Tesco puściło żartobliwie oczko i jest dym!


Gdzie się nie obejrzę, tam zażarta dyskusja. Jeden plakat i pełen wachlarz emocji, zazwyczaj negatywnych. Bo kobieta, do tego ciężarna usługuje mężczyźnie! Bo ona stoi a on siedzi i jeszcze ją łapie za tyłek! Bo to śmiech w żywe oczy i powielanie stereotypu! I dlaczego on się tak głupio uśmiecha, zamiast biegać dookoła przyszłej mamy? Tesco się cieszy, bo gadają. Ja jestem trochę skonfundowana, bo ej … bez jaj!

Mam wrażenie, że radar poprawności odpala się niektórym nieco za wcześnie. I żeby nie było, bardzo dobrze, że ludzie ten radar mają. Nie dalej jak wczoraj widziałam zdjęcie podręcznika do klasy V, w którym zadania skierowane są do konkretnej płci. Czyli autorzy bez jakiejkolwiek refleksji wpajają dzieciakom błędne przekonanie, że pewne dziedziny są domeną chłopców a inne domeną dziewczynek. Takie kurioza trzeba wyłapywać i tępić.

Natomiast, jak widzę oburzenie z powodu plakatu, to pytam samą siebie: Czy to jeszcze uważność, czy już przewrażliwienie? Naczytałam się słów krytyki o tym, czym ta reklama jest i dlaczego nie powinna się w ogóle pojawić. Czy fakt, że Tesco przeprosiło i wycofało kampanię potwierdza, że coś z nią było nie tak?

Skąd! Po pierwsze reklama zakupów online tak się pięknie rozniosła, że tylko się cieszyć. Po drugie, moim zdaniem była całkiem fajna, tylko że niestety zbyt mało czytelna. Dla większości miała przedstawiać piękną, rodzinną scenkę, co wyszło pokracznie, wręcz bezczelnie.

A dla mnie zdjęcie, jak i sama usługa były skierowane do kobiet w ciąży jako przedstawicielek tych, które ze względu na swój stan, lubią robić zakupy online. No dziewczyny, nie jest tak? Czy nie wolimy załatwiać sprawunków z kanapy? Czyż nie miewamy zachcianek kulinarnych, które wymykają się logice i potrafią nami kompletnie zawładnąć? Zobaczcie, ile na tym stole z plakatu jedzenia! Czy ktoś myśli, że to wszystko dla samca alfa? A czy my-kobiety w ciąży nie mamy prawa decydować o tym, czy chcemy (potrzebujemy) odpoczywać czy akurat mamy ochotę wypucować chałupę wzdłuż i wszerz? Czy to naprawdę dla nas uwłaczające, że z brzuchem gotujemy, nakrywamy do stołu, podajemy posiłek ukochanej osobie? Nie dlatego, że jesteśmy kobietami, tylko że dbamy o kogoś z miłości!

Ten billboard był jak żartobliwe puszczenie oka. Pomysł może i nieco zaczepny, co mnie wcale nie dziwi. Autorzy zapewne mieli nadzieję, że druga strona ma poczucie humoru. I na nadziei niestety się skończyło. W dzisiejszych czasach ciężko o chłodny ogląd sytuacji, zdarzeń i opinii. Znacznie łatwiej jest dać się ponieść skrajnym emocjom, zakładać najgorsze (np. intencje), siedzieć gdzieś na granicy niż pośrodku. Nie mamy ani dystansu, ani zrozumienia ani szacunku dla odmiennych opinii. I jeden bzdurny plakat świetnie to pokazuje.

(zdjęcie: A. Saramonowicz – źródło)

 

 

Previous Jest co świętować! Efekty odchudzania po 6 miesiącach.
Next Mycie włosów i kąpiel nie muszą być koszmarem! + KONKURS

Suggested Posts

Znani w swojej najważniejszej roli – roli taty.

Rodzinne wakacje pod żaglami – pomysł dobry czy szalony?

Rok 2019 rokiem lepszej mnie!

Dekoracje wiosenne, czyli jak wygonić zimę z domu.

Między faktem a fikcją, czyli burza wokół nowej ustawy antyaborcyjnej.

Piwnooka i jej 20 rzeczy wartych wspomnienia.