Nasza Gwiazdka w listopadzie i prezenty dla Was!


Zawsze w okresie przedświątecznym wstrzymujemy się z kupnem zabawek, żeby jeszcze bardziej podsycić apetyty na Święta. W tym roku firma Hasbro pokrzyżowała nam szyki i sprawiła, że dzieciaki swoją pierwszą Gwiazdkę miały w listopadzie! Testy zabawek z serii Playskool przebiegły – jak widać na załączonych zdjęciach – w szalonej atmosferze, z salwami śmiechu i zachwytu. A ponieważ dawno nie widziałam tak wielkiej frajdy u moich dzieciaków, postanowiłam opowiedzieć Wam conieco o zabawkach i wraz z Hasbro zaprosić Was na konkurs z super nagrodami! Zapraszam 🙂

Fontanna Pinkie Pie z piłkami

Jest duża, z trwałego plastiku i cała różowa – Antek był równie zachwycony, co Nina 😀 Niech jej słodki wygląd Was nie zwiedzie. To sprytna maszyna, która wydmuchuje piłki, wrzucone wcześniej do jednego z dwóch otworów. Kiedy natomiast skorzystamy z drugiego otworu, piłeczki wylatują tunelem w nodze kucyka. Dodatkowo, podczas zabawy gra muzyka – wraz ze skaczącymi piłkami jest to świetny zestaw na imprezę urodzinową w większym gronie. I tylko szkoda, że piłeczki są jedynie 4! Jeśli uda się znaleźć więcej w podobnym rozmiarze, frajda będzie jeszcze większa 🙂 Zabawka przeznaczona jest dla dzieci w wieku 9 miesięcy.

Pierwszy garaż

Zabawka nie tylko ciekawa i zajmująca, co sprytna i praktyczna. Dwa poręczne samochodziki zjeżdzające po rampie są u nas hitem, bo działają na zasadzie kulodromu. Nina szybko załapała, gdzie trzeba je postawić i co zrobić, aby jechały w dól. Bramkę u mety można otworzyć a wtedy autka pędzą dalej przed siebie a na szczycie można je postawić po skończonej zabawie. Ale to jeszcze nic! Najlepsze jest to, że garaż można dwoma ruchami złożyć na płasko – ma wtedy jakieś 5 cm grubości i zmieści się do szuflady. Jest też rączka, jeśli maluch zechce zabrać ją ze sobą w podróż. Genialne 🙂 Zabawka przeznaczona jest dla dzieci od 12 miesięcy.

No to teraz czas na KONKURS!

Gorąco zapraszam Was do zabawy od dzisiaj (29.11) do soboty 5.12! Wystarczy, że w komentarzu pod tym wpisem napiszecie, jaki był Wasz wymarzony prezent pod choinkę, kiedy byliście dziećmi. Coś absolutnie wyczekiwanego, co w końcu wyprosiliście u Mikołaja albo wręcz przeciwnie – coś, czego nigdy nie dostaliście i do dziś to wspominacie. Być może jest to coś, co podarowaliście albo planujecie podarować Waszym dzieciakom? Z wszystkich odpowiedzi wybiorę aż 5 osób, które otrzymają nagrody dla swoich pociech. 

1. miejsce: Fontanna Pinkie Pie

2. miejsce: składany garaż

3. miejsce: składany garaż

4. miejsce: grający usypiacz z łagodnie świecącym brzuszkiem i 6 melodiami

5. miejsce: grający usypiacz z łagodnie świecącym brzuszkiem i 6 melodiami

Wyniki konkursu umieszczę w tym wpisie w dniu 6.12 🙂

Wyniki konkursu!

Czytam Wasze komentarze i czasami się uśmiecham, czasami wzruszam i bardzo często potakuję, bo w dzieciństwie dzieliliśmy te same marzenia. Nagród jest sporo a to i tak za mało, aby nagrodzić każde z opisanych wspomień. Przy wyborze nie miałam żadnego klucza, postawiłam na pierwsze wrażenie i uczucia, jakie wywołały Wasze wspomnienia. Dziękuję Wam bardzo za udział i podzielenie się Waszymi marzeniami. Oto lista zwycięzców i ogromna prośba o szybkie wysłanie maila na kontakt@piwnooka.pl z adresem i numerem telefonu.

