Rodzinne wakacje bez kompromisów?


Zawsze sądziłam, że takie coś nie istnieje i że w tym naszym świecie zwyczajnie nie ma prawa bytu. Bo przecież zawsze jest z czymś problem – długie oczekiwanie (np. na samolot tudzież w korkach), drożyzna na każdym roku, niemiła obsługa albo płatna herbata do kolacji. Ludzkie niedociągnięcia albo po prostu ekonomiczne prawa i wyrachowanie. No więc pojechaliśmy całą familią do hotelu Primavera Jastrzębia Góra i przekonaliśmy się, że rzeczywiście – kompromisy są wszędzie! Aby dotrzeć do Jastrzębiej Góry, musieliśmy spędzić 7 godzin w samochodzie, stać w korku w Gdyni i wysłuchać kilkadziesiąt razy pytania zniecierpliwionego Antka: “Kiedy dojedziemy?”. A mogło być bliżej i szybciej … Kiedy jednak przekroczyliśmy próg hotelu, wiedzieliśmy już, że jesteśmy w wakacyjnym niebie i takie kompromisy to my już zawsze, bez mrugnięcia okiem. A teraz powiem Wam, dlaczego.

Każdy rodzin wie, że szczęśliwe dziecko to szczęśliwy i wypoczęty rodzic a w efekcie udane wakacje dla wszystkich. Taką filozofię najwyraźniej wyznają właściciele Primavery, bo jeśli chodzi o infrastrukturę, warunki obiektu i przygotowane atrakcje – tu po prostu nie ma miejsca na kompromisy. I jestem pewna, że mogłoby to potwierdzić całe 2000 małych gości – tyle dzieci odwiedziło hotel w ostatnim sezonie!

Dla dzieci.

Od początku towarzyszyło mi wrażenie, że dzieci są równie ważnymi gośćmi hotelu, jak wszyscy inni (dorośli). Przy staraniach, aby wystrój wnętrz – zwłaszcza lobby i recepcja – był elegancki i wyszukany, w hotelu jest bardzo dużo, dyskretnie usytuowanych, kolorowych miejsc dla najmłodszych. Nie ma mowy, aby coś robione było na “pół gwizdka”. Oto w restauracji mamy kącik do zabawy, dodatkowo z miejscami dla tych rodziców, którzy wolą mieć swoje pociechy na oku. Do tego krzesełka i pełna zastawa dziecięcia, a co totalnie podbiło moje matczyne serce, to kuchenka mikrofalowa, śliniaki a nawet kolorowe słomki! Niby drobiazgi, a cieszą najbardziej i dowodzą, że czasami właśnie niewiele trzeba …

Jestem pewna, że kulinarnie to nawet najbardziej wybredne podniebienia zostaną zaspokojone. Jedzenie jest naprawdę smaczne i obok sałatek, ryb, mięsa czy tradycyjnych (pysznych) pierogów, mamy również takie dziecięce szlagiery jak: naleśniki, placuszki czy omlety a do tego Nutella i przeróżne dżemy. W zachwyt wpadłam już podczas pierwszej kolacji, kiedy wypatrzyłam herbatę! Kto zna choć trochę oferty hotelowe, ten wie, że to może być napój iście luksusowy. A tymczasem w Primaverze mamy bogaty wybór herbat: od czarnej, przez ziołowe, po owocowe. (I kawa! Mocna i wyrazista, z automatu – że tak wtrącę przy okazji).

Najedzone dzieciaki mają gdzie spożytkować energię, bo szereg atrakcji śmiało może konkurować albo współgrać (i często robi to z powodzeniem) z piękną plażą i ukochanym Bałtykiem. Goście hotelowi mogą bezpłatnie korzystać z Parku Wodnego: baseny głębsze (w tym jeden podświetlany na kolorowo), rwąca rzeka, brodzik dla maluchów z cieplutką wodą, fontanny, zjeżdżalnia albo bąbelki w jacuzzi. Kolejną atrakcją jest Playland, czyli sala zabaw ze zjeżdżalniami, ścianą wspinaczkową i wyodrębnioną strefą dla najmłodszych (do lat 4). W hotelu jest również Mini-przedszkole oraz bogata oferta zabaw, dyskotek i animacji. Antek zupełnie przypadkiem (bo podczas zabawy na placu zabaw) dołączył do ekipy piratów i pognał z nimi szukać skarbów 🙂 Zabawy prowadzą młodzi i sympatyczni ludzie, z fajnym podejściem do dzieci.

