“W co się bawić, w co się bawić …” z rocznym maluchem?


Najpierw wystarczył kocyk i liście poruszane przez wiatr w parku, później szeleszcząca gazeta i szuflada pełna skarbów. Czas upłynał jednak ekspresowo i nagle Twój szkrab ruszył przed siebie i przestał zadowalać się byle zajęciem. Teraz, z dnia na dzień nabywa nowych umiejętności, zagląda w każdy kąt, wspina się gdzie popadnie a Ty nie masz nawet 5 minut dla siebie, nie wspominając już o spokojnym przygotowaniu obiadu i ogarnięciu czterech kątów. Im bardziej chcesz go czymś zająć, tym częściej ten mały, nieprzewidywalny odkrywca domaga się Twojej obecności i uwagi. Możesz (jak ja) denerwować się coraz bardziej, że bez przerwy domaga się Twojego towarzystwa, albo (jak również ja) zrozumieć, że Twoje dziecko chce się po prostu … bawić!

Jak na mamę starszaka, sporo czasu zajęło mi dostrzeżenie, jak dużo już Nina potrafi i z jakim zaangażowaniem potrafi się bawić. Mamy jeździk, kostkę edukacyjną, basen z kulkami (KILK), ale teraz to klocek chowany pod bluzką potrafi zaciekawić ją na pół godziny. Im prostsza zabawa, tym więcej … zabawy. Bo w towarzystwie! Tak więc przez ostatnie tygodnie macham ręką na pranie, na burdel w kuchni i siadam z Niną na dywanie. Zobaczcie, co sprawia jej (a w zasadzie nam) najwięcej frajdy 🙂

  • Zamiana ról – przed zabawą szykuję jakąś przekąskę: banan, plastry jabłka albo borówki. Zwykle podwójną porcję, bo wiem, że na pewno będę karmiona. Nina dodatkowo uwielbia sprawdzać, czy rzeczywiście wszystko zjadłam 😉
  • Mały niszczyciel – mogę w kółko budować wierzę z klocków a Nina z miną łobuza niszczy ją za każdym razem. Kiedy mija mój zapał, ona podaje klocki i dopomina się kolejnej budowli.
  • Magia pudełek – nieważne, czy karton po butach i kolekcja samochodów Antka, czy ostatnio ulubiona arka ze zwierzakami (również brata). Otwieranie, wrzucanie, zamykanie – ta zabawa jest teraz na topie. Najlepiej z podziałem na role – każdy musi mieć jakieś zajęcie!
  • Wspinaczka – mimo braku pomocy z mojej strony, kanapa została zdobyta. Szeroki uśmiech satysfakcji wynagradza mi jednak pilnowanie Niny przed upadkiem. Siadam i patrzę, jak wędruje z lewa na prawo, pokonuje poduszki i powoli uczy się bezpiecznego schodzenia.
  • Berek! – Nina jeszcze nie chodzi samodzielnie, ale to nie znaczy, że nie umie (i nie lubi) uciekać. Czy to moje, taty czy Antka, słowa “zaraz Cię złapię …” zawsze wywołują śmiech i +5 do prędkości.
  • Obrazki i zdjęcia – w książeczkach, albumach, najlepiej ukazujące dzieci albo zwierzaki. Są świetną okazją do nauki dzwięków, nazw i dobrym momentem do wypicia kawy 😉
  • Teatrzyk – narazie to co prawda rola jednego aktora, choć najwyraźniej oskarowa, bo pluszak śpiewający i zaczepiający Ninę, to atrakcja nad atrakcje.
  • Badania – dokładne oględziny twarzy mam codziennie, nadal mało delikatne, ale uczymy się. Oczy to obecnie to, co fascynuję Ninę najbardziej.
  • Lubimy hałas – umómy się: niech i będzie konkretny, ale krótki. Wystarczy dać Ninie drewniany młotek a zrobi z niego użytek.
  • Piłki! – turlanie jednej pluszowej albo rzucanie lekkich, plastikowych to zawsze masa zabawy i dobre ćwiczenie.
  • Mów do mnie – poza pojedynczymi słowami, Nina mówi dużo w swoim języku a mimo to, pomagając sobie gestami, komunikuje się z nami całkiem skutecznie. Tym jeszcze chętniej czytamy, śpiewamy i opowiadamy, co robimy. A jak już śpiewamy albo puszczamy piosenkę, to są i pierwsze próby tańca!

W porównaniu do sprawnego kilkulatka, pierwsze umiejętości rocznego malucha mogą nie robić jeszcze wrażenia “wow”, choć to naprawdę dobry moment do nauki i rozwoju przez zabawę. Wspomaganie nauki chodzenia i trzymania równowagi, doskonalenie koordynacji ręka-oko, nieustanna nauka nowych słów, skupienie na jednej czynności – wszystko to możliwe jest praktycznie bez zabawek albo przy użyciu tych naprawdę najprostszych przedmiotów, które mamy w domu. Zabawki interkatywne są świetne i również mamy kilka, ale tak naprawdę wystarczy do głosu dopuścić pomysłowość swoją i malucha.

 

Kolorowy gryzak – Gumeez

Paputki – Titot

Drewniana arka ze zwierzakami – Tchibo

Previous Czasami, aby zwyciężyć, trzeba się poddać.
Next Hello Monday!

Suggested Posts

Matka Natura czyta dzieciom.

Choroba lokomocyjna u dzieci. Jak walczyć z największym wrogiem podróży?

Nasze wakacyjne nowości książkowe, które pokochały dzieciaki.

Blogi fachowe i do rzeczy.

Test spacerówki Mutsy Nexo.

Na śniadanie.