  1. Małgorzata eS – Babcia! 🙂
  2. AsieQleszno – piękna historia
  3. Aleksandra – marzenie do spełnienia
  4. Konrad – domek na drzewie
  5. MamaNinki – wyjątkowe łyżwy

Gratuluję Wam wszystkim z całego serca. Nagrody może nie zgarnęliście, ale wszyscy bez wyjątku realizujecie swoje marzenia. Nawet jeśli czasami to spełnianie marzeń Waszych dzieci 🙂

Regulamin konkursu

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga piwnooka.pl wraz z firmą Hasbro Playskool.

2. Konkurs odbywa się na blogu www.piwnooka.pl od dnia 29.11 do dnia 5.12, godz. 23:59.

3. Aby wziąć udział w konkursie należy udzielić odpowiedzi na pytanie konkursowe, w komentarzu pod tym wpisem. Pytanie brzmi: „Jaki był Wasz wymarzony prezent pod choinkę, kiedy byliście dziećmi. Coś absolutnie wyczekiwanego, co w końcu wyprosiliście u Mikołaja albo wręcz przeciwnie – coś, czego nigdy nie dostaliście i do dziś skrycie o tym myślicie. Być może jest to coś, co podarowaliście albo planujecie podarować Waszym dzieciakom?

4. Każdy uczestnik może udzielić jednej odpowiedzi.

5. Zwycięskie miejsca wyłonione zostaną przez autorkę bloga piwnooka.pl.

6. Wyniki konkursu zostaną podane w tym wpisie, w dniu 6.12.

7. Zwycięzcy zostaną poproszeni o wysłanie maila z adresem i numerem telefonu na adres: kontakt@piwnooka.pl, do dnia 7.12, godz. 23:59. 

8. W przypadku nie zgłoszenia się któregoś ze zwycięzców, na jego miejsce zostanie wybrana nowa osoba.

9. Adresy i numery telefonów zostaną przekazane przedstawicielowi firmy Hasbro, który zobowiązał się przesłać nagrody.

10. Udział w konkursie jest równoznaczny z wyrażeniem zgody na przekazanie danych osobowych oraz z akceptacją niniejszego regulaminu.

Previous Zaispiruj się jednym z 7 pięknych kalendarzy adwentowych!
Next Hello Monday!

Suggested Posts

To były dobre wakacje.

DIY: Proste i tanie ozdoby wielkanocne.

Rok 2019 rokiem lepszej mnie!

Powroty.

Nie tylko kasa i staty, czyli Blog Forum Gdańsk 2016.

DIY: Płatki śniegu.

26 komentarzy

  1. Ilona Barłowska
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    A więc biorę udział w konkursie 🙂 Najbardziej na świecie zawsze chciałam dostać Furbiego ! Niestety nigdy się nie doczekałam 🙁 Jak siostra męża skończyła 3 latka to kupiliśmy jej tego cudownego potworka ! I kto się nim bawił i miał największą rodochę ? ^^ Wiadomo 😀

  2. Alicja Mikołajczak
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Moje marzenie nie było jakieś niesamowite – jasne, że cudowne zabawki z ‚zachodu’ mnie fascynowały, ale ja zawsze chciałam szklaną kulę z padającym śniegiem – cudowną scenkę zimową… – dostałam taką co prawda nie od Gwiazdora, a pod poduszkę 6 grudnia…mam Ją do dziś i zawsze kojarzy mi się ze świętami – wyciągam ją właśnie 6 grudnia i wracam choć na chwilę do cudownych wspomnień z dzieciństwa 🙂

  3. 29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Pamiętam,że jako dziecko bardzo chciałam dostać małą szpadę do szermierki,chociaz nie uprawiałam tego sportu.Po wielu błaganiach i listach do Mikołaja dostałam wymarzony prezent(musiało minąć 20 lat)

  4. Angelika Choczaj
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Mój wymarzony prezent to świnka morska dostałam ją w poniedziałek przed Wigilią (Wigilia przypadała w piątek) świnka, została sprzedana chora i zdechła w nocy z środy na czwartek. To było straszne przeżycie. Nie chciałam innej , nowej świnki. Jak wróciliśmy do szkoły po przerwie świątecznej i opowiadaliśmy kto co dostał mówiłam, że klatkę… Moja przyjaciółka, która miała już kilka lat świnkę, krótko po tym zdarzeniu musiała się jej niestety pozbyć bo okazało się, że jej tata był mocno uczulony na sierść świnki. Adoptowałam świnkę przyjaciółki 🙂 świnki już dawno nie ma ale nasza przyjaźń trwa już 20 lat.

