“Veni, vidi, vici” czyli Blog Conference Poznań 2015.


No i stało się 🙂 Poznań i ja mamy za sobą naszą pierwszą konferencję dla blogerów. Jak było? Pewnie z pierwszych wpisów albo nawet z licznych relacji na żywo wiecie, że było super. I było 🙂 Po pierwsze słonecznie i upalnie, ale przede wszystkim konkretnie i treściwie. Dokładnie takie będą też moje wrażenia – komu by się chciało przedzierać bez długi tekścior? (który i tak ostatecznie popełniłam!) 😉 Poniżej zatem 5 najciekawszych faktów z BCP2015:

1. Ilona z Mum and the city (z Piotrem) i Elwira z Jak ona to robi (z Radkiem) jako organizatorzy odnieśli niekwestionowany sukces. Debiutowali w swojej roli a impreza była profesjonalna i porównując z tym, co widziałam w relacjach z prestiżowego Blog Forum Gdańsk, nie odstawała pod względem merytorycznym i towarzyskim. Oczywiście, kilka nazwisk brakowało a cześć stałych bywalców tego typu imprez bez trudu znalazła minusy w doborze tematów prelekcji i prezentacji tematów – w końcu ile można roztrząsać te same (lub podobne) kwestie. Wydaje mi się, że to jest akurat bardzo naturalne i ciężkie do uniknięcia, zwłaszcza przy tak sporej już liczbie imprez blogowo-vlogowych. Tych nie tylko przybywa z kolejnym rokiem, ale mam wrażenie, że powiększa się przekrój uczestników – od osób początkujących, po blogerów ze sporym dorobkiem i sukcesami (również komercyjnymi).

2. Każda z prelekcji niosła jakąś wartość – jeśli nie konkretne informacje, to przynajmniej mniej lub bardziej oczywisty przekaz o samym prelegencie. Cześć oczarowała publiczność pięknymi hasłami, ideami, które niekoniecznie wcielane są w życie a część dała ludziom prawdziwe mięso – rady na temat samego blogowania, wartości, jakie ze sobą niesie blog jako medium, ale też współprace z markami i zarabianie na swojej pasji. Dzięki świetnej aplikacji, uczestnicy mogli ocenić każdą prelekcję. Mnie zachwycili: Maciej Mazurek – bo mówił o tym, jak ważna jest strategia i planowanie działań, Michał Kędziora (czyli Mr Vintage) – bo podszedł konkretnie do tematu zarabiania i nie mydlił oczu ogólnikami oraz Viola Urban – ponieważ wskazała na konkretne sposoby monetyzowania swojej pasji, czy to przez webinar, czy indywidualne usługi doradcze. I jeszcze Agnieszka Puchyr (czyli Panidyrektor.pl). Oni wszyscy są autentycznym przykładem, że życie nie musi się kończyć na blogu. Że może być on – przy całej pasji i miłości do czytelników – doskonałym medium dla innych działań.

