Wybierz idealny arbuz w 5 krokach!


Kupno arbuza – zwłaszcza w całości –  jest jak loteria. Albo się trafi albo nie, prawda? No właśnie niekoniecznie! Dotychczas sama wybierałam arbuzy na oko, znając jedynie metodę stukania i wsłuchiwania się w odgłosy. Czasami rzeczywiście był smaczny – słodki i soczysty a czasami … sama woda i mdły smak. Raz zbity i sprężysty a raz miałki, przejrzały. W tym sezonie zaczęłam stosować się do kilku ważnych zasad w wyborze odpowiedniego owocu. Jak dotąd ani jednej wpadki! Jesteście ciekawi, na co zwrócić uwagę? To zapraszam 🙂

#1 Wybierajcie okrągły kształt.

Wiecie, że ludzie uprawiający arbuzy dzielą owoce na “chłopców”  (owalne) i “dziewczynki” (okrągłe)? Właśnie podobno te drugie choć mniejsze, są słodsze a z kolei owalne mają więcej wody i są zazwyczaj większe.

#2 Szukajcie żółtych placków na powierzchni.

Im plamy bardziej żółte, wręcz pomarańczowe, tym lepiej. To miejsce, którym arbuz stykał się z podłożem i które nie zabarwiło się na zielono z braku dostępu do słońca. Intensywny odcień placów świadczy o dojrzałości owocu.

#3 Nie unikajcie skaz na powierzchni.

Zwykle takie ślady wydają nam się podejrzane, ale nie mylmy ich z uszkodzeniami. Zgrubienia, plamy a nawet “pajęczynki” świadczą o tym, że kwiat arbuza został zapylony więcej niż raz. To gwarancja jego słodkiego smaku.

#4 Rozmiar ma znaczenie.

Tak, jak waga. Najlepiej wybierać arbuzy średniej wielkości. Ważne, aby jego waga była adekwatna do rozmiaru. Zbyt ciężkie okazy mogą zawierać samą wodę, z kolei te lekkie mogą jej mieć za mało.

#5 Rzućcie okiem na ogonek.

Oczywiście, jeśli jeszcze jest na miejscu. Ogonek dojrzałego arbuza jest wysuszony. Z kolei zielony świadczy o tym, że owoc potrzebuje jeszcze trochę czasu.

#6 Stukajcie i szukajcie “tego” dźwięku.

Chyba najbardziej adekwatne porównanie to dźwięk bębenka – niski i dudniący. To kryterium u mnie nie zawsze się sprawdza, bo prawdę mówiąc każdy arbuz brzmi tak samo. No ale dla pewności można stuknąć i nadstawić ucho 😉

***

Macie swoje metody na wybór idealnego arbuza? W przypadku rozkrojonych sprawa jest nieco łatwiejsza. Ja na przykład lubię takie mięsiste, niezbyt wodniste, o jasnoróżowym kolorze. Najlepiej, gdy pestki odchodzą od miąższu.

Całą rodziną uwielbiamy arbuza, bo jest pyszny, sycący i orzeźwiający. Oprócz tego, że ma niewiele kalorii (tylko 30 w 100g), zawiera błonnik a więc reguluje pracę przewodu pokarmowego. Jego czerwony kolor wskazuje na obecność likopenu – przeciwutleniacza, chroniącego przed chorobami nowotworowymi. Zatem im intensywniejsza barwa miąższu, tym więcej likopenu. A żeby tego było mało, wzmacnia odporność, jego sok ma działanie przeciwzapalne a dzięki niskiemu indeksowi glikemicznemu, świetnie nadaje się dla osób walczących o mniejszy rozmiar.

Latem spożywamy go hurtowo – jako przekąskę, podwieczorek, wrzucamy też do wody razem z miętą. Niestety nie cierpię jego pestek, więc jeśli mogę, to kupuję bezpestkowe okazy. A jak Wy najbardziej lubicie arbuza?

(zdjęcia: piwnooka.pl; farmercoop.com; blends.co.in; nobacks.com. Źródło: brightside.me; kuchnia.wp.pl)

 

 

Previous Fidget spinner i magia znana od lat.
Next Wykrakałam to!

Suggested Posts

Na śniadanie.

Taka ze mnie matka!

Takiej dobroczynności chcę nauczyć moje dzieci.

Twoje typowe teksty, które doprowadzają faceta do szału.

Hello Monday!

Pierwszy miesiąc Niny … i mamy.