Kilka kroków do stylu skandynawskiego w Twoim domu.


Urządzasz swój nowy dom albo postanawiasz stary przewrócić do góry nogami. Wiesz, że chcesz coś zmienić. Oglądasz więc zdjęcia w Internecie i magazynach wnętrzarskich a piękne aranżacje zapierają Ci dech w piersiach. I masz coraz większy mętlik w głowie. Dokąd ruszyć, od czego zacząć i najważniejsze: jak zmieścić się w tym cholernym budżecie?! Gdyby tak można było zatrudnić fachowca i dać mu wolną rękę … Ale przewidujesz, że on (a pewnie ona) zacznie zasypywać Cię pomysłami,  w których po pewnym czasie zaczniesz się gubić. I będzie kolejnym punktem w budżecie … Prawda jest jednak taka, że projekt wcale nie musi Cię przerosnąć a z efektów swojej pracy możesz być dumna i zadowolona. Kluczowa jest znajomość podstaw, strategia, realizacja i umiar. Jak zresztą we wszystkim.

Styl skandynawski jest nie tylko moim ulubionym, ale jest też bardzo prosty do ogarnięcia. Mam nadzieję, że kochacie go tak samo mocno, jak ja. Dziś pokażę Wam, jak stworzyć wnętrze w stylu scandi, bez nadwyrężenia portfela i własnych nerwów.

Wnętrza tworzymy dla siebie. Chcemy się w nich dobrze czuć, z chęcią w nich przebywać i cieszyć oko. Najlepiej, jeśli strona wizualna idzie w parze z funkcjonalnością i wszystko dobrze gra ze sobą w praktyce. Wiele osób uważa, że styl skandynawski jest zimny i mdły, że nie sprzyja atmosferze domowego ciepła, ale to nie tak. Nawet minimalizm może być przytulny, bo to w głównej mierze kwestia ostatnich szlifów i indywidualnych dodatków. Bo przecież żadne wnętrze nie będzie miało duszy, jeśli żywcem wyjmiemy je z katalogu.

Aby poczuć ten styl trzeba poszukiwać inspiracji. Internet jest kopalnią aranżacji i jestem pewna, że każdy sceptyk z czasem poczuje ten klimat. Zauważy, że przy zachowaniu podstawowych zasad, nadal będzie miał dużą swobodę w urządzeniu wnętrza według własnych preferencji. Chyba właśnie jak żaden inny, styl scandi dobrze toleruje eklektyzm, czyli łączenie stylów – nowoczesnego, industrialnego, czy nawet Vintage.

Styl skandynawski jest dobrym rozwiązaniem na aranżację wnętrz dla osób, które chcą wprowadzić porządek i światło w dotychczas przeładowanych, ciemnych albo pstrokatych pomieszczeniach. Ma bowiem kilka charakterystycznych cech:

  • Jego podstawą są kolory: biel, czerń, szarości i naturalny kolor drewna. Baza jest zatem dość bezpieczna. Biel wybieramy głównie do ścian, czasami również do podłogi. Szarości i jasne brązy do mebli, dywanów, zasłon. A z kolei czerń do dodatków, aby nie przytłaczały i pięknie odznaczały się na tle reszty.
  • W dodatkach króluje natura. Poduszki, pledy i obrusy (jeśli lubimy) są z naturalnych tkanin. Do tego plecione kosze i dywany.
  • Ten jednolity styl często przełamany jest kolorem, ale nie zaraz całą paletą. Pięknie na tym tle wyglądają pastele (pudrowy róż, mięta), albo bardziej zdecydowane odcienie żółtego, butelkowej zieleni, fioletu.
  • Ciekawym zabiegiem jest też łączenie stylów, najlepiej delikatnie w dodatkach: industrialne lampy, metalowe świeczniki, druciane kosze itp. Piękne, zdrowe rośliny w papierowych osłonkach, plakaty z trafnymi sentencjami, motywy choinek, zwierzaki na poduszkach i lampki – sznur żarówek albo kul w wybranych kolorach.
  • Styl scandi pozostawia miejsce na szaleństwa – krzesła w jadalni w różnych stylach i kolorach, stoliki ze starego, surowego drewna, zagłówek z palet w sypialni. I wygoda. Wygoda przede wszystkim: duży stół, wygodne fotele, kanapa zachęcająca do odpoczynku.
  • Nie wymaga wielkiego budżetu. Oczywiście, zakupy mogą zaspokoić każdy apetyt, ale jak nie można szaleć, to wcale nie trzeba. Jest w końcu Ikea! Jest Tiger i masa innych sklepów online.

Tyle teorii a teraz jak zacząć? Najlepiej od początku:

  1. Skupić się najpierw na jednym pomieszczeniu a kolejne zostawić sobie na później, kiedy już poczujemy się pewniej.
  2. Stworzyć kolorystyczną bazę. Wszystkie ściany nie muszą być białe. Można je przełamać szarością albo naturalną cegłą a nawet tapetą z ciekawym motywem. Podłogi nie muszą być drewniane, taki sam efekt można uzyskać dzięki dobrym panelom albo płytkom.
  3. Wybrać meble i dodatki z poprzedniej aranżacji, które nadal możemy wykorzystać. Po resztę udać się na zakupy. Meble i dodatki nie muszą być designerskie, sieciówki też dadzą radę 🙂
  4. Nie zapełniajmy przestrzeni na siłę. Najlepiej zostawić na jakiś czas minimalizm i powoli dodawać kolejne elementy.
  5. Pokuśmy się o jakiś projekt DIY – druciany wieszak na pocztówki, gliniane, kanciaste świeczniki, pojemnik z puszki itp.

Przekonani? Ośmieleni? Jeśli jeszcze nie do końca, zostawiam Wam kilkanaście pięknych aranżacji oraz kilka odsłon mojego salonu, dobrze już znanego starszym czytelnikom. A jeśli kochacie scandi równie mocno, jak ja, to nacieszcie oko 🙂 Może poniższe propozycje zachęcą Was do zmian – czasami nawet najdrobniejsza robi wielką różnicę.

I jeszcze nasze 4 kąty.

Plakaty w ramkach – Papierove

Obraz z misiem – Agata Krzyżankowska

Biała gwiazdka – Pepco

Druciana gwiazdka – Betty’s Home

Kosz na stole – Tiger

Papierowa torba – Blacksis

Poduszka z wilkiem: H&M Home

(zdjęcia z inspiracjami: Pinterest)

Previous Idzie jesień, nie łaź w dresie!
Next Hello monday!

Suggested Posts

Mity o blogerach, czyli czy naprawdę tylko leżą i pachną?

Kochanie, to nie tak jak myślisz, czyli cała prawda o krwistym jajku.

Po co jedno, jak można mieć dwa? Nowy pokój Niny!

Moje dziecko utknęło na zjeżdżalni McDonald’s! Twoje też może.

Im dalej w las, tym więcej drzew. O serialach, które rozczarowują.

Antkowe myśli zebrane część 9.