Antkowe myśli zebrane. Część II.





Antek bawi się w pokoju, ja zajęta w kuchni. Nagle podbiega i chce, abym coś zobaczyła:
– Popatrz mamo! Popatrz kobieto!

***


Żegnamy się rano i całujemy:
Antek: Lubię całuski.
Tata: Wszyscy lubimy całuski.
Antek: Tak, to jest nasza tradycja.

***


Wracamy ze żłobka. Nagle Antek przerywa ciszę pytaniem:
Antek: Dokąd jedziemy?
Ja: Do babci.
Antek: A potem do domku?
Ja: Tak.
– chwila ciszy –
Antek: Kocham mój domek!

***


Poranne ubieranie, Antek już bez dolnej części piżamy skacze na łóżku. Nagle rzuca mi spodenki i mówi:
– Masz, to jest zabawka Niny.

***


Szykujemy się do wyjścia od dziadków. Antek jak zwykle oporny (bo najlepsza zabawa jest zawsze jak pada haslo „jedziemy”). Mówimy, że jeszcze trawę musimy skosić. Babcia, chcąc go zachęcić pyta:
Babcia: Pomożesz tacie kosić trawę?
Antek: Nieee, tata jest specjalistą.

***


I na koniec coś z dzisiaj. Jedziemy do domu. My padnięci tylko Antek nawija o wszystkim, co widzi po drodze. 
Antek: O, takim samochodem jadą konie. Mamoooo, tatoooo … takim samochodem jadą konie.
Tata: Tak, zgadza się.
Antek: Mamooo, tatooo … tak śmierdzą (= pachną – przyp. tłum.) konie. Tak śmierdzą konie!
– chwila ciszy – 
Antek: Ja widziałem konie. I widziałem dzikie …. dzikie …. co dzikie? … A świnki! Mama, tata i dzidziusie biegały.

c.d. zdecydowanie n. 🙂



Previous Wyginam śmiało ciało!
Next Żłobek? Bardzo chętnie :)

Suggested Posts

Skąd się wzięła piwnooka?

A Ty kochasz swoje dziecko? Zrób test!

3-2-1 … Akcja!

To, co sabotuje moje odchudzanie i wyniki po 2 miesiącach :)

Dekoracje wiosenne, czyli jak wygonić zimę z domu.

Pomysł na obiad: Makaron z tuńczykiem i warzywami.

No Comment

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *