Pudełko beGlossy – naprawdę warto?


beGlossy to pudełko wypełnione kosmetykami pielęgnacyjnymi i kolorowymi (+/- 7 produktów, część w oryginalnej wielkości, część w formie próbek), które możesz zamówić na stronie www.beglossy.pl. Zamówienie poprzedza etap rejestracji i wypełnienie krótkiej ankiety, tj. odpowiedzi na pytania dotyczące Waszej cery, koloru włosów, karnacji, ewentualnych mankamentów urody (trądzik, cera naczynkowa itp). Oferta zakupu zaczyna się od możliwości zamówienia jednego pudełka (49 zł) a kończy na rocznej subskrypcji (490 zł). Istnieje również opcja zakupu trzech (132 zł) lub sześciu pudełek (245 zł). Jak widać, opcja subskrypcji kusi atrakcyjną ceną 😉 Oprócz pudełka podstawowego, w ofercie znajdują się jeszcze pudełka dla mężczyzn i edycje specjalne (np. walentynkowa). Zawartość pudełek jest z góry narzucona i nie można indywidualnie dobierać kosmetyków na dany miesiąc, ale zwykle pakiety występują w dwóch wersjach i różnią się między sobą np. jednym kosmetykiem. Wszystkie inne szczegóły znajdziecie na stronie programu, na którą odsyłam.

Ja zdecydowałam się na półroczną subskrypcję i myślę, że po tym czasie już mogę wypowiedzieć się rzetelnie o ofercie. Trochę co prawda zaryzykowałam i zamówiłam pudełka w ciemno, ale z drugiej strony z subskrypcji można zrezygnować w każdej chwili. No i oczywiście możecie zamówić na próbę tylko jedno pudełko.

SONY DSC

No to przejdźmy do pytania podstawowego: Dla kogo jest pudełko beGlossy? Jeśli jesteś doskonale rozeznana w świecie kosmetyków, masę z nich przetestowałaś a obecnie masz wypracowany i idealnie dopasowany do swoich potrzeb rytuał pielęgnacyjny – pudełko pewnie Cię nie zachwyci. Owszem, wachlarz marek partnerskich jest naprawdę duży (można się z nim zapoznać tutaj) i nawet największego kosmetycznego guru może zachwycić jakaś nowość lub niszowa marka. Jednak naprawdę uważam, że jeśli ktoś ma dobre rozeznanie w dziecinie pielęgnacji i makijażu, najlepiej sam sobie dobierze marki i produkty.

Jeśli jednak tak jak ja, pobieżnie znasz marki kosmetyczne, nie masz czasu na czytanie recenzji, w drogeriach jesteś oszołomiona, zagubiona i zwykle kupujesz przypadkowe produkty a ilość posiadanych tych do makijażu możesz policzyć na palcach jednej ręki, to beGlossy na pewno jest dla Ciebie. Nie nastawiaj się, że cała zawartość pudełka Cię zachwyci (albo zachwyci Twoją cerę). Praktycznie w każdym znajdziesz coś podobnego, co już masz albo coś, czego po prostu nie używasz. Ja sporo produktów nie miałam jeszcze okazji przetestować i czekają na swoją kolej. Są też takie, które oddałam mamie. Przede wszystkich jednak spora ich ilość była dla mnie odkryciem i sprawdziła się doskonale, jak te poniżej.

SONY DSC

SONY DSC

1. Tusz do rzęs Yves Rocher. Tu w limitowanej srebrnej edycji, w sklepach opakowanie ma kolor niebieski. Świetny – nie skleja rzęs, nie kruszy się, zwykle potrzebne dwukrotne nałożenie. Szczoteczka silikonowa.

2. Szampon i odżywka do włosów farbowanych. Po pierwszym użyciu włosy są trochę ciężkie, ale testuję dalej.

SONY DSC

Kolorowych kosmetyków mogłoby być zdecydowanie więcej.

beGlossy jest również dla osób, które o sobie myślą zwykle w ostatniej kolejności a potrzeby dzieci i męża stawiają na pierwszym miejscu. No która z nas tak nie ma? 😉 Wykupując subskrypcję albo chociaż jedno pudełko, same sobie robimy ogromny prezent. Możecie mówić co chcecie, ale jestem pewna, że na wieść o lecącym do Was pudełku będziecie się cieszyć jak dziecko. Nie wspominając już o samym jego rozpakowaniu. Poza tym, jak już mamy ten krem czy balsam w ręce, to jesteśmy bardziej zmotywowane, żeby go użyć i siłą rzeczy dbamy o siebie. Dodatkowo, do chyba każdego pudełka załączony jest jakiś rabat, do wykorzystania w konkretnym sklepie. Jeśli ktoś planuje większe zakupy, może skorzystać.

Pytanie nie mniej ważne: Jak ma się cena pudełka do jego zawartości? Według rozpiski, która dołączana jest do każdego pudełka, wartość wszystkich kosmetyków przekracza 49 zł. Dobrze jednak wiem, że przynajmniej część produktów można kupić taniej i że firma nie dopłaca do naszego pudełka a na nim zarabia. Są osoby, które liczby wezmą pod lupę, zaczną kalkulować i znajdą dziurę w całym. Ja uważam, że są to dobrze wydane pieniądze z przyczyn, które wspomniałam wyżej.