  5. Natka Sk-Sk
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Oto marzenie gwiazdkowe 9-letniej Natalii: znaleźć pod choinką grę Monopoly. Niestety, jako że moi rodzice są starsi niż większości moich równolatków, nie do końca zrozumieli, że zakup innej gry planszowej nie sprawi, że oszaleję z zachwytu. Po odpakowaniu paczuszki-i zobaczeniu gry Super Farmer, mina mi zrzedła i w zasadzie rzednie także dzisiaj, ilekroć w supermarkecie zobaczę znienawodzone kostki ze zwierzętami… 🙂 swojego synka postaram się słuchać uważniej niż moi rodzice słuchali mnie 🙂 Pozdrawiam!

  6. Angelika Choczaj
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Mój wymarzony prezent to świnka morska dostałam ją w poniedziałek przed Wigilią (Wigilia przypadała w piątek) świnka, została sprzedana chora i zdechła w nocy z środy na czwartek. To było straszne przeżycie. Nie chciałam innej , nowej świnki. Jak wróciliśmy do szkoły po przerwie świątecznej i opowiadaliśmy kto co dostał mówiłam, że klatkę… Moja przyjaciółka, która miała już kilka lat świnkę, krótko po tym zdarzeniu musiała się jej niestety pozbyć bo okazało się, że jej tata był mocno uczulony na sierść świnki. Adoptowałam świnkę przyjaciółki, świnki już dawno nie ma ale nasza przyjaźń trwa już 20 lat.

  7. Barbara Szwarc-Stodolska
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Pamietam jak dziś, ze marzyłam, jak to każde dziecko, o kilku rzeczach, jednak zazwyczaj byly one przynoszone przez Mikołaja 😉 moimi nieziszczonymi pragnieniami, które pamietam do dzis sa: 1. Kabriolet dla Barbie, 2. Domek dla Barbie lub chociaż taki duzy campingcar rozkładany 😉 3. Konik na biegunach 4. Kucyki My Little Pony ( choc jednego otrzymałam, na któreś urodziny, ależ był szał!!! Teraz bawi sie nim moja córka :). Spełnienie tych marzeń -teraz juz wiem- ograniczał budżet i metraż mieszkania 🙂 i choc minęło ok 25 lat marzenia małych dziewczynek pozostały niezmienne… Zobaczymy co przyniesie Mikołaj w tym roku 🙂

  8. Magda
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Jako dziecko bardzo lubiłam grę na keyboardzie (elektronicznych organach). Niestety pewnego dnia się popsuły. Pamiętam, że co jakiś czas prosiłam tatę, żeby się tym zajął i je naprawił, ale ten nigdy nie miał na to czasu. W końcu zbliżyła się pora pisania listów do mikołaja i jako wymarzony prezent, napisałam, że chciałabym, żeby moje ulubione organki wreszcie zostały naprawione. Podziałało! 🙂 Mikołaj przyniósł mi naprawione organki, a oprócz tego jakiś drobny prezent. To jedyne mikołajki, które tak bardzo zapisały mi się w pamięci.

