Rok Niny – ta dziewczyna dopiero się rozkręca!


Jeśli wydaje Ci się, że z pierwszym miesiące tylko tak śmigają jeden za drugim, to wiedz, że z drugim czas leci jeszcze szybciej. I już wiem dlaczego! Z każdym kolejnym dzieckiem, Twój czas się przecież nie rozciąga a dzieli na każde z dzieciaków. W efekcie wszystkie zdarzenia, ważne i śmieszne (albo straszne) chwile przelatują dosłownie przez palce. Czasami chcesz się skupić na jednym i poświęcić mu 100% uwagi, ale rzadko kiedy to się udaje. Wszystkie emocje, myśli, zadania się mnożą. Również stres i strach (równoważony w jakimś stopniu przez większy luz i dystans). Pod tym względem ostatnie miesiące były intensywne i tylko dziękuję za różnicę wieku między Niną i Antkiem. Z dwiema ruchliwymi i nieobliczalnymi pchełkami, nie dałabym rady!

W temacie karmienia, snu i zdrowia nic się nie zmieniło. Co prawda zęby się rozkręcają i zdarzają się niespokojne noce oraz dni przepełnione rozdrażnieniem i podjadanie bez apetytu. Usposobienie też nadal dokładnie takie, jak zawsze. Uśmiech i otwartość na otoczenie. Nina traktuje obcych z dystansem, ale też z zaciekawieniem. Nie uśmiecha się na zawołanie, raczej obserwuje. W każdym razie nie panikuje, gdy jakaś ciotka bierze ją na ręce. A takie doświadczenia miałam z Antkiem.

Siłą rzeczy porównuję młodsze do starszego, co jest raczej czystą, rodzicielską fascynacją różnicami, niż jakimś moim oczekiwaniem. Im dokładniej poznaję osobowość Niny, tym bardziej zadziwia mnie, jak różne potrafią być dzieci. I powiem wprost – są dni (np. dzisiaj), kiedy jestem wykończona. Nawet wymagający, drugi rok życia Antka nie wysysał tyle energii, co Nina teraz! A przecież jeszcze nie zaczęła z chodzeniem … Zresztą, po co chodzić, jak można raczkować? Między krzesłami pod stołem, wokół stołu, za kanapę, do kuchni (czy tylko mnie przerażają płytki?), schody! Zabawki są dobre na rozgrzewkę, później celem są doniczki z ziemią i wyrzucanie jej garściami, kontakty, telefony, wazony … Ostatnio każdy dzień zaczynam od stawiania blokad, w domy mamy jedno dostępne gniazdko a kubka z (zimną) kawą nie stawiam już na stoliku, tylko piję ją na raty, dochodząc do kuchni. Ile Wam zajmuje zrobienie kanapki? Bo ja chyba z 15 razy rozglądam się za Niną. Wystarczy jedno niedopatrzenie, kilka sekund nieuwagi a ona od razu obiera kierunek na schody (bez barierki się jednak nie obędzie) albo do ostatniej donicy na podłodze (bo na stole nie ma już miejsca!). Ciekawe, kiedy wyczai szafki i szuflady w kuchni … Czy już wspominałam, że nie znosi zakazów i przeszkód? W sprzeciwie piszczy i czerwienieje ze złości. Czuję, że niedługo zrobi się u nas wesoło 😉

PicMonkey Collage

Teraz jesteśmy na etapie, że chyba wszystko (prócz schodów) mamy zabezpieczone, ale minione tygodnie obfitowały w kolejne odkrycia Niny a my – rozleniwieni przez spokojnego i rozsądnego Antka – łapaliśmy się za głowy, widząc jej pomysły.

Poza tą uroczą ciekawością świata, pojawiły się też pierwsze zainteresowania. Zwierzaki, piłki, lalki – to obecnie jest “na tapecie”. Antek dopiero w 3 roku życia polubił się z pluszakami i wtedy wybrał sobie pierwszą przytulankę. Tym bardziej zaskoczyło nas zachowanie Niny, która tuli nie tylko pieski i miśki, ale uwielbia przytulać się też do nas! Na ułamek sekundy, ale to zawsze coś :)) Równie mocno cieszy coraz lepsza komunikacja i interakcja oraz wizja następnych miesięcy. Jestem pewna, że będzie się działo!

***

Jeśli nie czytaliście poprzednich 11 podsumowań o rozwoju Niny, zapraszam Was TUTAJ.

 

Previous Hello monday!
Next Strój dnia na wyjątkową okazję.

Suggested Posts

Planujesz zakup wózka? Zobacz, na co koniecznie zwrócić uwagę.

Nauka jazdy na rowerze, czyli wyrzuć kij i wypróbuj TEN sposób.

Tak było!

Ciąża – II trymestr.

Wielki Piątek i wieeelka nowina :)

Kolejkowa rewolucja – wieści z frontu.