Ach śpij kochanie … snem długim i dobrym.


Czy są tu rodzice, którzy sprawdzili kiedykolwiek wiekowy przydział godzin snu dzieci? Bo ja nie raz a ostatnio to nawet dzisiaj 😀 Fakt faktem, że do snu dziecka przywiązujemy dużą wagę. Maluchy mają co prawda różne osobowości i temperamenty a to z kolei może przekładać się na ilość snu. Czasami wewnętrzny zegar wymyka się teoriom i założeniom. Kiedy snu jest jednak za mało, martwi to każdego rodzica. Wiadomo – sen to zdrowie. Mówi się, że podczas snu dzieci rosną i aż za dobrze wiemy, że niewyspane pociechy są marudne i płaczliwe. Błogi i długi sen dziecka to też spokój rodzica, czas na wysłuchanie własnych myśli, wypicie kawy, zjedzenie obiadu, mooooże nawet szybki prysznic. W każdym razie dbamy o odpowiednie warunki do zaśnięcia: zapewniamy wygodę, otulamy, bujamy, wypracowujemy wieczorne rytuały i trzymamy się ich niemal z zegarkiem w ręku. A potem dziecko dorasta i wszystko, co do tej pory było istotne, wszystkie nasze ustalenia i nawyki, jakby straciły kompletnie na znaczeniu.

Dzieciaki w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym nie mają już rytuałów (jeśli miały je kiedykolwiek), chyba że mówimy o zasypianiu w towarzystwie telewizora, telefonu, czy tabletu. Wiem wiem, nie wszędzie i nie zawsze tak jest, ale niestety zdarza się to często. Przy okazji, podzielcie się dobrymi przykładami! Podobnie z dziećmi, które ani myślą kłaść się do łóżek przed 22:00. W oczach rodziców, samodzielność dzieci w wielu dziedzinach, zwalnia ich samych z odpowiedzialności za ich sen. Bo przecież to już prawie “stary baran”, który nie chce się przytulać a książkę sam woli/może sobie poczytać. Coś w tym jest, nie da się ukryć, ale fakt pozostaje wciąż ten sam: sen nadal jest ważny a jednym z gwarantów wypoczynku w dalszym ciągu jest odpowiedni, wieczorny rytuał i umiejętność wyciszania się (już samodzielnego) przed snem. I właśnie w to narzędzie rodzice powinni zaopatrzyć swoje dzieci.

Okazuje się, że dopilnowanie ciszy nocnej i dbałość o ilość snu, to nie wszystko. Równie istotne znaczenie ma jego jakość. Jeśli dziecko zasypia o 20:00 i po 11 godzinach nadal ma duże problemy z przebudzeniem się, dodatkowo w dzień jest apatyczne, rozdrażnione, zdarza mu się zasypiać w ciągu dnia, może to wskazywać właśnie na niedostateczną jakość jego snu. To, że nasza pociecha nie budzi się w nocy, wcale nie musi oznaczać, że śpi jak … dziecko. Na przykład takie chrapanie – zwykle kojarzy się z głębokim snem a tymczasem może oznaczać zatkany nos i w efekcie zakłócony wypoczynek. Dzieci, podobnie jak dorośli, mogą cierpieć na “Zespół niespokojnych nóg”, bezdech a jeśli nagminnie rozkopują się z kołdry, może to wskazywać na zaburzenie zwane “Okresowym ruchem kończyn podczas snu”. Nie wspominając już o stresie, lękach i koszmarach sennych. Co prawda rzadko się zdarza, aby dzieci nie przybiegały do nas, by opowiedzieć o brzydkim śnie czy duchach w szafie, ale faktycznie takie sytuacje możemy łatwo przegapić. Tym ważniejsze jest, abyśmy obserwowali nasze dzieci.

Przyjęło się, że są dni, kiedy nasze pociechy mogłyby konkurować z baterią Duracell: nieważne, czy choroba, czy zarwana noc – one biegają jak nakręcone, najwyraźniej wysysając energię z otoczenia (czyt. z nas!). Co prawda dzieci regenerują się szybko i zdarzają się sytuacje opisane wyżej, ale generalnie regularny deficyt snu nawarstwia się i może skutkować takimi objawami jak: problemy z uwagą i skupieniem, rozdrażnienie, agresja, impulsywność. Ponadto uważa się, że brak snu może prowadzić do otyłości i cukrzycy. W tym sensie sen jest równie istotny, jak dieta naszych dzieci, ich rozwój oraz należyty aktywny wypoczynek.

Zatem, co możemy zrobić, aby zadbać o odpowiednią jakość snu naszych dzieci? Po pierwsze przyjrzeć się, jak wygląda ich dzień, co lubią robić w swoim wolnym czasie a zwłaszcza, czym się zajmują wieczorem. Po drugie, wspólnie ustalić pewne stałe pory dla danych czynności. Kontakt z elektroniką przed snem, a dokładniej z emitowanym przez nie światłem może zaburzać produkcję melatoniny i utrudniać już samo zasypianie, więc na wieczór podsuńmy ciekawą, spokojną książkę albo program, nie budzący niepotrzebnych emocji. Choć teoria brzmi pięknie, efekty naszych starań mogą być różne, ale najważniejsze jest, aby wskazać dzieciom dobre nawyki i wspomagać ich sen.  Po to, by wyposażyć je w narzędzia na dorosłe życie.

(zdjęcie: flickr.com; źródło: parents.com)

Previous Rodzinne wakacje bez kompromisów?
Next Powroty.

Suggested Posts

Seriale na Netflix, które trzeba zobaczyć. Nasze TOP 10!

Witamy w naszym domu. Część IV.

Nowości Ikei, Jysk’a i wiele innych!

Pomysł na obiad: placuszki z cukinią i sosem jogurtowym.

Powroty.

KONKURS anyone?