  9. Mama Ninki
    29 listopada 2015
    Odpowiedz

    Moim wymarzonym (i spełnionym) prezentem były łyżwy, które zresztą mam do dzisiaj. Pamiętam, że były doskonałym pretekstem do wspólnych wyjść na lodowisko z całą rodziną. Tata uwielbiał jeździć na łyżwach, zimą kiedy tylko się udawało zabierał mnie i brata na lodowisko a mama obserwowała nasze wyczyny z termosem herbaty w rękach. Teraz myślę, że jak tylko moja córeczka podrosnie, może liczyć na łyżwy od dziadka i wspólne wyjścia na lodowisko jak tylko czas pozwoli 🙂

  10. KarolinaB-K
    30 listopada 2015
    Odpowiedz

    Wymarzony prezent z dzieciństwa… to zabawkowa kuchnia. Moja koleżanka dostała od cioci z Francji fantastyczny zestaw, na którym „przygotowywała” dla nas obiadki i deserki. To było marzenie całej naszej paczki 😉 Dopiero później zrozumiałam, że w kuchni nie chodzi o gadżety, ale o ten wspólnie spędzony czas. Moi rodzice mimo, że nie mogli spełnić mojego marzenia, dali mi jego namiastkę w postaci zestawu do herbaty:filiżanek i imbryczka 🙂 Kuchnia jest moją pasją, a czy kupię kiedyś swojemu szkrabowi taką moją wymarzoną kuchnię zabawkową? Nie wiem… chciałabym móc spełniać Jego marzenia, a nie swoje 🙂

  11. Joanna Gliniecka
    30 listopada 2015
    Odpowiedz

    Zawsze marzyłam o wszystkim, co związane było z Barbie. Oryginalną Barbie. Najlepiej długowłosą z włosami do kostek (wtedy w Polsce były w Pewexach lalki, ale tylko z włosami do połowy pleców). Ubranka, domek, samochód- domek (dzis to się nazywa camper). Ubranka i lalkę dostałam… ale nie z włosami do kostek. jak dostałam Barbie ze Stanów z wlosami do pasa to ukradły mi ją dzieci na podwórku… Nagle zginęła! Co do prezentów domkowych- musiałam sobie radzić bez. Z poduch tapczanów i stołków budowaliśmy to dom, to jacht i tam przez całą sobotę potrafiłam się bawić z kuzynką lalkami. Grunt to kreatywnośc.
    Teraz moja córeczka ma kilka Barbie, ale jeszcze nie przejawia zainteresowania, by się bawić tak, jak ja sie bawiłam.

  12. 30 listopada 2015
    Odpowiedz

    Całe życie marzyłam o mikroskopie, ewentualnie o jednorożcu. Kiedy jednak dowiedziałam się, że jednorożce są tylko w bajkach, zostałam przy mikroskopie. W szkole mieliśmy takie fajne, można było na szkiełko wycisnąć sok z liścia rośliny i oglądać chlorofil, albo położyć ziarenko z piasku i powiększyć niezmiernie. Bardzo mnie to ciekawiło. Nawet miałam wielką książkę „Świat pod mikroskopem”. Niestety, w tamtych czasach nie było moich rodziców stać na kupno tak drogiego sprzętu, musiałam więc się zadowolić zestawem skręcanych plastikowych szkieł powiększających, montowanych jak mikroskop. Taki „prawie” mikroskop, a wiadomo – prawie robi różnicę. Do dziś pamietam jak bardzo byłam zawiedziona, że zabawka nie spełniała moich oczekiwań chociaż obdarowujący mnie bardzo się starali…

  13. asieQleszno
    1 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Nasze Święta zawsze były smutne. Pomimo zatrważającej ilości prezentów, w każdą wigilię brakowało Nam taty. Mogłam mieć 6 czy 7 lat. Pamiętam jak dziś , te wszystkie przygotowania, zapachy wydobywające się z kuchni mojej babci, kolędy w tle i tą straszną , przerażającą tęsknotę. Byłam dzieckiem, nie rozumiałam faktu,że tata musi pracować, że jest daleko. Nie osładzały mi tej tęsknoty prezenty piętrzące się pod choinką, dziadek przebrany za Świętego Mikołaja bardziej straszył niż cieszył. Widziałam jak mama ukradkiem płakała… Era telefonów stacjonarnych nie ułatwiała kontaktu z tatą , który był setki kilometrów od Nas. Nie rozumiałam ,dlaczego każde święta spędza tak daleko, mówiłam łamiącym się głosem ,że mnie nie kocha, krzyczałam ,że nie chcę takich świąt! I w tą jedną wigilię zdarzył się cud. Tak, dla mnie to był cud. Kiedy usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, myślałam że to dziadek znów wciela się w swoją rolę. Trzymałam w ręku talerz dla samotnego wędrowca i szukałam dla niego odpowiedniego miejsca przy stole. Pamiętam tylko , trzask owego talerza kiedy spotkał się z podłogą i już byłam w ramionach taty. Pierwszy raz widziałam ,by płakał. Nie , on nie płakał, on szlochał. Mama stała blada w drzwiach pokoju, niedowierzając. To był wyjątkowy wieczór. Nie schodziłam tacie z kolan a on opowiadał, gdzie był, co robił , co widział . Te słowa pamiętam jak przez mgłę. Jednak na samo wspomnienie tamtych chwil czuję ogromne ciepło na sercu. To był wymarzony prezent. Najważniejszy , bo byliśmy razem. Mam nadzieję ,że moi synowie nigdy nie zaznają takiej tęsknoty, jaką czułam ja. Lecz mam również nadzieję na to ,że będą potrafili cieszyć się z rodzinnego ciepła.

