“Bliźniaki?! Nie ma szaaaans …” – Czy aby na pewno?


Robisz test ciążowy – dwie kreski! Jest radość, oszołomienie, czasami niezły szok. Oswajasz się z wizją ciąży i swojej nowej roli. Waszego nowego życia. A potem pojawia się myśl: “A co, jak będą bliźniaki?”. Podwójne szczęście, ale i podwójna troska i praca. Z drugiej strony, jakby nie było – dwa za jednym zamachem. “Czy dalibyśmy radę? Jedno jest przecież sporym wyzwaniem dla kogoś bez doświadczenia. A co dopiero dwójka!”. Takie właśnie były moje myśli, kiedy czekałam na pierwsze USG w ciąży z Antkiem. Radość mieszała się z niepokojem. Przeanalizowałam całą rodzinę – babcie, ciotki, kuzynki. Przypadków bliźniąt zero. Pomimo cienia nadziei, jednak odetchnęłam z ulgą, będąc pewna, że nie mam szans na ciążę bliźniaczą. Jak bardzo się wtedy myliłam … 🙂

Jeśli mówimy o ciąży jednojajowej, która powstaje poprzez podział jednej zapłodnionej komórki, to jest ona dość rzadka, ale totalnie losowa a więc również możliwa dla każdej z nas. Wtedy rodzą się dzieci z takim samym materiałem genetycznym, niemal identyczne i o tej samej płci. Do dziś przyczyny podziału zygoty nie są znane.

Inaczej sprawa wygląda z ciążą dwujajową (poprawniej nazywaną heterozygotyczną), ale przecież i ona skutkuje narodzinami bliźniąt, tyle że już bardziej różniących się od siebie. Płcią i wyglądem, na przykład. W takiej sytuacji dochodzi do zapłodnienia dwóch komórek jajowych, które później rozwijają się w dwóch workach owodniowych i mają osobne łożyska. Skłonność do hiperowulacji (a tak nazywamy uwolnienie z jajnika więcej niż jednej komóki jajowej) jest dzidziczna i odpowiedzialne za nią są geny, ale właśnie nie tylko. 

Szanse na poczęcie bliźniąt są oczywiście niewielkie – obecnie na 1000 ciąż 12-16 to ciąże bliźniacze. Ciekawe natomiast jest to, że ich ilość wzrosła w ostatnich 30 latach o 76%. Co spowodowało aż tak znaczący skok?

W dużej mierze różne formy leczenia niepłodności: od kuracji farmakologicznych (np. takich, które wpływają na pracę jajników a więc również ilość uwalnianych jajeczek w jednym cyklu) po zapłodnienie in vitro. Szanse na poczęcie bliźniąt wzrastają wóczas odpowiednio o 10-30% (w zależności od kuracji) oraz od 20-40%, (zależności od ilości wszczepionych do macicy zapłodnionych komórek).

Wiek ma spore znaczenie, jeśli mówimy o ciąży bliźniaczej. Okazuje się bowiem, że u kobiet po 35 roku życia wzrasta poziom hormonu FSH, który odpowiedzialny jest za pękanie pęcherzyków Graafa. Dziś kobiety decydują się na dziecko znacznie później, niż ich mamy czy babcie – to również dość jasno wyjaśnia wzrost liczby ciąż bliźniaczych.

Badania udowodniły również, że kobiety o wskaźniku masy ciała (BMI) większym niż 30 (a więc te krąglejsze) 1,5 raza częściej zachodziły w ciążę bliźniaczą niż ich szczuplejsze koleżanki (o BMI 20-24,9). Podobną zależność zaobserwowano u kobiet wyższych. Nie wiem co prawda, jak z tym wzrostem, ale co do wagi … Nadwaga i otyłość są dziś na pewno o wiele powszechniejsze, niż te 30 lat temu.

Mamy więc geny, wagę i wiek kobiety. Czas na jej dietę. Najwyraźniej o ciąży bliźniaczej decyduje również ilość spożywanych tłuszczów. Z jednej strony sprowadzane jest to po prostu do gotowości organizmu do sprostania wysiłkom, jakim jest ciąża i wykształcenie nowego życia. Z drugiej strony ilość przyjmowanych tłuszczów może wpływać na gospodarkę hormonalną. To jednak nie wszystko. W Nigerii na 22 ciąże jedna to ciąża bliźniacza. Tak wysoki wynik związany jest według naukowców z dużym spożyciem batatów. Podobno ich skórka zawiera substancję, która może powodować hiperowulację.

I na koniec – ilość ciąż. Prawdopodobieństwo ciąży bliźniaczej wzrasta przy trzeciej i czwartej ciąży oraz u kobiet, które już wcześniej urodziły bliźnięta.

Jak widać, geny to nie wszystko. Podwójne szczęście może przytrafić się każdej z nas. Późne macierzyństwo, dieta, stosowane kuracje hormonalne a nawet przyjmowanie dużych dawek kwasu foliowego (który podnosi szanse o jakieś 4%) – nie byłam świadoma, że tak wiele rzeczy może przyczynić się do ciąży bliźniaczej. Tylko, czy ostatecznie cokolwiek to zmienia? Poza większą wiedzą, to nic więcej. Dwie kropki na monitorze USG byłyby ogromnym szczęściem, nawet jeśli obkupionym większym wysiłkiem – zarówno przez pierwsze 9 miesięcy, jak i później 🙂

(zdjęcie: flickr.com; autor: stefan buchholtz)

Źródła: [1], [2], [3], [4], [5]

Previous Share Week 2016.
Next Między faktem a fikcją, czyli burza wokół nowej ustawy antyaborcyjnej.

Suggested Posts

Świąteczne ciasta na naszym stole.

Na śniadanie.

Internet w cenie 208 kcal. Serio Orange?

“Pięćdziesiąt twarzy Greya” – kto jeszcze ma ochotę na klapsa?

Jak wychować materialistów.

W biały dzień wyniosłam je z sklepu!