Skąd wiadomo, że to TEN jedyny na całe życie?


Powiem Wam od razu: Nie wiadomo. Między pewnością, że chcemy z kimś spędzić resztę życia a tym, co może się w przyszłości wydarzyć, jest jednak duuuuża przepaść, choćby czasowa. Naoglądałam się w życiu za dużo filmów, zbyt wiele autentycznych historii słyszałam, żeby przyjmować coś jako pewnik. Nigdy nie będziemy w stanie przewidzieć przyszłości i zapobiec pewnym błędom czy zmianom. Osoby w długoletnich związkach mają to szczęście (albo przewagę), że znają się z różnych sytuacji, przeszły w związku wiele dobrego i złego a więc można powiedzieć, że mogą z większą precyzją określić prawdopodobieństwo życiowych rewolucji, kryzysów czy nawet rozstania. Z większą, ale jednak nie stuprocentową, bo świat nie raz widział, jak ludzie się zmieniają, odrzucają wcześniejsze priorytety i stają się dla tej niegdyś jedynej, najlepszej drugiej połowy, kimś zupełnie obcym.

Z drugiej strony często wyobrażam sobie moje dorosłe dzieci. Zastanawiam się, jakie będą za kilkanaście lat. Jak będzie wyglądało ich życie? Czy będą przychodzić do mnie z problemami? Czy będą pytać o rady? Jeśli kiedyś przyjdzie im podjąć jedną z ważniejszych decyzji w życiu i zapytają: Mamo, skąd mam wiedzieć, że to ten/ta jedyny/a?, co im wtedy odpowiem?

To się po prostu czuje.

To chyba najbardziej trafna odpowiedź, ale czy choć trochę pomocna? Bo czym się niby kierować w tym czuciu? Poczuciem humoru, czułością i romantyzmem, czy pracowitością i szczerością? Po jakim czasie możemy powiedzieć, że kogoś znamy? Ile musimy razem przejść, żeby być pewnym wzajemnych uczuć i oddania? A co z oczywistymi wadami? Czy choćby cień wątpliwości może być dobrym doradcą? Czy właśnie ten cień jest tzw. symboliczną czerwoną lampką? Ale znów, czy przewaga plusów nad minusami gwarantuje wspólną przyszłość aż do śmierci?

W końcu postanowiłam sprawdzić, co Internet ma do powiedzenia w temacie. Bo, że dużo, to byłam pewna, ale czy przy tym też coś sensownego? I tu zaskoczył mnie Cosmopolitan, w którym porady są przeważnie na najwyższym poziomie kretynizmu. Tym razem wręcz przeciwnie, bo oto możemy poznać całkiem ciekawe wskazówki w wyborze TEGO jedynego. Sami zobaczcie, czym według Amy i Lori – autorek zestawienia, powinien charakteryzować się mężczyzna na całe życie:

#1 Wychwala Cię wśród znajomych i rodziny. Nieważne, czy sukces w pracy, Twoja pasja czy smaczny obiad – jest z Ciebie dumny i lubi to obwieszczać całemu światu.

#2 Jest gotów na poświęcenia. Przeprowadzka do Ciebie z drugiego końca globu brzmi może zbyt bajkowo, więc pozostańmy bliżej ziemi. Rezygnacja z wieczornych planów z kumplami, piątkowy seans Przeminęło z wiatrem, czy podążanie za Tobą do każdego sklepu w galerii w roli niemego tragarza (albo przynajmniej takiego, który nie narzeka) – to tylko kilka przykładów na to, że stawia Cię na pierwszym miejscu i robi coś, na co niekoniecznie ma ochotę. I na pewno ma nadzieję (słuszną), że dla niego zrobisz od czasu do czasu to samo 😉

#3 Macie te same priorytety. Nie chodzi tu absolutnie o pełną zgodność w każdym temacie, ani nawet o brak swobody czy miejsca na samolubność. Dla jednych filarami wspólnego życia będą dzieci, dom z ogródkiem i stabilna praca. Dla innych niezależność i pełna wolność w zdobywaniu świata. Grunt to patrzeć w jednym kierunku i podejmować decyzje na podstawie tych samych zasad.

#4 Nawet po latach jest wobec Ciebie szarmancki. Autorki wymieniają takie gesty, jak otwieranie drzwi samochodu. Dla mnie akurat coś takiego nie ma znaczenia, ale znaczenie ma wszystko to, co pokazuje, że po kilku latach mój partner dba o mnie tak, jak w czasach pierwszych randek. Spontaniczne wyznania, kwiaty, autentyczna radość z przygotowanej niespodzianki. I wcale nie często, wystarczy że od czasu do czasu.