  14. asieklack
    1 grudnia 2015
    Odpowiedz

    hmmm z takich większych prezentów to pamiętam, że chciałam dostać grę telewizyjną, no takiego typowego „pegazusa”, jakie było moje rozczarowanie, gdy znalazłam ów grę pod łóżkiem rodziców… ale oni byli cwani! wiedząc, że odkryłam co dostanę pod choinkę postanowili zrobić mi psikusa i położyli pod drzewko rózgę przewiązaną czerwoną wstążką! Jeeeeny, co to był za ryk, do tej pory pamiętam. Wyłam jak syrena 🙂 Na szczęście potem się opamiętali i wręczyli wymarzoną grę 🙂 Z ciekawszych okołobożonarodzeniowych marzeń to chciałam również żeby… obsłużył mnie kelner 😀 pamiętam ogromną radość, gdy rodzice zabrali mnie wtedy do restauracji i elegancki Pan przyniósł mi menu. No po prostu żyć nie umierać 🙂

  15. Anna Kaźmierczak
    1 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Od zawsze marzyłam o wielkim pluszowym misiu. Takie misie już jako dziecko widywalam na wystawach sklepowych, wyobrażałam sobie jak cudnie byłoby się do nich przytulić. Dorastalam, a misie nadal spoglądały na mnie z wystawy. Już jako nastolatka przekonałam się o tym jak drogie są takie misiaki. Powód zdaje się prozaiczny, ale jednak decydował o tym, że posiadanie misia wydawało się tak odległe. Dokładnie kilka dni temu, w Dzień Pluszowego Misia zadzwonił dzwonek, a w drzwiach pojawił się on – ogromne, białe, puchate spełnienie marzenia mojego dzieciństwa i nie tylko. Nie wiem kto czerpie z tego misia większą radość, ja czy moje dzieciaki, które z niego wręcz nie schodzą. Mam 33 lata i wreszcie wiem jak to jest przytulić marzenie. Warto czekać ? Ania

  16. Alina Dobrawa
    1 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Jak tylko zaczęłam czytać zadanie konkursowe, od razu buzia mi się uśmiechnęła :).
    Pamiętam dokładnie, że przez 2 lat z rzędu, na Święta bardzo chciałam dostać lalę Baby Born. Kiedy byłam mała te lalki właśnie były nowością i wielkim hitem. Niestety nigdy jej nie dostałam, bo nikomu o tym nie powiedziałam :). Długo wierzyłam w Gwiazdora i w przekonanie, że on sam dobrze wie o czym marzą dzieci :). Jak nie dostałam w jedne Święta, wierzyłam, że w następne, lalka już na pewno znajdzie się pod choinką, ale i na drugi rok tak się nie stało, a ja lali już więcej nie chciałam :).
    Niedługo potem dowiedziałam się, że prezenty zawsze szykowali rodzice i pamiętam, że wtedy żałowałam, że nikomu nic nie powiedziałam, bo może tak jednak bym ją dostała :).
    Lilka ma 2,5 roku więc o takiej typowej Baby Born (mówiącej, płaczącej, itp.) póki co nie myślę, na dzień dzisiejszy ma zwykłą lalę, ale może za kilka lat, kto wie :).
    Na pewno wiem, że będę ją w przyszłości przekonywać, żeby mówiła o swoich marzeniach i pragnieniach :).

