Gdy ktoś mówi Ci, jakie imię wybrał dla swojego dziecka, pochwal albo siedź cicho!


Spotykasz się na ze swoją ciężarną koleżanką/siostrą/kuzynką/szwagierką/córką/wnuczką* – cmok w policzek, szybka ocena brzucha, żartobliwy komentarz na temat jego kształtu i rozmiaru, standardowe pytania o płeć dziecka (chyba, że już znana), samopoczucie i wyprawkę. Nie odmawiasz sobie zahaczyć o kwestie porodu, moooże pytasz nawet o plany odnośnie karmienia. Po jakimś czasie odbiegacie powoli od tematów okołodzieciowych a Ciebie nadal korci jedno. Imię, imię …. no jakie imię? Czy już wybrane?

– Tak, będzie Mira/Ryszard/Oliwier** (Tu wstaw jeszcze inne, które zaliczasz do kategorii nieodpowiednich, dziwacznych czy wstydliwych. Słowem takich, których Ty absolutnie nie wybrałabyś dla swojego dziecka).

Widzisz zadowolenie na twarzy przyszłej mamy, które nijak Ci się udziela. Trawisz newsa przez kilka sekund i to właśnie ten moment, kiedy możesz zapanować nad spontaniczną reakcją i zachować się, jak przystało na serdeczną i wspierającą koleżankę/siostrę/kuzynkę/szwagierkę/mamę/babcię* przystało. Jak? Wybierasz którąś z opcji:

Opcja I: Szok i dezaprobatę przykrywasz uśmiechem i temat zamykasz szybkim komentarzem: “Acha, ciekawie.”

Opcja II: Robisz wielkie oczy i nadal niedowierzając, pytasz ze śmiechem: “Wow! Skąd pomysł na takie imię? Kto je wymyślił?”.

Opcja III: Idziesz na całość i dajesz popis swoich umiejętności aktorskich: “Kurcze, ale fajne! Jak będziecie do niego/do niej mówili?”

I to jedyne reakcje, jakich przyszła mama od Ciebie oczekuje. Bzdura! A co ze szczerością i zupełnie poważną opinią, że to naprawdę złe imię dla dziecka? – zapytasz. Jeśli nie poproszono Cię wyraźnie o radę a pewność co do decyzji nie pozostawia wątpliwości, to jakie znaczenie ma Twoje zdanie? Wybór imienia z całą pewnością nie zapadł w ciągu 5 minut. Ten krok zazwyczaj spędza przyszłym rodzicom sen z powiek. Tworzą listy, debatują i skreślają. Czasami dylemat trwa do ostatniej chwili, bo to jedna z ważniejszych decyzji w ich życiu – dotyczy ich dziecka. Czasami to dźwięk imienia, ilość zdrobnień, skojarzenia, jakie ze sobą niesie. Czasami to pamięć po kimś ważnym a czasami po prostu moda albo chęć wyróżnienia. Dla jednych to tylko imię, ale dla innych (jak np. dla nas) to coś, co pozwala budować więź z dzieckiem. Bo odtąd to nie jakiś tam Antek, tylko nasz Antek! Imię to coś wyjątkowego z różnych powodów i Tobie nic do tego! Twoja krytyka sprawi jedynie przykrość, może nawet skutecznie obrzydzi wybrane imię.

Tak więc daruj sobie uwagi o tym, że to krzywdzenie dziecka, bo dzieciaki będą się śmiały. Że to nie imię na nasze czasy albo że nie polskie, udziwnione jakieś. Jakby porządnych i ładnych nie było … Choć czujesz w kościach, że ten temat Cię dotyczy, bo to chodzi przecież o Twoją siostrzenicę czy wnuczkę, to naprawdę nie Twoja sprawa. Po prostu daj z siebie wszystko i pochwal. Nie musisz się rozpływać w zachwycie przez kwadrans. Wystarczy, że powiesz coś miłego. A jeśli i to nie przejdzie Ci przez usta, to najlepiej nie mów nic. Szczerość nie ma tu czego szukać.

*Niepotrzebne skreślić.

** Autentyczne przykłady imion, które spotkały się z krytyką rodziny. Piękne są!

***

Potraktujcie powyższy tekst jako apel do wszystkich tych osób, które nie rozumieją, ile krzywdy mogą wyrządzić pozornie niewinną uwagą lub surową oceną bardzo ważnej i emocjonalnej decyzji. Nie powstałby, gdybym nie fakt, że problem wydaje się być dość powszechny – w przeciągu ostatniego tygodnia poznałam kilka przypadków skrytykowania wybranego imienia przez najbliższych członków rodziny! Trudno mi to zrozumieć, ale ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, jak bardzo ich słowa mogą zranić. Jeśli nie mamy w zwyczaju chwalić nowej torebki czy fryzury z automatu, to akurat w tym przypadku należy to zrobić. Dla kogoś, tak po prostu.

Pisałam już kiedyś, że ja to mam problem już z samym zadaniem pytania o imię, bo wydaje mi się to bardzo osobistą sprawą, przynajmniej w trakcie ciąży. Niemniej pytam i zawsze reaguję pozytywnie. Szacunek, serdeczność – niech każdy nazwie to po swojemu. A że nie wszystkie imiona mi podobają. Są takie, które kojarzą się z paskudnymi osobami. Są takie, które wydają mi się zwyczajnie brzydkie. Tyle, że w tym jednym momencie, podczas rozmowy z przyszłą mamą nie ma to kompletnie znaczenia. Nie dorabiam historii do nazwania dziewczynki Dżesiką a chłopca Dżejsonem. Nie naśmiewam się z kilkumiesięcznego Ferdynanda ani paradującej w glanach Józefiny.

Kiedy mówiliśmy rodzinie, że Antek będzie Antkiem a Nina Niną, miałam obawy, że nasz wybór za każdym razem zostanie przyjęty z jakimś “ale”. I na szczęście nie musieliśmy podawać argumentów ani powodów, dlaczego takie imiona a nie inne. Co sobie ludzie myśleli, tego nie wiem i nigdy się nie dowiem. I dzięki Bogu! Za drugim razem, gdy nie znaliśmy jeszcze płci, chodziło nam po głowie imię Hugo. Podejrzewam, że musielibyśmy je trochę bardziej przegadać 😉 I wcale nie uważam, aby przyszli rodzice musieli się komukolwiek tłumaczyć. Myślę jednak, że podanie powodów decyzji może sporo wyjaśnić i pomóc postronnym w zrozumieniu naszych intencji. I wierzę, że te oceny i komentarze często padają nieświadomie, bez świadomości, ile złego mogą wyrządzić. Dlatego bądźmy dla siebie mili i myślmy o innych.

(zdjęcie: flickr.com; autor: Arkansas ShutterBug)

Previous Chrome nails, czyli lustro na paznokciach.
Next Nie tylko kasa i staty, czyli Blog Forum Gdańsk 2016.

Suggested Posts

Zostać rodzicem i tyle wygrać.

2 rok Niny!

Zabawa, którą pokochają dzieciaki! Przekonaj się, dlaczego.

Internet w cenie 208 kcal. Serio Orange?

Ach Warszawo!

Pierwsze urodziny #nicminiewisi, czyli festiwal chustonoszenia.