“To mogą być zęby …” czyli 11 objawów ząbkowania.


Zęby. Tak czekamy na pierwszą, białą perełkę a kiedy ząbkowanie rozkręca się na dobre – przeklinamy ten męczący okres i wpatrujemy jego końca. Nie jest oczywiście tak, że dzieci w ten sam sposób przechodzą ząbkowanie. Zacznijmy od tego, że dla jednych zaczyna się ono wcześnie (około 4 miesiąca), dla innych dość późno (około 9 a nawet 11 miesiąca), a położne opowiadają nawet o noworodkach z uzębieniem (pojedynczym, ale zawsze!). Osobiście nigdy nie słyszałam, ale wierzę, że są gdzieś dzieciaki i ich rodzice, którzy ząbkowanie wspominają jako bezbolesny i bezstresowy czas a kolejne zęby odnajdywali przypadkiem. Jeśli Ty i Twoje dziecko macie takie właśnie doświadczenia – cieszę się i gratuluję!

Większość dzieciaków niestety przechodzi ząbkowanie boleśnie a ich rodzice razem z nimi. Biedny maluch jeszcze nie powie, co mu dolega. Sam zresztą nie wie, co się do licha dzieje! Jest kompletnie bezradny, zwłaszcza jeśli już wie, że przygryzanie czegoś daje ulgę ale jeszcze nie potrafi tego czegoś dobrze utrzymać w rączce. Na moją wyobraźnię świetnie działa sytuacja, kiedy swędzi i żyć nie daje ten jeden jedyny punkt na plecach, którego nie mogę dosięgnąć!

Na szczęście rodzice potrafią rozpoznać już większość objawów ząbkowania i szybko pomóc swoim pociechom. Są jednak takie znaki, tak nietypowe symptomy i zachowania maluchów, że w życiu nie przypisalibyśmy ich “idącym” zębom. Nas też coś zaskoczyło a skoro musiałam poszperać i poszukać odpowiedzi, dzielę się z Wami tym, co znalazłam.

Oto objawy ząbkowania – te najczęstsze oraz te rzadkie i  nietypowe.

1. Ślina.

Sama w sobie jeszcze niczego nie zwiastuje. Przecież wszyscy ją produkujemy 😉 Jeśli jednak zaczyna jej być pełno wszędzie – na brodzie, na ubraniu, na zabawkach, na rączkach i wszędzie tam, gdzie dziecko dosięgnie ustami – z dużym prawdopodobieństwem to właśnie zęby. W takiej sytuacji najlepiej założyć maluchowi śliniak i regularnie, delikatnie wycierać brodę. Przy okazji trzeba pamiętać o myciu małych rączek, które nieustannie trafiają do buźki a wraz nimi bakterie, zarazki i inni nieproszeni goście (np. włosy).

2. Wysypka.

Zaczerwieniona broda, okolice ust a nawet szyi oraz widoczne małe, czerwone krostki w tych miejscach – to wszystko mogą być skutki kontaktu skóry ze śliną. Można temu zapobiec poprzez regularne osuszanie mokrych miejsc (jak opisane wyżej) i ich natłuszczanie. Trzeba oczywiście uważać, aby wybrać bezpieczny środek, bo może on trafić do ust dziecka. Bardzo pomocna może okazać się maść na poranione sutki.

3. Kaszel.

Ten objaw zdziwił nas bardzo i absolutnie nie wiązaliśmy go z ząbkowaniem (zwłaszcza, że u Antka nie występował w tych okolicznościach). Kaszel pojawia się zwykle w odpowiedzi na duże ilości śliny, którą dziecko może się krztusić. Oprócz tego może występować odruch wymiotny. Nina pokasłuje od kilku dni i choć nie jesteśmy jakoś specjalnie zaniepokojeni, będziemy to konsultować z lekarzem. Najważniejsze, żeby wykluczyć inne przyczyny kaszlu, jak przeziębienie czy alergia.

4. Gryzienie.

Nieważne co, ważne żeby szybko trafiło między dziąsła! Takimi kategoriami myśli ząbkujący brzdąc. Naszym zadaniem jest przygotowanie czystych i bezpiecznych przedmiotów – gryzaków, świeżych szmatek. Musimy zabezpieczyć też otoczenie (np. barierkę łóżeczka – to w przypadku już tych stojących dzieci) i usunąć wszystko, z czym brzdąc nie powinien mieć absolutnie kontaktu, np. zabawki zwierząt. Czasami najlepszym gryzakiem jest palec rodzica albo chłodne przekąski. Gorzej, jeśli jest to pierś mamy 😉

5. Płacz i marudzenie.

Ząbkowanie to nie tylko poirytowane i swędzące dziąsła. To też ból. Podobno właśnie najbardziej bolą wychodzące “jedynki” (a po nich dzieci zazwyczaj są już oswojone z bólem) oraz zęby trzonowe. Czasami najlepszym wyjściem będzie podanie dziecku środka przeciwbólowego, bo niby w imię czego ma się biedulek męczyć? Zawsze jednak lepiej skonsultować to z pediatrą, przestrzegać zalecanych dawek i nie stosować leku jako środka na wszystko.

