„Tak bym chciała …” czyli rozterki matki kwoki ;)


Każdy z nas ma wiele życzeń i marzeń, z pewnością mógłby wymienić conajmniej kilka na poczekaniu. Ja też. Pomimo, że lubię swoje życie i wszystko, co najważniejsze już mam – kochającą się rodzinę, ciepły dom i zdrowie. Marzenia jednak po coś są i lubię, gdy spełniają się te małe, dające choćby krókie, ulotne szczęście. Dziś właśnie o takim jednym i rozterkach, które ze sobą niesie. 

Pewnie, chciałabym parę kolorowych Toms’ów, fajową torebkę od Zuzi Górskiej i nowy zestaw letnich bransoletek Lilou. Wiem jednak, że kiedyś to wszystko będzie moje 😉 Jako mama chciałabym, żeby Antek jadł więcej warzyw, nie robił scen z byle powodu, nie zapominał o magicznych słowach „proszę-dziękuję-przepraszam” a rano z uśmiechem żegnał się ze mną w żłobku. Z drugiej strony wiem, jakim jest skarbem i bardzo doceniam to, jaki już jest i co już robi, np.: zupełnie bezinteresownie, pod wpływem chwili radości podbiega do mnie i mówi: „Kocham Cie mamusiu!”. A wszystkie te życzenia i tak się kiedyś spełnią, kiedy podrośnie. 

Teraz, na trzy miesiące przed pojawieniem się Niny, najbardziej bym chciała wysłać synka do dziadków i spędzić z mężem wieczór, noc i poranek tylko we dwoje. Po raz pierwszy od 3 lat. Wyjść na beztroską randkę, samolubnie w nocy wrócić do domu a następnego dnia, o nieprzyzwoitej porze leniwie przeciągać się w pieleszach. Wiem, że to dla nas „ostatni dzwonek” na krótkie złapanie oddechu. 

 
Minęły 3 lata i sama musiałam się zastanowić, jakim cudem wcześniej nam się to nie udało. I po chwili dotarło do mnie, że owszem, w większości odpowiedzialna jestem za to ja – matka kwoka 🙂 Najpierw karmiłam Antka w nocy i nad ranem – nocka poza domem odpadała. Kiedy miał 10 miesięcy, zaczął chodzić do żłobka. Kilkugodzinne rozstania 5 dni w tygodniu były dla nas ciężkie i nie wyobrażałam sobie wysyłać go jeszcze na całą noc do dziadków. Nie byłam też gotowa i dość odważna, by przekazać komuś nasze wieczorne rytuały, choćby na jedną noc. Pewnie jak większość mam obawiałam się reakcji synka, zwłaszcza gdyby przebudził się w nocy i nas szukał. Mąż mnie namawiał na tę próbę nie raz. Rozumiał jednak, gdy mu tłumaczyłam, że chciałabym aby Antek świadomie spędzał noc u dziadków. Aby wiedział, że zjawimy się po niego i była to dla niego super zabawa. Dotarliśmy do momentu, gdy synek bardzo chętnie odwiedza swoich dziadków, uwielbia zabawy w ogrodzie i szaleństwa w domu, nawet bez naszej obecności. Ale za każdym razem, gdy proponujemy mu biwak poza domem, z zabawą i bajkami u babci i dziadka – kategorycznie odmawia. 
 
Zupełnie nie wiem, jak ten temat ugryźć. Nie chcę zostawić go pewnego dnia bez słowa u dziadków i przez telefon życzyć kolorowych snów. Z drugiej strony nawet najbardziej szalone wizje wieczornych zabaw, jakie roztaczamy przed synkiem, nie wzbudzają zainteresowania. Chętnie poczytałabym o sposobach innych rodziców na zachęcenie malucha do spędzenia nocy poza domem. Są na to w ogóle jakieś sposoby? Czy wszystko zależy od dziecka, albo od praktyk rodziców, stosowanych już od pierwszych miesięcy życia malucha? Wszelkie wskazówki i sugestie mile widziane 🙂
 
A tymczasem dmucham w ten dmuchawiec, może to jedno ważne życzenie niebawem się spełni …
 
 
(zdjęcia:carolynsnowabiad.blogspot.com, ladybluerose.wordpress.com)
 
 
 

 

Previous N jak ...
Next Witamy w naszym domu :) Część I

Suggested Posts

Choroba lokomocyjna u dzieci. Jak walczyć z największym wrogiem podróży?

Na śniadanie.

300 litrów do nieba – niesamowita historia o karmieniu piersią.

Christmas Tag – moje Święta w pigułce!

Nauka jazdy na rowerze, czyli wyrzuć kij i wypróbuj TEN sposób.

Powroty.

3 komentarze

  1. 2 czerwca 2014
    Odpowiedz

    Rozumiem doskonale te rozterki i kibicuje, aby chociaż jeden weekend przed narodzenie Ninki spędziła Pani ze swoim mężem tylko.

    Julka zostawania z babcią, dziadkiem czy ciociami była nauczona od małego, gdyż mi w weekendy jeździmy na studia. Ale niedawno miała ma kryzys jeśli nas nie ma na noc. Cały dzień jest dobrze o rodzicach nie wspomina, przychodzi pora snu i płacz.. Ale nie zawsze. I nie wiem z czym to jest związane do końca. Zauważyłam, że jeśli w tygodniu poprzedzającym nockę u babci spędzamy z nią bardzo dużo czasu nawet robiąc jej jeden dzień wolny w przedszkolu lepiej znosi rozłąkę na weekend. Może Antek się też przekona, jeśli trochę popłacze nic mu się nie stanie byleby dziadkowie nie byli ulegli i usnął u nich:)
    Powodzenia:)

  2. 2 czerwca 2014
    Odpowiedz

    Chyba masz rację, chyba trzeba zacisnąć zęby i też odpowiednio nastawić dziadków. Bo oni słysząc płacz miękną najszybciej 😉 Ja z kolei muszę wyłączyć myślenie. A przy okazji, Ty jako bardziej doświadczona mama, która – co tu dużo mówić – też już ma swoje lata ;), chyba możesz mi już „mówić” po imieniu? Będzie mi miło 😉

    • 3 czerwca 2014
      Odpowiedz

      Będzie mi trudno się przestawić, ale spróbuję 🙂 I jest mi też bardzo miło:) Doświadczona ale tylko o 4 miesiące więcej 🙂

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *