Przygotowujemy Antka na pojawienie się rodzeństwa.


Kiedy dowiedzieliśmy się, że rodzinka nam się powiększy, Antek miał skończone 2,5 roku. Był więc na tyle “duży”, aby przyjąć to do wiadomości, nawet jeśli nie do końca zrozumieć. Dodatkowo, akurat nieco wcześniej jego koledze ze żłobka urodziła się siostrzyczka. Musieli wraz z opiekunkami o tym rozmawiać, bo Antek sam nam opowiadał, jak ma na imię i jaka jest malutka. Jednocześnie wiedzieliśmy, że temat jest dla takiego malucha w dużej mierze abstrakcją i trzeba go rozwijać powoli, małymi krokami. Oto, jak przygotowujemy naszego jedynaka na wielką zmianę.
 
Na pierwsze wieści Antek w zasadzie nie zareagował jakoś szczególnie, nie było w każdym razie wielkiego wybuchu radości (ani stanowczego protestu ;)) Co jakiś czas przypominaliśmy mu o tym, że kiedyś urodzi się mały dzidziuś, później zaczęliśmy opisywać małą fasolkę u mnie w brzuchu. W 15 tc zaproponowaliśmy mu, aby towarzyszył nam podczas wizyty u pana doktora i badaniu USG. Oczywiście przedstawiliśmy to jako oglądanie fasolki na ekranie telewizora i koniecznie musieliśmy go zapewnić, że to JA idę do pana doktora a nie ON 🙂 Podczas wizyty był bardzo spokojny, zawstydzony ale też zaciekawiony. Tak głośno dyskutowali z tatą o nóżkach, serduszku i palcu w buźce, że ledwo słyszałam, co lekarz do mnie mówi. Ale po tej wizycie nastąpiła duża zmiana. Antek chętnie opowiadał dziadkom i w żłobku, co widział na ekranie i co fasolka robiła. Wcześniejsza totalna abstrakcja zmieniła się w coś realnego, co – tak jak on – ma ręce i nogi. 
 
Kolejnym krokiem było zakupienie książeczki pt. “Zuzia i jej nowy dzidziuś” z serii Mądra Mysz, wyd. Media Rodzina. Bardzo lubimy całą serię, zwłaszcza o zawodach a i ta nas nie zawiodła. Jest w niej dużo obrazków, które można wspólnie omawiać, a tekst jest prosty i zachęca do włączenia się w przygotowania na powitanie malucha. 
 
W pewnym momencie zaczęliśmy tłumaczyć Antkowi, że on sam będzie starszym bratem, że będzie uczył brata/siostrę wielu nowych rzeczy. Będą się razem bawić, pokaże mu/jej wszystkie swoje zabawki, a dzidziuś pokaże mu swoje. Myśl, że będzie umiał więcej musiała mu się bardzo spodobać, bo wymieniał za każdym razem, że fasolka będzie mała, nie będzie umiała mówić, chodzić a on to już wszystko umie. Widać było, że jest z siebie bardzo dumny. 
 
Od początku, zwłaszcza podczas naszych rodzinnych całusów i uścisków, zachęcaliśmy go, aby dawał buziaka również fasolce. Antek uznał to za dobrą zabawę i teraz zdarzają się dni, kiedy sam z siebie podchodzi i całuje mój brzuch. Ostatnio nawet nasłuchuje, czy fasolka śpi. Kiedy się śmieje wniebogłosy mówimy mu, że dzidziuś na pewno go słyszy i też się uśmiecha. 
 
Na wieść o tym, że będzie miał siostrę, ucieszył się umiarkowanie. Chyba dlatego, że płeć była mu zupełnie obojętna. Kiedy co jakiś czas ktoś pytał go, co chciałby mieć, za każdym razem odpowiadał inaczej. 
 
Synek miał poniekąd wpływ na wybór imienia. Długą listę ograniczyliśmy do 2 i zapytaliśmy Antka, które podoba mu się bardziej. Trafił akurat w faworyta i takie wybraliśmy. Teraz będziemy mogli już zawsze mówić, że to on wybrał imię 😉
 
Kilka dni temu, podczas rozmowy o siostrze, Antek zniecierpliwionym tonem powiedział, że on już chce dzidzię. Dopytałam więc, czy chce, aby już się urodziła. Potwierdził. Wyjaśniłam mu więc, że jeszcze nie czas, że musimy poczekać, aż mój brzuch będzie naprawdę wielki 🙂 I to mu wystarczyło. 
 
Jakiś czas temu kupiliśmy dla Antka nowy plecak, już do przedszkola. Planujemy dokupić i zapakować do niego jakąś wyczekiwaną zabawkę i kilka drobiazgów, a całość wręczyć mu, gdy fasolka przyjdzie na świat. Będzie to dla niego prezent od małej siostry. 
 
Póki co nie wspominamy o szpitalu, ale przyjdzie taki moment, że i na to będziemy musieli się wspólnie przygotować. Wszystko, co do tej pory zrobiliśmy i mówiliśmy, nawet podkreślanie podczas zakupów, że dana rzecz jest dla fasolki, wychodzi bardzo naturalnie. Rozmowy są zazwyczaj krókie, nie katujemy synka wizjami i nie pytamy co chwilę, czy cieszy się z siostry. Widzimy, że jest zadowolony, że czeka tak jak my. I mamy nadzieję, że robimy dostatecznie dużo, aby przygotować go na tę wielką zmianę. 
 
A jak to naprawdę będzie, żadne z nas nie jest w stanie przewidzieć. Będziemy przygotowani również na cięższe chwile, żeby pomóc synkowi przetrwać ten nowy i trudny dla niego czas. A póki co myślimy pozytywnie 🙂
Na koniec polecam krótki film Amy, która czyta bardzo ciepłą rymowankę – historię o oczekiwaniu na dzidziusia. Można się nią zainspirować i stworzyć coś własnego, jeśli nie chcemy kupować gotowej. 
 
Previous 300 litrów do nieba - niesamowita historia o karmieniu piersią.
Next Antkowe myśli zebrane.

Suggested Posts

Świąteczne kino.

Moja codzienna pielęgnacja.

Grzeszne ciasteczka!

Ciąża – I trymestr.

Zaczęło się!

Skąd wiadomo, że to TEN jedyny na całe życie?