6. Brak apetytu.

Jeśli maluch niby chce jeść (z piersi lub pokarmy stałe w przypadku starszych dzieci) ale po chwili robi się płaczliwe, sfrustrowane, może to oznaczać duży dyskomfort a nawet ból dziąseł. Jako rodzice musimy uzbroić się w cierpliwość i wyrozumiałość a jednocześnie bacznie obserwować nasze dziecko. W przypadku starszaków możemy podawać potrawy w bardziej przystępnej formie – zupy, koktajle, jogurty itp.

7. Bezsenność.

Mowa oczywiście o sytuacji, kiedy ząbkujący maluch częściej niż dotychczas budzi się w nocy albo z dziennych drzemek i jakby coś wyraźnie nie pozwalało się wyciszyć i usnąć. Można oczywiście próbować uspokoić dziecko w inny sposób – jako rodzice mamy ich cały wachlarz. Jestem jednak zwolenniczką konkretnych rozwiązań (zwłaszcza w nocy), czyli posmarowanie dziąseł żelem lub podanie środka przeciwbólowego (oba rozwiązania najlepiej skonsultować to z pediatrą).

8. Pociąganie za uszy, pocieranie brody.

Ból towarzyszący wyrzynaniem się zębów trzonowych może nieprzyjemnie promieniować. W efekcie dziecko czuje ból nawet w okolicach żuchwy i uszu. Nawet jeśli jesteśmy niemal pewni, że naszego brzdąca męczą zęby, warto sprawdzić, czy nie mamy – prócz ząbkowania – do czynienia również np. z zapaleniem ucha.

9. Biegunka.

Lekka i krótka faktycznie może być spowodowana chociażby połykaniem większej ilości śliny oraz stanem zapalnym dziąseł, który często towarzyszy ząbkowaniu. Trzeba wtedy pamiętać o częstym uzupełnianiu płynów i obserwacji dziecka. A jeśli biegunka się nasila lub nie chce odpuścić, koniecznie trzeba pojawić się u lekarza.

10. Stan podgorączkowy.

Jak w przypadku biegunki – nieznaczne podwyższenie temperatury może być spowodowane stanem zapalnym dziąseł. Po dziś dzień lekarze i rodzice podzieleni są na dwa obozy: zwolenników i przeciwników zbijania niezbyt wysokiej temperatury. Nasz pediatra zaleca zbijać, dlatego że najnowsze środki nie tylko nie obniżą “za bardzo” temperatury ciała, ale większość z nich działa też przeciwzapalnie. Tak czy owak, każdy rodzic musi tę decyzję podjąć sam.

11. Katar i łzawienie oczu.

Bardzo częsty i bardzo męczący objaw ząbkowania. Z tym niewiele da się zrobić, prócz oczywiście łagodzenia – Sterimar, Frida, Nasivin Soft, Maść majerankowa itp.

W przypadku Antka pierwsze zęby pojawiły się bez żadnych objawów. Później już doświadczyliśmy całego wachlarza objawów, ale muszę przyznać, że z czasem wszyscy przywykliśmy do tego bardziej wymagającego okresu. W gorszych dnia szybko działaliśmy i z każdym zębem cieszyliśmy się, że jesteśmy bliżej końca niż dalej 🙂 Z Niną “przygoda” dopiero się zaczyna a ta pierwsza perełka jest bardzo oporna …

A jak u Was? Jesteście przed, w trakcie czy już po? Podzielcie się doświadczeniem, również w temacie niefarmakologicznych metod łagodzenia bólu i swędzenia dziąseł. I pamiętajcie – wpis ma jedynie charakter informacyjny i nie może zastąpić wizyty u lekarza.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – okazał się dla Ciebie przydany i ciekawy, będzie mi baaaardzo miło, jeśli dołączysz do mnie! Polub moją stronę na Facebooku, profil na Instagramie i subskrybuj mój kanał You Tube 🙂

(zdjęcie: flickr.com)

Previous Najciekawsze pomysły na Walentynki - upominki.
Next Moje miejsca w Sieci.

Suggested Posts

Wakacyjny grafik – pomysły i gotowe szablony do pobrania!

O dwóch takich, co … dobrały się idealnie!

Twoje typowe teksty, które doprowadzają faceta do szału.

Matka Natura nie znosi Twojej znieczulicy.

Mamą być … w USA.

Odebrane rodzicielstwo – to dzieje się tu i teraz!