  17. Ewa Marczyk
    2 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Kiedy byłam dzieckiem i zbliżały się święta Bożego Narodzenia marzyłam o prawdziwym mikrofonie, takim z kablem, który będzie dawał pogłos i będę mogła poczuć się jak prawdziwa artystka na scenie. Nigdy go nie dostałam, bo myślałam, że Święty Mikołaj wie wszystko. W tym roku moja córcia dostanie taki mikrofon razem z karaoke. Myślę, że będzie szczęśliwa, bo uwielbia śpiewać.

  18. agnieszkaszudramajer
    2 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Moim wymarzonym prezentem kiedy miałam 6 lat była siostra;) miałam już starszego brata, ale z nim nie mogłam się bawić lalkami, w dom, w mamę i tatę;) najlepiej żeby była to starsza siostra;) prezent się spełnił troszkę w późniejszym terminie, ale zamiast siostry był brat! oj bardzo płakałam z tego powodu…dzisiaj wiem, że był to najpiękniejszy spóźniony prezent gwiazdkowy;)

  19. Nie dostałem mojego wymarzonego prezentu ale też nigdy go specjalnie nie oczekiwałem bo wiedziałem, że Mikołaj za takie prezenty nie odpowiada za poza tym pod choinkę się ich nie dostaje. W tamtym czasie, gdy miałem 8, może 9 lat marzyłem o domku na drzewie,takim dużym, z oknami i drabiną, domku podobnym do domku Hucka Finna, gdzie mógłbym się chować przed całym światem. Mikołaj jednak domków nie przynosił a na naszym podwórku były tylko małe drzewa. Marzenie jednak pozostało i teraz gdy kupuję dużą działkę z własnym lasem wiem, że któregoś dnia taki domek powstanie dla moich dzieci.

  20. Małgorzata eS
    4 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Mój wymarzony prezent z tamtych lat był dość nietypowy. Była nim moja babcia 🙂 To był rok, w którym babcia poleciała do Stanów. Całą wyprawę zorganizował jej brat, który mieszkał tam od wielu lat i to był dla niej taki urodzinowy prezent. Spędziła tam kilka miesięcy. Z ogromną niecierpliwością oczekiwałam jej powrotu maltretując moją mamę ciągle tym samym pytaniem: ” Kiedy wróci babcia?!”. Zbliżały się Święta, moja mama zachęciła mnie, bym napisała list do św. Mikołaja i brzmiał on mniej więcej tak: „Św. Mikołaju, przywieź mi babcię z Ameryki”. Chciałam jeszcze napisać o lalce Barbie, ale stwierdziłam, że babcia wystarczająco dużo waży i zajmie dużo miejsca w worku z prezentami 🙂 Dziś kilka miesięcy potrafi śmignąć przed oczami z prędkością światła, a ja wtedy miałam wrażenie jakbym straciła jedną z najukochańszych istot na ziemi. Na szczęście św. Mikołaj mnie wysłuchał i sprowadził babcię na mikołajkowe przedstawienie w przedszkolu, a pod choinką zostawił lalkę Barbie… taką prawdziwą, amerykańską 🙂

  21. Milena Krojec
    5 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Moim wymarzonym prezentem z dzieciństwa to piesek rasy ” pekińczyk „. Jednakże w związku z tym , że moi rodzice ” tak zwany mikołaj” nie mieli zamiaru spełnić mojego życzenia ze względu na obecność już jednego psa w domu … moje rozczarowanie za każdym razem było ogromne 🙁 . Na szczęście kiedyś dorastamy albo i nie (chyba w moim przypadku 😀 ) … Więc sama sprawiłam sobie taki prezent , który już drugi rok smacznie śpi na swoim kocyku 🙂 Łudzę się tylko , aby moja córcia nie miała takich magicznych życzeń jak mamusia 🙂 !

