N jak …


To imię kręciło się wokół nas już prawie 4 lata temu. I coś dotarło do mnie parę dni temu – ono było nam po prostu pisane 🙂

Kiedy wybieraliśmy imię podczas pierwszej ciąży i nie znaliśmy jeszcze płci, najszybciej poszło nam z żeńskim a było to własnie “Nina”. Od Antoniny. Niedługo później okazało się, że będzie chłopak i mieliśmy niemały zgryz. Nic nam jakoś nie brzmiało. Wtedy któreś z nas zaproponowało, że skoro nie Antonina, to może Antoni? I tak to właśnie było z naszym Antkiem.

Tym razem zupełnie nie pamiętaliśmy o naszym pierwszym wyborze, zresztą Antonina z Antonim – to nie wchodziło w grę.  Listę mieliśmy sporą, w ostatecznym wyborze pomógł nam Antek. Początkowo imię brzmiało nowo i obco, ale przyjęło się bardzo szybko i Nina to już nasza Nina. I właśnie wtedy przypomniały mi się nasze rozterki niemal 4 lata temu. Fajnie się też składa, bo pierwszą starszą koleżanką Antka z placu zabaw była właśnie Nina – wesoła, przyjazna i opiekuńcza. No i jednym z ulubionych programów Antka to “Nina i neuronki” 😉

Co się zaś tyczy podpowiedzi w konkursie, małe wyjaśnienie. Podając literę N ograniczyłam pole poszukiwań, zawsze jakiś początek. Miejsce 35. wskazywało na jakąś listę. Chodziło o listę popularnych imion w 2013, można ją znaleźć na stronie www.msw.gov.pl. “Taniec z gwiazdami” nawiązywał do tancerki Niny Tyrki, natomiast hasło “sława i chwała” do serialu z 1997 roku, w którym gościnny występ miała Nina Andrycz. Było trudno? Na usprawiedliwienie powiem, że był to mój debiut. Następnym razem będzie lepiej 😉


Previous Nasze HITY maja!
Next "Tak bym chciała ..." czyli rozterki matki kwoki ;)

Suggested Posts

Instrukcja obsługi noworodka.

Antkowe myśli zebrane. Część IV.

Gdy rodzice stają się dziećmi.

Rodzinne wakacje pod żaglami – pomysł dobry czy szalony?

Mamą być … w Wielkiej Brytanii.

Dialogi małżeńskie #2.