Nasze drogowskazy.


Na jednych zajęciach w szkole rodzenia, do której uczęszczaliśmy w pierwszej ciąży, pisaliśmy list do dziecka. Taki zwyczajny, opisujący czas oczekiwania i wszelkie myśli z tym związane. W drugiej ciąży nie chodziliśmy już do szkoły, ale taki sam list napisałam też dla Niny. Oba leżą teraz zamknięte i czekają na dzień, kiedy je wspólnie z dzieciakami otworzymy i przeczytamy.

Od jakiegoś czasu zabieram się za napisanie jeszcze jednego listu, już wspólnego. I zanim do niego w ogóle usiadłam stwierdziłam, że równie dobrze mogę go umieścić tutaj – w końcu blog jest też jakąś formą pamiętnika i zachowania wspomnień na lata, dla dorosłych dzieci … i wiekowych nas. A ponieważ list jest uniwersalny, być może i Wy z chęcią przeczytacie. Może zainspiruje Was to do napisania Waszych wersji.

Treść nie jest bardzo skomplikowana, bo podpowiada ją samo życie. Wszelkie dobre i te gorsze doświadczenia, jakieś większe i mniejsze błędy, ale też odnoszone sukcesy i marzenia, jeszcze te do zrealizowania – to bogactwo samo w sobie. W biegu życia gdzieś nam się ono gubi – nie mamy czasu albo czekamy na ten lepszy, bardziej odpowiedni moment na rozmowę. Bo przecież “gdy będą starsze, więcej zrozumieją”. Niestety, bardzo często ten moment przegapiamy. A one już lecą w świat albo są zbyt uparte, zbyt dumne, by słuchać rodziców. Bo przecież wiedzą najlepiej! Pewnie czasami tak jest, ale nie zaszkodzi poczytać rad kogoś, kto może nie zawsze wie lepiej, ale na pewno żyje dłużej i miał nieporównywalnie więcej okazji, by uczyć się na swoich błędach. I popełniać błędy w ogóle 😉

Zatem dla mnie, dla M. (ku przypomnieniu, bo przecież sami popełniamy błędy a te ważne rzeczy potrafią zejść na dalszy plan) i dla dzieciaków powstała ta lista. To proste, życiowe drogowskazy. Być może pomogą pokonać niejedną przeszkodę, rozjaśnić drogę i dotrzeć do celu. Mimo wszystko po swojemu.

1. Bądź uczciwy/a.

Tak samo wobec innych, jak i samego/samej siebie. Miej odwagę spojrzeć w lustro i przyznać się do błędu. Przepraszaj za to, co złe i wyciągaj wnioski.

2. Baw się.

Nieważnie, kim jesteś i ile masz lat. Nie oceniaj siebie i swojego życia przez pryzmat wieku. Nie dziel rzeczy na kategorie “wypada” i “nie wypada”. Akurat liczby są najmniej ważne. Pielęgnuj w sobie pasje i dziecięcą radość z małych i dużych przyjemności. Beztroska to coś, co raz zgubione, jest nie do odtworzenia.

3. Bądź uprzejmy/a.

Jakoś tak się na tym świecie porobiło, że bardzo często (nie mówię, że zawsze) uprzejmość i grzeczność odczytywane są jako oznaki słabości. Nawet jeśli i Tobie się nie raz zdarzyło, że ktoś potraktował Cię protekcjonalnie – nie przestawaj! Duża część to doceni, a barany i tak nie odczułyby różnicy. I pamiętaj, aby w kwestii dobrych manier równać do góry, nie do dołu.

4. Bądź racjonalnym/ą optymistą/ką.

Staraj się zakładać pozytywne scenariusze i nie oczekuj zaraz najgorszego – od ludzi czy wydarzeń. Jednocześnie myśl i oceniaj – otoczenie, siebie i swoje szanse – racjonalnie. Wiesz, że zrealizujesz postawiony sobie cel, ale nie obędzie się bez pracy i wysiłku. Przygotuj się na kompromisy i wyrzeczenia. Bądź gotowy na porażkę, ale jej nie zapraszaj! I najważniejsze: wierz w siebie i w to, że jesteś w stanie zapracować na sukces.

5. Nie bój się.

Próbuj nowych rzeczy, poznawaj ludzi, odwiedzaj dalekie miejsca. Nie pozwól, aby ograniczał Cię strach i niepewność. Minimalizuj ryzyko poprzez solidne przygotowanie a czasami po prostu idź na żywioł.

6. Pytaj.

Nieważne czy sąsiad, pani przy kasie, czy dumny ordynator – masz prawo zadawać pytania i należy Ci się odpowiedź. Nie zadowalaj się byle czym – dociekaj i weryfikuj. I na litość Boską, nie słuchaj dr. Google.

7. Wierz w ludzi.

Zacznij od siebie i naładuj się solidną porcją wiary we własne możliwość, w poczucie dumy i wielkiej wartości samej w sobie. Od ludzi z kolei oczekuj dobrego. Na naszym świecie jest wiele zła, ale nie musi się ono czaić na każdym kroku.

8. Doceniaj.

Doceniaj życie – swoje zdrowie, osiągnięcia, małe codzienne radości. Doceniaj ludzi i to, co robią (nie tylko dla Ciebie). Mów im o tym głośno.

9. Dbaj o siebie.

Szanuj zdrowie i swoje ciało, ale w równym stopniu pamiętaj o rozwoju osobistym, zdobywaniu wiedzy i otwieraniu się na nowe. Tu nie chodzi o odklepanie popularnych studiów, na najlepszej uczelni. Idź za tym, co Cię fascynuje i sprawia wielką radość. Przekucie tego na sukces zawodowy jest wtedy jedynie kwestią czasu.

10. Szanuj.

Szerokie to pojęcie, bo sięga od okazywania innym szacunku i empatii, po odpowiadanie na telefony i wiadomości (zwłaszcza, gdy dziś kultura komunikacji jest na niezbyt wysokim poziomie). Nieważne, jak ważny/a się czujesz, nie traktuj nikogo z góry i dwa razy się zastanów, zanim urazisz czyjeś uczucia. Pamiętaj o składanych obietnicach. I nigdy, przenigdy nie tłumacz się brakiem czasu czy nawałem obowiązków. Od groma na świecie organizerów.

11. Mów “NIE”.

Nie deklaruj pomocy i zaangażowania tylko dlatego, że nie chcesz sprawić komuś przykrości. Jeśli wiesz, że nie będziesz w stanie spełnić danego słowa, od razu odmawiaj. To zawsze lepsze, niż zwlekanie i dawanie złudnej nadziei.

Jak zwykle z wielką chęcią poznam Wasze zdanie. Co dodalibyście do listy? Czy jest coś, czego w niej brakuje? Odsyłam też do tekstu Konrada z bloga fathersday.plktóry w ciekawy sposób ugryzł ten temat już jakiś czas temu.

Previous Nasze spacerowe must have ... vol. 2.
Next Obrazi, ugryzie, może w końcu zabije ... Reaguj i działaj zanim będzie za późno.

Suggested Posts

Zabawy w grupach.

Na śniadanie.

35 lekcji na 35. urodziny!

Liebster Blog Award

Matka Natura o placentofagii.

Dzieciaki.