A gdyby tak … przeżyć to jeszcze raz?


Anna Lewandowska właśnie zaczęła swoją przygodę z macierzyństwem a wspominam ten najgłośniejszy dziś news, bo to idealny przykład na pewien, pewnie bardzo popularny mechanizm. Czy Wy też tak macie, że takie wiadomości dają początek fali wspomnień? Mi od razu przypomina się zapach maleństwa, czas pierwszych dni razem, spacery z głębokim wózkiem, mięciutkie kocyki i pieluchy … tony pieluch! Moje myśli powracają w te rejony ostatnio bardzo często, z jeszcze jednego powodu.

Antek był mniej więcej w wieku Niny, kiedy nieśmiało zaczęłam myśleć o kolejnym. Wszystko, co związane z wychowywaniem i opieką nad małym dzieckiem, poszło w niepamięć a dodatkowo oboje czuliśmy, że jeszcze nie jesteśmy w komplecie. Kiedy już zupełnie zapomniałam o nieprzespanych nocach, pieluchach i smoczkach, poczułam bardzo mocno, że to już TEN czas.

Co zabawne i bardzo pozytywne, coraz więcej mam oznajmia, że spodziewa się trzeciego dziecka! Jak ja się cieszę z ich szczęścia i czekam na te wszystkie maluchy. Kwilące, pachnące, wywijające nieświadomie rączkami … Zazdroszczę im tego wyjątkowego (choć czasami niełatwego) okresu ciąży, zazdroszczę widoków i szansy na przeżycie tego wszystkiego raz jeszcze. I zadaję sobie jedno pytanie: czy ja (my!) chcielibyśmy odbyć tę podróż ponownie?

Planować, kompletować wyprawkę, odwiedzać lekarza i czekać ze zniecierpliwieniem na wiadomość o płci? A potem przeżyć jeszcze raz poród, pierwsze spotkanie rodzeństwa, karmienie, tulenie? Ilekroć o tym myślę i cofam się w czasie o rok, dwa … to wniosek nasuwa się jeden.

Nie, nie, nie, nie, nie i jeszcze raz NIE!

Jeśli te dobre trzy lata temu byłam pewna, że chcę to wszystko przejść jeszcze raz, tak dziś wiem na 100%, że … Choć to cudowny czas, który tak szybko mija, ja już nie chcę do niego wracać. Tęsknię, wspominam ze wzruszeniem – owszem, ale nie na tyle, by czuć choć cień zwątpienia w swoje odczucia. Powód jest jeden, ale za to fundamentalny.

Nieprzespane noce, ząbkowanie, karmienie i bądź co bądź przywiązanie, potem pilnowanie, przewidywanie – to wszystko to pikuś! Pomimo obaw wiem, że dałabym radę w ciąży, nie przeszkadzałoby mi totalne poświęcenie dla dziecka, bo wiem, ile radości daje odkrywanie tych wszystkich etapów na nowo. Nie miałabym już wątpliwości, czy kolejne pokocham, jak pozostałe, bo dzisiaj już wiem, że miłość naprawdę się mnoży a jej pokłady są nieograniczone.

Niestety nie mnoży się nasz czas i uwaga, którą poświęcamy dzieciom. Jeśli cokolwiek mnie czasem smuci, to taka właśnie refleksja, że z narodzinami Niny, Antek utracił jakąś część naszej uwagi. Z kolei ona nigdy nie pozna, jak to jest mieć ją w 100%. Odkąd zostałam mamą dwójki, ciągle mam wrażenie, że coś mi umyka. Gdy martwię się o jedno, nie potrafię oderwać myśli i skupić się na drugim. Ta walka ze sobą, zmierzanie się z wyrzutami sumienia i próby rekompensaty towarzyszą mi od narodzin Niny. Wiem a przynajmniej mam nadzieję, że za chwilę to się zmieni, bo oboje będą samodzielni i moją uwagę będę mogła rozdzielać po równo. Ale z drugiej strony, może to nie tylko kwestia wieku?

Trzecie (i kolejne) dziecko to niezaprzeczalnie wielkie szczęście i kolejny powód do radości. Z drugiej strony, poza dodatkowym źródłem trosk i odpowiedzialności, to następny krok w oddalaniu się od każdego dziecka z osobna. I właśnie tego nie chcę zrobić sobie a przede wszystkim Antkowi i Ninie.

 A za wszystkie przyszłe potrójne i poczwórne mamy trzymam kciuki! I pomimo powyższego, duża część mnie naprawdę, szczerze cieszy się i zazdrości 🙂

Previous I znów świętujemy urodziny ... Po raz trzeci!
Next Pomysł na obiad: naleśniki zapiekane pod beszamelem. Pycha!

Suggested Posts

W te Święta dostałam najlepszy prezent ever!

Przeżyć upał w ciąży i z maleństwem – moje sprawdzone sposoby.

Nasze HITY maja!

Ibuprofen w ciąży – kolejny powód, by go unikać.

Przekąski dla dzieci – na urodziny, kinderball i odwiedziny przyjaciół.

Seks, bestie w ciałach kobiet i życie w klatkach! Czytasz na własną odpowiedzialność.