#5 Nie chce Cię zmienić na siłę. Praca nad własnymi wadami i próby bycia lepszym nie są wcale złe. O ile każdy wkłada w nie tyle samo pracy. Tu chodzi bardziej o akceptowanie pewnych cech i niedoskonałości a nie zrzędzenie, że kuchnia nie uświadczyła jeszcze nigdy tradycyjnego, niedzielnego obiadu albo że narzędzia w garażu są tylko po to, by zbierać kurz.

#6 Myśląc o ślubie, częściej wyobrażasz sobie wspólne życie niż białą suknię i piękną ceremonię. No nie wiem. Ja myślałam o jednym i o drugim, choć faktycznie nie ślub był celem a właśnie to, co po nim. Jestem jednak pewna, że nawet dziś całkiem sporo par podejmuje tak ważną decyzję pod presją otoczenia i oczekiwań rodziny.

#7 To właśnie on jest pierwszą osobą, do której biegniesz, by opowiedzieć o swoich problemach, obawach czy radościach. A gdy nie ma go w pobliżu a Ty czujesz zawód, bo usłyszałaś właśnie bardzo dobry dowcip i nie możesz mu go opowiedzieć.

#8 Możesz przy nim płakać bez uczucia zakłopotania. Wiesz, że nigdy nie powie: No i czego ryczysz? Nie będzie wyśmiewał Twojej reakcji ani próbował umniejszyć problemu. Po prostu będzie z Tobą.

#9 Ma fajne relacji z Twoimi bliskimi. Nie musi zaraz plotkować z teściową, ani opróżniać butelki koniaczku z teściem, ale wspaniałe jest to, że czuje się w gronie Twojej rodziny swobodnie i w razie potrzeby jest gotowy pomóc czy doradzić. Szanuje ich, bo kocha Ciebie.

#10 Twoi przyjaciele nie są mu obojętni. Możliwe, że nigdy ich nie pokocha, ale wie, jak ważni są dla Ciebie. Zachęca Cię do spotkań i chętnie sam bierze w nich udział.

#11 Możesz przy nim narzekać. Nieważne, że znów marudzisz na swój gruby tyłek albo bitą godzinę zdajesz relację z dziwnego spojrzenia sąsiadki. Zawsze cierpliwie wysłucha i doskonale wyczuje, kiedy jest dobry moment, aby powiedzieć: Nie przejmuj się.

#12 Chce sprawiać Ci radość. Wspólny wieczór albo weekend we dwoje – już na etapie planowania myśli o Tobie: ulubionych potrawach, miejscach i aktywnościach.

To moim zdaniem najważniejsze i najbardziej trafne punkty. Pozostałe możecie przeczytać TUTAJ. Jestem ciekawa, jak oceniacie takie zestawienie. Czy może być pomocne i czy sprawdza się w Waszym przypadku? Jest jeszcze coś, co mogłybyście dopisać do listy?

Tekst powstał z okazji naszej 10. rocznicy ślubu, którą niedawno obchodziliśmy. Początkowo miał mieć inną formę, bo chciałam Wam napisać, jak udało nam się przeżyć razem ostatnich 17 lat. Nie zawsze w sielance, ale też bez większych kryzysów, rozstań i powrotów. Tylko, że do głowy przychodziło mi jedynie wyznanie, że po prostu robimy swoje. Ważne są dla nas te same rzeczy, mamy cele wspólne i też takie zupełnie indywidualne, ale realizując zwłaszcza te drugie, zawsze pamiętamy o sobie nawzajem. Każdy z nas ma swoją swobodę, ale stawiamy też granice i to w wyważonych proporcjach. Jeśli miałabym wskazać filary naszego związku, to na pewno są to: miłość, lojalność i dbanie o drugą osobę. Jak tak teraz czytam powyższe punkty, to chyba dobrze obrazują właśnie te trzy wartości.

Previous Mała kuchnia, wielki efekt - Duktig na 40 sposobów.
Next Moja codzienna pielęgnacja.

Suggested Posts

Zima, jaką uwielbiamy.

X-lander xMove – wózek idealny? (Nowe fakty!)

Na śniadanie.

Na śniadanie.

Bloguję bo …

“Spectre” jest jak jajecznica. I kropka.