Na świeżym powietrzu czeka za to Mini Zoo, m.in z kozami i pawiami, które dumnie prezentują swoje pióra i uwielbiają ustawiać się do gości tyłem 😀 Po drugiej stronie budynku jest z kolei przepiękny, duży plac zabaw, który wraz z wodospadem zajął Antka na długi czas. Tu koniecznie dodałabym kilka ławek, bo choć dorwaliśmy jakieś dwa stołki, przy większej ilości rodziców byłoby krucho z siedzeniem.

Oferta skierowana do dzieciaków, nie ogranicza się tylko do zabawy. To również szereg udogodnień dla rodziców. I tak oto z każdego miejsca (czy to przy SPA, czy na sali zabaw) mamy bliski dostęp do toalet i przewijaków, nawet na basenie! Wszystkie sanitariaty, łącznie z przebieralniami są czyste i pachnące. Nie musimy zabierać z domu wanienki, maty łazienkowej, podgrzewacza do butelek, niani elektronicznej czy łóżeczka – to wszystko można zamówić do pokoju, choć to ostatnie niestety za opłatą (10zł/noc). Prócz wspomnianej strefy zabawy w sali restauracyjnej, również w pobliskiej kawiarence zadbano o zabawki a w sali zabaw z kolei na odwrót: rodzice mogą przyglądać się zabawie swoich pociech z kanapy, popijając  kawkę.

W hotelu znajduje się winda, budynek A jest sprytnie połączony z budynkiem B a na zewnątrz są podjazdy dla wózków oraz alejka z ławkami, idealna do przyhotelowych spacerów.

Dla rodziców.

Jak mocno byśmy tych naszych dziabągów nie kochali, potrzebujemy też odpoczynku i atrakcji dla nas – dorosłych. Oferta hotelu niemal na każdym kroku przypomina nam, że to również nasze wakacje. Poza pysznym jedzeniem, w kawiarni możemy spróbować również przeróżnych deserów  i drinków (jest ich ponad 30!). Mohito (z procentami czy bez) jest naprawdę świetne. Poza tym, doskonale możemy się zrelaksować w saunie lub na jednym z wielu zabiegów kosmetycznych i masażach w SPA.

Pokoje, jak to pokoje, nie są szczególnie przestronne, choć wypowiadam się jedynie o naszych. Wózek nam się zmieścił, podobnie nasze 15 toreb a kiedy przekonaliśmy się, jak silny jest sygnał WiFi, szczerze skakaliśmy pod sufit. Jeśli myślicie, że w dzisiejszych czasach jest to standard, to niestety tak nie jest. Tym bardziej cieszy solidność. Z kilkulatkiem, zwłaszcza z takimi atrakcjami, ostatecznie się przekonaliśmy, że w pokojach naprawdę spędza się tylko noce.

Nie sposób nie wspomnieć bliskiej odległości do morza, ścieżek spacerowych w pobliskim lasku i drogi rowerowej do Władysławowa. Słowem – jeśli jak my nie lubicie leżenia plackiem na plaży, będziecie mieli co robić. My tak dobrze wspominamy pobyt, że Primavera wygrała właśnie z naszymi planami zagranicznego wyjazdu wakacyjnego. Jastrzębia Góro, do zobaczenia niebawem!

zdjęcie: primaveraspa.pl
zdjęcie: primaveraspa.pl

Wpis sponsorowany.

 

Previous Na śniadanie.
Next Ach śpij kochanie ... snem długim i dobrym.

Suggested Posts

Żłobek? Bardzo chętnie :)

Jak wytresować … małego buntownika.

Jeszcze przyjdzie Twój czas.

Pierwsze urodziny #nicminiewisi, czyli festiwal chustonoszenia.

Podczas pełni zasłaniam okna …

Nagość w domu? Moja opinia w temacie jest krótka i konkretna.