Mdłości? Witam w klubie :)


 Jutro stuknie mi 22. tydzień ciąży i muszę przyznać – II trymestr jest bardzo przyjemny. Energii mam więcej, w ciągu dnia senna najczęściej nie jestem, sypiam doskonale i apetyt mam całkiem całkiem 🙂 Jedyne, co jakoś minąć do końca nie chce, to mdłości!

 
 
Żadna to już zapewne tajemnica, że tzw. “poranne mdłości” mogą występować cały dzień, niekoniecznie tylko zaraz po przebudzeniu. Coś o tym wiem. Już w pierwszej ciąży męczyły mnie wieczorami, ale minęły zupełnie w 16 tc. I cieszyłam się bardzo, że wymioty mnie nie dopadły. W drugiej ciąży było bardzo podobnie: cudowne samopoczucie nad ranem, męczarnie wieczorem (czasami niestety dość “dramatyczne” ;)) I tak odliczałam cierpliwie tygodnie, aż przyszedł 16 tc. i nic. Po tygodniu byłam już pogodzona i nastawiona, że nie poprawi się do rozwiązania. W 19 tc. coś drgnęło, wieczorami odczuwałam zauważalną ulgę oraz zwiększony apetyt. I już tylko czekałam, aż mdłości miną całkowicie. Byłam pewna, że to tylko kwestia dni. Niestety, chyba same nie mogą się zdecydować, czy już mi odpuścić czy nie. Obecnie w ciągu dnia jest super, obiad stał się prawdziwą przyjemnością. A wieczory to taka sinusoida: kilka dni spokoju, a później dwa lub trzy gorsze. Czasami mam wrażenie, że już nigdy mi się nie poprawi 🙁
 
Już w pierwszej ciąży naczytałam się o sposobach radzenia sobie z mdłościami w ciąży, a jest ich całkiem sporo. Przekonałam się również, że ze mną aż tak źle nie jest. Jest wiele kobiet, które autentycznie cierpią, chudną i wymagają pomocy lekarskiej. W łagodniejszych przypadkach można spróbować domowych sposobów na tzw. “mulenie” w żołądku. 
  • Imbir pod wieloma postaciami: cukierki, ciasteczka, herbata lub jako przyprawa do potraw. U mnie zupełnie nie działało. 
  • Owocowe, zdecydowane smaki: Fanta, lody typu sorbet, cukierki, gumy rozpuszczalne. To pomagało mi w pierwszej ciąży.
  • Mięta: herbata albo guma do żucia. Wielki hit mojej drugiej ciąży. Ratowało mnie to tyle razy, że nie rozstaję się z wielką paczką gum 🙂 A herbatka musowo po posiłku.
  • Seaband: opaski uciskowe czyli akupresura. Skusiłam się na nie w drugiej ciąży (koszt około 36 zł), ale niestety nie zadziałały u mnie. 
  • Witamina B6: podobno redukuje mdłości. Można przyjmować w tabletkach lub wzbogacić dietę np.: o awokado i drób. Nie próbowałam i zdecydowanie radzę skonsultować to z lekarzem. 
Można również powiedzieć, że dobrym sposobem radzenia sobie z mdłościami jest zapobieganie im lub robienie wszystkiego, by zminimalizować to paskudne, męczące uczucie. I tu mamy kilka możliwości:

Dostateczne nawodnienie, czyli woda, woda, woda … z dodatkiem cytryny lub soku, jeśli sama nam nie smakuje. Ja przekonałam się do gazowanej 🙂

Unikanie silnych zapachów, jazdy samochodem, oglądania dynamicznych obrazów. Czyli rezygnacja z wszystkiego, co powoduje/wzmaga złe samopoczucie.

Mniejsze porcje, częstsze posiłki i nie zmuszanie się do jedzenia zdrowej żywności, chociaż nam nie smakuje. 

Na poranne mdłości podobno pomaga zjedzenie już choćby ciasteczka/sucharka zaraz po przebudzeniu. Tego nie miałam okazji sprawdzić, ale wiem, że często miałam mdłości właśnie z głodu, np.: przed snem. Kilka słonych paluszków pomagało. 

Podobno warto unikać suplementów diety, które zawierają żelazo, ono może wzmagać złe samopoczucie. Chodzi tutaj o I trymestr i o czas trwania mdłości. To jednak również skonsultowałabym z lekarzem. 

Jeśli są jeszcze inne sprawdzone sposoby, zapraszam do dzielenia się nimi w komentarzach. Z tyloma spotkałam się ja i mam nadzieję, że któraś z powyższych metod przyda się jakiejś zmęczonej i zrezygnowanej przyszłej mamie. W tych gorszych chwilach pomagała mi dodatkowo myśl, że mdłości są oznaką, że wszystko dzieje się prawidłowo a nasze hormony się po prostu dostosowują do nowych potrzeb (dziś powtarzałam to sobie po raz n-ty). No i kiedyś przecież muszą minąć!*

*Aktualizacja: Minęły wraz z narodzinami Niny 😉
(zdjęcie: www.wisegeek.com)
 
Previous On the road again!
Next Sentymentalna podróż w czasie.

Suggested Posts

Film: Nasza kolorowa sobota.

Na śniadanie.

Rok temu o tej porze …

Na śniadanie.

O tym, jak rodzinę spakowałam i nie zwariowałam.

Hurraaa! Odzyskałam swoje włosy!