  22. Aleksandra
    5 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Musiałam się głębiej zamyślić, żeby przypomnieć sobie o czym marzyłam najbardziej, gdy byłam dzieckiem. Były oczywiście mniejsze i większe pragnienia, zmieniające się co roku i nie raz i nie dwa okraszone rozczarowaniem. No bo jak Mikołaj mógł nie wiedzieć, że bardziej niż o nowym tornistrze do szkoły- do ok. 8 roku życia wierzyłam w Mikołaja- marzę jednak o pięknej lalce…
    Ale niezmienne pozostawało jedno – bilet do Disneylandu.Oooo, jak ja o tym marzyłam! Więcej, sama próbowałam na ten bilet „zapracować”. Z zapałem czytałam wtedy komiksy o kaczorze Donaldzie i Myszce Miki. Na końcu zawsze był krótki rebus plus kupon do wysłania. Zwycięskie zgłoszenie z poprawną odpowiedzią wygrywało właśnie bilet do Disneylandu. Niestety, mimo tony wysłanych listów, nie udało się wygrać. Mikołaj też się jakoś nie pokwapił 😉
    Do tej pory (a mam juz nieco ponad 30tke) nie bylam w Disneylandzie, ale szczerze wierzę w to, że w końcu się uda 🙂

    A aby uniknąć rozczarowań swoich dzieci, staramy się w ramach prezentów Mikolajowych i Gwizadkowych spełniać ich marzenia z listów. Odsuwamy wtedy na bok kwestie edukacyjne i praktyczne (nie dajemy majtek i skarpetek na przykład), bo w końcu Mikołaj powinien spełniać marzenia 😉

  23. Monia27
    5 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Odkąd pamiętam, zawsze wiedziałam, że prezenty podkładają rodzice a nie Mikołaj. Niestety, taki był ze mnie bystrzoch, że często już na początku grudnia buszowałam po szafkach w poszukiwaniu ukrytych zabawek. Jako że byłam najstarsza (mam dwie siostry), to mama świadoma moich niebezpiecznych wspinaczek po prl-owskiej meblościance sama pozwalała mi wybrać kolor zabawki, czasem nawet rodzaj. Nigdy nam się nie przelewało, dlatego nie miałam specjalnych wymagań względem tego, co dostanę. Cieszyłam się, że mimo wszystko każdego roku rodzicom udawało się coś dla nas mieć. Pamiętam jednak Święta Bożego Narodzenia, które mnie zaskoczyły. Miałam wtedy pewnie ok. 7 lat i spędzaliśmy Wigilię u dziadków w pobliskiej miejscowości. Po powrocie do domu pod choinką znalazłam klocki, lalkę i ADAPTER/gramofon dziecięcy z jedną płytą. To było coś niesamowitego. Pomyślałam, że rodziców na pewno nie byłoby stać na tak kosztowny prezent i to musiał być Święty Mikołaj. Na turkusowej, małej płycie były chyba 2 piosenki (a może tylko te pamiętam?). W każdym razie odszukałam je po latach na you tube. I co to było? The Beatles – „Ca’t buy me love” i „And I love her”. Do dzisiaj czuję wzruszenie, gdy tylko je słyszę. To wspomnienie czegoś niesamowitego.

    Teraz sama mam dwóch małych chłopców i będę się starała jak najdłużej utrzymać w nich wiarę w Świętego Mikołaja. Nie pozwolę, by odkryły moja kryjówkę. Chciałabym, aby magia Bożego Narodzenia towarzyszyła im także w dorosłym życiu.

  24. Katarzyna Kostiuczuk
    6 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Może nie uwierzysz…. ale od kiedy pamiętam chciałam dostać pod choinke prawdziwego Garbusa…. Prawdziwe VW. Jestem w nim zakochana od małego dziecka. Tato co roku przypomina mi jego obietnicę. W pewne Święta, rozczarowana brakiem VW pod choinką, widząc moją smutną minę tato powiedział: Jak skończysz 30 lat – na Święta dostaniesz od nas prawdziwego Garbusa. W listopadzie skończyłam 29lat. Liczę, że w przyszłym roku tato znajdzie odpowiednio WIELKĄ choinkę mieszczącą jego obietnicę 😀

  25. Małgorzata eS
    7 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Bardzo dziękuję!! Przed chwilą wysłałam maila 🙂

  26. Aleksandra
    7 grudnia 2015
    Odpowiedz

    Ale niespodzianka! Dziękuję bardzo ❤ Wiadomość z danymi wysłana.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *