Proszę, wyjaśnijcie mi tę jedną, prostą rzecz …


Są takie tematy i sprawy, które niezmiennie mnie zadziwiają. Chyba głównie dlatego, że w dzisiejszych czasach nie powinny nas już dotyczyć. Najczęściej to są oczywistości, które dawno powinnyśmy zostawić za sobą i zająć się naprawdę ważnymi rzeczami. Tymczasem lubujemy się w bezsensownych dyskusjach, tworząc problemy i konflikty tam, gdzie ich nie powinno być. Weźmy na przykład tzw. “przestrzeń publiczną” i podstawowe pytanie: czy jest ona wspólną świętością czy ziemią niczyją? Chyba już czas, żebyśmy się na coś zdecydowali …

Mamy z jednej strony temat karmienia piersią, na który wiele osób reaguje alergicznie. Naga pierś w żadnym innym przypadku tak nie bulwersuje, jak podczas zaspokajania potrzeb małego dziecka. Bo jest ostentacyjnie, wulgarnie i w ogóle zwykle tam, gdzie inni jedzą. Fuj! A przecież ktoś może sobie takiego widoku nie życzyć i ma prawo gołych piersi nie oglądać.

Z kolei z drugiej strony mamy powszechne rzucanie na chodniki petów, gum do żucia. Mamy psy srające na oczach właścicieli w parkach i na wycieraczkach sąsiadów. Jest ogólne przyzwolenie na przeklinanie w miejscach publicznych, gdzie ten niewybredny język słyszą dzieci. I tak samo nikogo nie bulwersuje publiczne plucie przez facetów na lewo i prawo. Czy dzisiaj ktoś w ogóle pomyśli, że jego głośne gadanie do telefonu może innym przeszkadzać? No nie.

Wisienką na torcie są publiczne toalety – w galeriach handlowych, w kinie czy w zoo. Ostatnio weszłam do jednej z Niną i choć zastane widoki znam nie od dziś, tym razem skończyła się moja cierpliwość. Nie, nie były brudne, bo właściciel lokalu szczędzi na środki czyszczące i personel. Nie były brudne, bo ekipa sprzątająca piła cały dzień kawę. Były zasyfione przez nas – klientów. Skrawki papieru toaletowego na podłodze, obsikana deska sedesowa. Zapaskudzona przez dorosłą osobę, która skorzystała z WC, nabrudziła i wyszła jak gdyby nigdy nic. Wyjaśnijcie mi tę jedną, prostą rzecz: dlaczego? Jak można po sobie nie sprzątnąć wiedząc, że po nas ktoś inny skorzysta z tego miejsca? Jak można nie podnieść śmieci czy wytrzeć deski? Jak można nie użyć szczotki, by następna osoba – dorosły czy dziecko – nie musiała się brzydzić i szukać czystszego miejsca?

Ileż to razy miałam zagwozdkę, czy taką deskę po kimś wytrzeć czy zignorować? I wiecie co wtedy myślałam? Że gdy ja wyjdę a ktoś po mnie skorzysta z tej toalety, to pomyśli, że to moja robota! I wycierałam te siki z obrzydzeniem i złością. Że ktoś był na tyle leniwy i egoistyczny. Zostawił swój syf, umył te swoje delikatne rączki ze świeżym manicure i poszedł w długą. Jak tak mijam kobiety w galeriach handlowych, to żadną bym o takie niechlujstwo nie podejrzewała. Piękne, zadbane, roztaczające za sobą zapach perfum. To, co robią za zamkniętymi drzwiami, na 2 metrach kwadratowych, to już jest ich słodką tajemnicą.

Nie chcę mówić, że to podwójny wstyd bo kobiety. Kultury oczekuję od każdego, niezależnie od wieku, płci czy zasobności portfela. Fakt jest jednak taki, że tylko damskie toalety znam. Mogę jedynie przypuszczać, że w męskich wygląda to podobnie.

No więc ponawiam pytanie: jak to możliwe? Brzydzą się? U siebie w domu też za szczotkę nie chwycą? A może uważają, że w miejscu publicznym ich brud to nie ich problem? Że ktoś tam gdzieś jest, kto to za nich sprzątnie? No nie mieści mi się to w głowie. Nie w dzisiejszych czasach. Nie w społeczeństwie tak przewrażliwionym na punkcie norm i choćby tego, co można innym pokazywać a czego nie.

I wróćmy teraz do tego biednego karmienia piersią. Do tego oburzenia i zniesmaczenia z powodu kawałka nagiej piersi. Do wytykania komuś klasy i braku dobrego smaku, do nazywania tej naturalnej czynności demonstracją. Groteska w czystej postaci.

(zdjęcie: flickr.com; autor: Marco Verch)

Previous O tym, co zachwyciło nas w Rzymie.
Next Moje dziecko utknęło na zjeżdżalni McDonald's! Twoje też może.

Suggested Posts

Zrób mu rano coś, czego się nie spodziewa …

Nie wychowuj mojego dziecka.

Jabłkowe babeczki – cieszą oko i zachwycają podniebienie!

Rok Niny – ta dziewczyna dopiero się rozkręca!

Na śniadanie.

SmartMamą być, czyli aplikacje przydatne w ciąży.