Bo czym byłaby podróż bez pamiątkowych zdjęć?



Zapraszam na relację z naszego przedłużonego długiego weekendu, który opisałam tutaj 🙂


Pierwszy przyjemny postój w trasie.


Legoland i pełnia szczęścia 🙂

Również dla taty!


Sealife. Rekiny były najlepsze.

Zoo w Duisburg.



Delfinarium.

Marktstrasse.

Friedensplatz.

Bratwurst.

Centro i Coca-Cola Oase.

Currywurst.

A po kiełbasce pyszny deser – Eisschokolade.

Czas na zakupy!

Musiałam zajrzeć 😉
Previous Sentymentalna podróż w czasie.
Next Na kolorowo!

Suggested Posts

Hello Monday!

„Pierdolę, nie prę. Proszę CC!” czyli śmiechy na porodówce.

Szneczki z powidłami i magicznym składnikiem.

Wszystko zaczęło się od wspaniałej czwórki …

Pierwsze urodziny #nicminiewisi, czyli festiwal chustonoszenia.

Cześć 2016!