O tym, jak paczka paluszków stała się ważną lekcją wychowawczą dla mnie.


Czytamy mądre książki o wychowywaniu dzieci, dyskutujemy na obiedzie u cioci, na kawie z przyjaciółką, na forach i w mediach społecznościowych. A czasami, ważne lekcje dają nam same dzieciaki i pozornie błahe sytuacje z życia codziennego. Ja dosłownie wczoraj zrozumiałam coś bardzo ważnego i rzuciłam inne zaplanowane tematy, aby się tym z Wami podzielić. Mam nadzieję, że podobnie jak ja, uznacie to warte Waszych 5 minut. Zapraszam 🙂

Było pochmurne i zimne popołudnie i wróciłam właśnie z dzieciakami do domu. Oboje odebrani – Nina ze żłobka, Antek z przedszkola. Wybiegani na placu zabaw, najedzeni, spragnieni domu, zabawek i swojego towarzystwa. Kręcili się po salonie, kiedy ja krzątałam się w kuchni i kończyłam obiad. Po wysądowaniu opiekunek wiedziałam, że z nami raczej już nie zjedzą. Ale na małą przekąskę zawsze znajdą i chęci i miejsce. Kiedy więc zaczęli kręcić się między moimi nogami, postanowiłam spacyfikować ich na moment (kilka minut – jestem realistką!) paluszkami. Podziałało. Chrupali, że aż miło. Niestety zrobiłam gigantyczny błąd, podając im w roztargnieniu całą paczkę a nie jak zwykle – kilka sztuk. I w końcu chrupanie skończyło się odgłosem spadających na podłogę paluszków. Wszystkich łącznie z okruchami.

– Yyyy mamo, wszystkie mi się wysypały na podłogę …

Będąc nadal myślami przy garach, automatycznie wyjęłam pudełko z szuflady i poprosiłam Antka, żeby wszystkie pozbierał. W absolutnym spokoju, bez irytacji, że przecież niedawno odkurzałam. Bez złości na siebie, że powinnam była to przewidzieć i nie dawać im całej paczki. Siadłam na moment w fotelu i tyle samo emocji (czyli zero) wzbudziło we mnie to, że Antek jeszcze nie zaczął porządkować tego całego bałaganu. A już totalnie spłynęła po mnie jego decyzja:

– Nie będę tego zbierał. Wszystkie zjem.

Dotąd zareagowałabym błyskawicznie, nalegając, aby zrobił to, o co go poprosiłam. Zapewniłabym, że może i zjeść nawet całą paczkę, ale najpierw ma te paluszki sprzątnąć z podłogi. W imię konsekwencji i zasad. No bo przecież dotychczas taka reakcja miałaby jakieś, mniejsze lub większe konsekwencje. Raz pozwolisz/ulegniesz/dasz za wygraną i wejdą na głowę. Nawet więcej, zareagowałabym z czystego przyzwyczajenia, bo choć trudny okres za nami, to nadal codziennie jest przeciąganie najprostszych czynności w nieskończoność (a więc i nasze automatyczne ponaglanie, zwłaszcza rano …) i tzw. tępy upór, kiedy spokojna prośba czy rozmowa nic nie dają.

Tym razem jednak nie zrobiłam nic. Siedziałam spokojnie, obserwując, jak Antek wcina te połamane paluszki. Wskakuje do basenu z kulkami i z uśmiechem delektuje się przekąską. Ani przez sekundę nie pomyślałam, że robi mi na złość, że chce cokolwiek udowodnić. Pobawił się tak nawet nie przez 5 minut, po czym stwierdził:

– Już nie chcę. Teraz je pozbieram.

Jak powiedział, tak zrobił. Każdy kawałek znalazł się w pudełku. Podał mi je i poszedł się bawić do swojego pokoju. A ja zrozumiałam, że tak to właśnie już zawsze może wyglądać. Mam w domu niespełna 5-letniego chłopca, który nie tyle nie zna czy nie przestrzega zasad, ale wiele rzeczy chce robić po swojemu. Czasami naokoło, znacznie dłużej i nie w takiej kolejności, jak byśmy chcieli. Ma swoje zdanie i swoje pomysły, które mogą nam podnosić ciśnienie, ale w końcu ma do nich absolutne prawo. I tak jak te symboliczne paluszki, najlepiej ten fakt zaakceptować bez zbędnej walki. Gdybym ja uparła się w tej sytuacji przy swoim, najpewniej byłoby nerwowo dla wszystkich. A tak dla każdego z nas sprawa zakończyła się wygraną.

***

A skoro już jesteśmy w temacie paluszków. Czy robiliście z nich glizdy (tudzież glisty) za dzieciaka? Pokazałam to kiedyś Antkowi – wrzuciliśmy kilka sztuk do mokrego zlewu i odczekaliśmy kilka minut. Był zachwycony! Zawsze to jakiś pomysł na zabawę w domu, podczas choroby czy kiepskiej pogody 🙂

Previous Wiosna na paznokciach, czyli 40 propozycji na piękny manicure.
Next 18. miesiąc Niny, czyli 100% małej kobietki.

Suggested Posts

Na śniadanie.

O czym przypomiało mi drugie dziecko.

Fazy porodu siłami natury, czyli 10 kroków do euforii.

Moje 3 sukcesy wychowawcze, które były i są warte każdego wysiłku.

Trymestr III – ból kręgosłupa i inne “przyjemności”.

Dialogi małżeńskie.