Czy więc beGlossy ma jakieś minusy? Pewnie 🙂 Już sama formuła nie wszystkim może odpowiadać. Zawartości nie można przecież dowolnie wybrać (na Facebooku można czasami obejrzeć zapowiedź), choć obecnie do 31. stycznia trwa specjalna akcja, w ramach której można to zrobić. Zerknijcie tutaj. Zdarza się, choć rzadko, że wszystkie produkty z pudełka przypadną Wam do gustu. Generalnie jednak na coś zawsze kręciłam nosem. W jednym dostałam krem do cery naczynkowej a takiej nie mam i na pewno nie zaznaczałam tego w ankiecie. Mam wrażenie, że w kilku pudełkach pojawiły się kremy pod oczy, które oczywiście w końcu wykorzystam, ale wolałabym w miejsce tych kolejnych coś zupełnie innego. Dla wielu cena nadal może być za wysoka, zwłaszcza że nie mamy gwarancji, że zawartość w pełni wykorzystamy.

SONY DSC

1. Krem BB byłby fajny, niestety zupełnie nie pasuje do mojej cery, która jest BARDZO jasna.

2. Ten balsam do ciała przede wszystkim okropnie pachnie, ciężko rozprowadza się po skórze i pozostawia tłustą warstwę.

***

Biorąc pod uwagę, że te kilka produktów doskonale się u mnie sprawdziło a duża część jeszcze czeka na testy, oceniam pudełko, jak i samą ideę bardzo pozytywnie. Fajny pomysł również dla prezent dla kogoś bliskiego. A Wy macie doświadczenia z beGlossy? A jeśli nie, to planujcie?

Previous Moje miejsca w Sieci.
Next Najlepszy przepis na mleko migdałowe.

Suggested Posts

Czasami wiele mi nie trzeba.

Antkowe myśli zebrane część 9.

Ciąże dwie.

Neutralny pokój dziecka – kolory, meble i dodatki.

Ważny element leczenia, o którym zazwyczaj nie wspominają lekarze.

Szósty miesiąc Niny i nowe smaki!

3 komentarze

  1. Aga z www.makeonewish.pl
    1 lutego 2015
    Odpowiedz

    ja choć zdecydowanie jestem laikiem i amatorem jesli chodzi o dbanie o siebie, buszowanie po drogeriach i orientowanie sie w kosmetycznych hitach, to jednak mam już swoje typy kosmetyków i marek, które używam i chyba nie odnalazłabym się w takich niespodziankach. Do dzis nietrafione prezenty kosmetyczne zalegają nietkniete w łazience. moze dlatego ze ja to juz taki typ. A moze dlatego ze nie potrzebuje aż takich ilosci bo używam podstaw: szampon, odzywka do włosów, zel do mycia, balsam do ciała, krem do rak, podklad płynny, puder w kamieniu, maskara, kredka do oczu, pomaka ochronna, płyn micelarny, perfum i oczywiscie dezodorant.

    nie uzywam kremow pod oczy, na noc, na dzien, masek do włosów, utwardzaczy, rozswietlaczy, rózów, błyszczyków, maseczek na twarz, cieni, mgiełek, sprejów i innych czarów. mam swoje ulubione produkty i ich sie trzymam. jak ide do rossmana to czuje się przytłoczona możliwościa wyboru. jedyne co lubie zmieniac to zapach szamponu 🙂 uwielbiam pachnące włosy 🙂

    ale mysle ze beglossy moze byc niezłym pomysłem na prezent np dla mamy (jesli zna sie jej preferencje kosmetyczne)

    Cenię to, że umiesz byc krytyczna i piszesz szczerze a nie same ahy i ohy 🙂

    • 1 lutego 2015
      Odpowiedz

      Mam to samo w Rossmannie, czy innej drogerii/perfumerii. Dodatkowo, tam rzadko kiedy jest większy luz i zwykle, kiedy próbuję coś wybrać, poczytać, już ktoś stoi za mną i przeciska się do regału. A już pomijam, że wizyty w Rossmannie najczęściej zdominowane są przez dzieciaki – pieluchy, chusteczki, kremy itp … 🙂

  2. 23 lutego 2015
    Odpowiedz

    Subskrybowałam beGlossy gdy było jeszcze GlossyBoxem. Niby fajna opcja, ale było dużo kosmetyków testowanych na zwierzętach i sporo się powtarzało (np. kilka miesięcy pod rząd lakier do paznokci – nie dałam rady zużyć jednego, bo już pojawiał się kolejny). Niemniej jednak poznałam wiele fajnych kosmetyków dzięki zamawianiu tych pudełek i na pewno jest to dobra opcja by się trochę rozeznać w kosmetycznym świecie i wyrobić sobie zdanie o tym czego chcemy używać a co jest nam właściwie niepotrzebne/

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *