Jeśli dbasz o bezpieczeństwo swojego dziecka, to rób to dobrze!


Czy Twoje dziecko wie, co robić, gdy się zgubi? Czy Twoje dziecko wie, do kogo zwrócić się o pomoc, gdy Ciebie nie ma w pobliżu? Czy ono naprawdę Cię rozumie, gdy mówisz, aby nie rozmawiało z obcymi? Czy jest świadome, że ma prawo do prywatności i do sprzeciwu, gdy to prawo jest naruszane? Zapewne Tobie wydaje się (jak wszystkim z resztą rodzicom), że bezpieczeństwo dziecka to Twój priorytet. Zaraz obok tak podstawowych obowiązków, jak karmienie i pielęgnacja. Ale czy kiedykolwiek przyszło Ci do głowy pytanie, czy aby na pewno robisz to dobrze?

Pisałam już o tym, że kiedyś Antek zgubił się w Ikea. I nie, nie wiedział, co robić w takiej sytuacji. Stracił nas z oczu, wystraszył się i rozpłakał,  pobiegł w nieznanym nam kierunku. To były minuty, dziwny zbieg okoliczności i tłum ludzi. Szybko go odnaleźliśmy, ale to było bardzo stresujące wydarzenie dla nas wszystkich.

Dlaczego wcześniej nie rozmawialiśmy z nim o takich wypadkach? Bo dopóki coś się nie stanie, człowiek jest święcie przekonany, że JEMU się to nie wydarzy. Przecież pilnuje, nie spuszcza z oczu a dziecko z tych spokojniejszych, krok w krok podążające za rodzicem. No a jednak. Dlatego właśnie nasza kontrola i maksimum uwagi skupionej na dziecku, powinny iść w parze z przewidywaniem, myśleniem też o czarnych scenariuszach i dobrym przygotowaniem dziecka na potencjalne zagrożenie. Oto 5 kluczowych kwestii:

“Nie rozmawiaj z obcymi.”

Przyznacie, że to bardzo ogólna rada. Bo czy każdy obcy to zły człowiek? Czy chodzi nam o to, aby dziecko było nieufne wobec każdej nieznanej mu osoby? Jak to się ma do sytuacji, kiedy spotykamy koleżankę, której dziecko nie zna a my zachęcamy je, by się przywitało? Jak to się ma do zmuszania, by dziecko dało całusa ciotce, którą widzi pierwszy raz w życiu? Nalegając na otwartość w jednej sytuacji a przypominając o dystansie w drugiej, wprowadzamy tylko zamieszanie.

Czy chodzi nam oto, aby dziecko z góry widziało w obcym zagrożenie, czy może o to, aby potrafiło lepiej odczytać jego intencje? Z pewnością widzieliście film z pewnego eksperymentu, w którym mężczyzna (za zgodą rodzica) zagadywał dzieci. Wcześniej odbywał rozmowę z opiekunem, w której dowiadywał się, że dziecko nie rozmawia z obcymi. A po chwili pokazywał, jak nietrudno zdobyć zaufanie dziecka. Wystarczył mały, słodki piesek u jego boku, chwila rozmowy i propozycja pokazania dziecku więcej takich uroczych piesków. Dziecko bez cienia wątpliwości szło za mężczyzną.

Jak widzicie, w rozmowie o zaufaniu i zachowaniu wobec obcych, kluczowe są szczegóły. Trzeba dziecko uczulić na wszelkie, choćby najciekawsze propozycje i prośby o pomoc ze strony nieznajomych. Dziecko musi wiedzieć, kiedy nie reagować i na co absolutnie się nie godzić. I jakie zachowanie oraz słowa powinny budzić jego ostrożność. 

“Gdy się zgubisz, stań w miejscu.”

Mogę posłużyć się przykładem ze swojego życia. Kiedy byłam w wieku Antka, poleciałam z mamą i dziadkami na wakacje. Słońce, lato, piękny hotel tuż przy plaży … Któregoś dnia szukałam muszelek i co chwila zerkałam na rodzinę, siedzącą przed hotelem. Zatraciłam się jednak w tym poszukiwaniu i kiedy po chwili podniosłam wzrok, już ich nie widziałam. Nagle wszystkie hotele wydały mi się takie same. Zamiast stać w tym miejscu (a możliwe, że mama mnie jeszcze nawet widziała), pobiegłam przed siebie w przeciwnym kierunku. Po chwili sceneria się zmieniła, bo zamiast plaży był deptak, pełno turystów i gwar. Na szczęście szybko usłyszałam moje imię – mama mnie dogoniła i koszmar się skończył. Gdybym wtedy wiedziała, czego NIE robić, oszczędzilibyśmy sobie sporo nerwów.

“Zwróć się do odpowiedniej osoby.”

Rada przydatna nie tylko w przypadku zgubienia się, ale też w sytuacji zagrożenia. Kiedy właśnie obcy zagaduje, proponuje coś ciekawego, chce pokazać ładną zabawkę w samochodzie, prosi o pomoc itp. Trzeba dziecku wyjaśnić, do kogo może się zwrócić – obsługa sklepu, punkt informacyjny, ochrona, rodzina z dziećmi, rodzic koleżanki/kolegi na placu zabaw itp. i dlaczego powinno unikać odosobnionych miejsc.

“Twoje ciało to Twoja twierdza.”

Wiecie, u nas w domu nie ma nagości. Nie pokazujemy się dzieciom bez bielizny i nalegamy, by one np. w upalne dni, miały na sobie przynajmniej majtki. Był moment, kiedy obawiałam się, że przez takie zasady będą kiedyś uważały, że nagość to coś zakazanego i wstydliwego. Dlatego na każdym kroku tłumaczymy, że to po prostu prywatna sprawa. Ja wypraszam dzieci z łazienki, gdy się przebieram i taką samą prywatność im zapewniam, gdy o to proszą. Często mówimy, że nikt nie ma prawa dotykać ich części intymnych i one też nie mogą tego robić innym.

Myślę, że świadomość prawa do prywatności i nietykalności jest bardzo ważna. Podobnie, jak pokazanie dziecku, że jeśli czegoś nie chce, może się jasno sprzeciwić. Właśnie po to, aby przekroczenie tej prywatności przez obcą osobę albo nawet przez przyjaciela/przyjaciółkę, było dla dziecka jasnym sygnałem.

Podobnie wygląda to z tymi nieszczęsnymi całusami na imieninach u cioci. Jeśli dziecko nie chce, to nie zmuszajmy. To nie jest ani oznaka braku szacunku ani dowód na to, że dziecko kogoś nie lubi. Ono ma prawo do dystansu, zawstydzenia i właśnie do sprzeciwu. Zmuszając je do czegoś, burzymy tę wypracowaną świadomość. I jeszcze coś ważnego: nie utwierdzaj dziecka w przekonaniu, że ktoś ma dobre zamiary i jest godny zaufania tylko ze względu na to, że należy do rodziny. Świat niejedną przykrą niespodziankę już widział …

“Lewo, prawo i jeszcze raz lewo.”

Znajomość zasad poruszania się w przestrzeni publicznej są tak samo ważne, jak oddychanie. Dlatego należy od początku tłumaczyć, dla kogo jest chodnik a dla kogo ulica. I nalegać na przestrzeganie tych zasad. Jeśli dziecko ma tendencję do wyrywania się i uciekania, trzeba to przerwać. Nasza Nina miała fazę, że nie chciała ani siedzieć w wózku ani iść za rękę. A ja nalegałam stanowczo, aby wybrała którąś z opcji, zwłaszcza gdy szłyśmy tuż przy ruchliwej ulicy. Wtedy nie było miejsca na ufanie dziecku albo wyjątek wyjątków.

***

Zbliżają się wakacje – czas długich, beztroskich zabaw na świeżym powietrzu. Wyjazdy, nowe miejsca, nowe twarze, być może okazje do większej samodzielności. Dajmy dziecku solidne narzędzia, aby samo też potrafiło zadbać o swoje bezpieczeństwo.

Previous Nauka jazdy na rowerze, czyli wyrzuć kij i wypróbuj TEN sposób.
Next Fundusze Europejskie - wcale nie tak prosta kasa do wzięcia! Nie w Lesznie.

Suggested Posts

Moja codzienna pielęgnacja.

O tym, jak rodzi się więź.

Lalka przyszłość Ci zdradzi.

Na śniadanie.

Na śniadanie.

Matka Natura.