i …. ponaglam.  Mam już za sobą pierwsze sukcesy, ale też naukę na własnych i cudzych błędach. Dlatego mogę Wam już co nieco opowiedzieć i pokazać!

Jak zacząć i sprzedać z zyskiem.

Flipowanie mieszkań zaczyna się od kapitału. Tylko tyle i aż tyle. Później robi się weselej. Dobre mieszkanie to składowa ceny, koniecznych prac, czy lokalizacji. Trzeba cały czas śledzić rynek, korzystać z różnych dróg poszukiwań. Pozorne perełki sprawdzać – ich stan prawny, ukryte wady, bezpośrednich sąsiadów i okolicę. Mam duże szczęście, bo tym głównie zajmuje się mąż. Ja wkraczam do akcji po zakupie 🙂

Szczęście trzeba mieć też do fachowców, a zapewne wiecie, jak o nich trudno. Czysty przypadek spowodował, że jakiś czas temu trafiliśmy na świetną ekipę, która przeprowadza nasze remonty niemal kompleksowo. Czego nie wymyślę – zrobią. Gdy wyskoczy coś niespodziewanego – znajdą rozwiązanie. Dodatkowo mamy hydraulika i elektryka. Gdyby nie zaufana, pewna ekipa, nawet z górą pieniędzy nie byłoby mowy o żadnych flipie. Nasza pierwsza współpraca już przebiegała świetnie, choć wiadomo, że trzeba się dotrzeć i wypracować dobrą relację.

Kupione i co dalej?

Flipowanie mieszkań to remonty, trzeba je lubić a przynajmniej się ich nie bać. To, że na którymś etapie pojawią się problemy, jest bardziej niż pewne. Nieoczekiwane wydatki i usterki – przerabiam to za każdym razem. Nie inaczej z terminami, które rozciągają się w czasie. Nie zawsze da się idealnie zgrać pracę fachowców, na wyposażenie trzeba poczekać, sprawy urzędowe załatwić. Zwykle jest drożej i dłużej, niż na papierze. Ja sama ciągle się uczę i poznaję najnowsze rozwiązania. Często zaglądam TUTAJ.

Kolejnym ważnym elementem to urządzenie wnętrza. Nawet jeśli ograniczamy się wyłącznie do wyposażenia łazienki i kuchni, nasze decyzje już nadadzą całości styl. Część rozwiązań wymuszają warunki, których nie można zmienić (przepisy, zbyt duże koszty): umiejscowienie toalety albo typ brodzika w prysznicu. Ubolewam czasami, że nie mogę trochę poszaleć, ale flipy rządzą się swoimi prawami. Nawet jeśli z różnych względów przyjmujemy, że mieszkaniem będą zainteresowani ludzie młodzi, to nadal musi być ono neutralne. Tymczasem jest tyle możliwości … Kto wie, może kiedyś uda mi się przeprowadzać remont pod konkretnego klienta?

Gotowe mieszkanie musi być wyposażone minimum w łazienkę i kuchnię, choć lepiej jest prezentować lokal z pełnym wyposażeniem. Nie obejdzie się bez minimalnego choćby wyczucia i umiejętności łączenia kolorów, wzorów, stylów i faktur. Słowem: trzeba wiedzieć, czego się chce i jak osiągnąć efekt końcowy. W poszukiwaniu elementów wnętrz – od kontaktów, po lampy, meble i materiały – korzystam z ogromnego działu Homebook. Można tam znaleźć masę inspiracji i produktów. A jeśli można coś zrobić samemu i zminimalizować wydatki, to dlaczego nie?

Czas na finał, czyli sprzedaż.

Można klientów szukać samemu, ale można też zlecić to specjalistom, czyli biurom nieruchomości. Opcja pierwsza pozwoli zaoszczędzić, ale wiąże się z przygotowaniem zdjęć, publikacją ogłoszeń i prezentowaniem mieszkania zainteresowanym. Zwłaszcza ostatnie może okazać się bardzo czasochłonne. Współpraca z biurem ma ten duży plus, że nie tylko zdejmuje z nas dodatkowe obowiązki, ale oferuję bazę klientów. Osoby, które poszukują mieszkania od jakiegoś czasu, zwłaszcza te zainteresowane właśnie naszą lokalizacją. Dodatkowo, możemy zwrócić się do agenta przy wycenie mieszkania i z kwestią ostatecznego wystroju. Jego wiedza i doświadczenie są bardzo wartościowe.

Piękne zdjęcia, dobry opis, ogłoszenia na wielu serwisach i grupach Fb oraz cena – to wszystko razem ma nam dać kupca. Możliwie szybko i możliwie … gotówkowego 😉 W praktyce sprzedaż może chwilę potrwać i trzeba to wziąć pod uwagę, planując kolejnego flipa.

Przykładowa realizacja.

Jesteście pewnie ciekawi efektów pracy mojej i całej ekipy remontowej. Jako przykład wybrałam ostatni projekt – bardzo wymagający, ukazujący wszystkie etapy i możliwe problemy.

Mieszkanie ma powierzchnię 29,9 m² i pierwotnie było kawalerką z jednym pokojem, kuchnią i łazienką. Postanowiliśmy przerobić je tak, by uzyskać dwa pokoje, w tym jeden z aneksem kuchennym. Stan pierwotny lokalu nadawał się wyłącznie do kompletnego remontu. Konieczna było zerwanie podłóg, tapet i boazerii, wymiana instalacji elektrycznej, wymiana rur i zmiany w łazience, aby zmienić umiejscowienie toalety, pralki i umywalki. W łazience zmuszeni byliśmy do zakrycia rur pod sufitem, co z kolei wymusiło montaż niższej kabiny prysznicowej niż standardowe. Po ok. 1,5 miesiąca prac otrzymaliśmy efekt końcowy. Mieszkanie z wyposażoną łazienką i kuchnią, z nowymi sprzętami AGD. Aktualnie szuka nowego właściciela 🙂 Trzymajcie kciuki, żeby się szybko znalazł!

***

Partnerem wpisu jest serwis Homebook.

 

 

 

Previous Zasada 5 gumek do włosów. Musisz ją poznać!
This is the most recent story.

Suggested Posts

Strój dnia na wyjątkową okazję.

Pielęgnuj w sobie małą księżniczkę!

Na śniadanie.

I znów świętujemy urodziny … Po raz trzeci!

Na śniadanie.

Kilka pomysłów na niebanalne prezenty Gwiazdkowe.