3. Ponieważ natknęłam się już na kilka relacji, w których prelekcję Tomka Tomczyka wzniesiono do rangi motywu przewodniego konferencji, muszę poświęcić na to osobny punkt. Jest to tak doświadczony, tak sprytny i obyty bloger, z tak dużą wiedzą i inteligencją, że mam wrażenie, iż mógłby ludziom wmówić wiele, jeśli nie wszystko. Gdyby cały wykład poświęcił na przekonywanie nas, że skarpetki nie mają przyszłości, dziś wszyscy wyrzucaliby je przez okna. Nie chcę dać do zrozumienia, że nikt z obecnego grona nie myśli samodzielnie, były zresztą na sali osoby, kompletnie nieprzekonane do przedstawianych argumentów. Tak czy owak wielu bezrefleksyjnie słucha teorii i wprowadza rady Tomka w życie. Wystarczy spojrzeć, co się dzieje ze Snapchatem teraz. Boom jakiś 😉 Tak więc ten inteligentny i doświadczony w przemówieniach (albo w kreowaniu teorii) Tomek, przybrał rolę Kubusia fatalisty, by przepowiedzieć nam wszystkim, że blogi się kończą. To oczywiście duży skrót myślowy, ale według jego teorii tracą one sporo na rzecz mediów społecznościowych, zwłaszcza tych stosunkowo nowych, jak: Vine czy Snapchat właśnie. I jeśli ktoś polega wyłącznie na swoim blogu, wkrótce trafi na ścianę. Dotrze do końca możliwości rozwoju swojego, rozwoju bloga i form zarabiania na pisaniu. Czy to prawdziwe? Trend na pewno idzie w stronę działań jednego twórcy na wielu płaszczyznach, czyli po prostu podążanie za odbiorcami. Z drugiej strony, nie jest to wcale takie odkrywcze, bo założę się, że każdy bloger, każdy vloger zadaje sobie prędzej czy później pytanie: “Jak długo będę to robił?”. Czy dany blog parentingowy będzie istniał, gdy jego bohaterowie pójdą na studia? Czy 50-letni autor nadal będzie pisał o szeroko pojętym lifestylu? W tym sensie Tomek Tomczyk nie odkrył niczego nowego, być może otworzył paru osobom oczy. Nie znaczy to jednak, że już dziś blogerzy nie stają się markami i nie rozwijają się z powodzeniem poza blogiem – tworzą własne produkty, otwierają salony sprzedaży, stają się ekspertami w oczach opinii publicznej i mediów tradycyjnych (na tle których blogosfera ma potężny kompleks, nawet jeśli próbuje to zakryć liczbami). Blogosfera jest różnorodna, każdy ma inny apetyt, każdy inaczej postrzega sukces. Moim zdaniem taka bardzo ogólna teoria  i próba przepowiadania trendów nie ma większego sensu, bo sukces zawsze będzie pojęciem względnym. Niemniej, czekam na kolejne kroki Jasona Hunta i życzę mu powodzenia. W końcu kto inny, jak nie on jest w stanie udowodnić, że można odnieść sukces pisząc o lifestylu ?

4. Organizatorzy chyba nie mogli wymyślić lepszego miejsca na konferencję. Nie było klimy, to fakt, ale naprawdę dało się przeżyć. Zwłaszcza, że Lidl (jest tani!) wyposażył nas w napoje, ciasteczka i kawę. I nawet grilla zrobił. W każdym razie nie wyobrażam sobie innego miejsca na takie wydarzenie: jadłodajni było pod dostatkiem, zakupoholicy mieli raj pod nosem i przede wszystkim był park z trawką i leżakami – idealne miejsce na schłodzenie zwojów po prelekcjach.

5. Nie samą nauką człowiek żyje a ja jadąc na BCP, jechałam przede wszystkim do ludzi. I tak udało mi się osobiście poznać wiele ciekawych i naprawdę sympatycznych, otwartych i dowcipnych przedstawicieli ludu blogującego miast i wsi. Karolina z Żyj Kochaj Twórz, Kamila z Olomanolo, Iwona z Oh Deer blog (nie dość, że kobieta przyleciała z UK, to jeszcze przywiozła dla mnie kubek i pyszną herbatę! :*), Weronika z Budująca mama, Agnieszka z RadosheHania z Dookoła nas czy Renia z Dzikie ziemniaki … A do tego Konrad z Fathersday (typowy przykład na spójny wizerunek z bloga i z rl), Magda Szczesliva, Kasia z Twoje DIY czy wreszcie bardzo pozytywni Marysia i Kuba z Oczekując.pl (I tu hit nad hitami: doszukaliśmy się wspólnych znajomych z czasów liceum! Boję się pomyśleć, co by było gdybyśmy rozmawiali dłużej ;)). Żałuję, że było ich tylko tylu, choć fakt faktem, że z wieloma osobami rozmawiałam i po prostu nie pamiętam imion. Za to udało mi się porozmawiać z obleganym Tomkiem Sulewskim z Orange, podziękować Justynie z bloga Krótki poradnik jak ogarnąć życie i pogratulować wspomnianej już Violi za solidną prelekcję. I taki wynik, to moje osobiste zwycięstwo 🙂

Zdjęć jest niewiele, bo czasu szkoda było na cykanie 😉 Ale coś jest! Poniżej jeszcze świetny film od Make My Place 🙂

Previous Letnia szafa Antka i Niny.
Next Naleśniki - hit tegorocznych wakacji.

Suggested Posts

Zima naszych dzieci.

“Nie, nie! To się nie dzieje naprawdę!” – czyli kronika wypadków weselnych.

Jestem mamą.

Twoje typowe teksty, które doprowadzają faceta do szału.

Zabawa w pytania …

Zakupowe HITY marca.