Tegoroczne wakacje będą … wyjątkowe!


Moi Teściowie kochają Mazury. Co roku muszą spędzić w tych pięknych okolicznościach przyrody choć kilka dni. Podejrzewam nawet, że to ich niezawodny sposób na naładowanie baterii na resztę roku 🙂 Już kilka lat temu wspominali, że kiedyś chcieliby pojechać tam razem z nami – odpocząć większą ekipą. Nie wiem tylko, czy zdają sobie sprawę, że z wnukami to będzie wypoczynek inny niż wszystkie… W każdym razie, my też mamy miłe wspomnienia z objazdowych wakacji pod namiotem, ale Giżycko czy Mikołajki ledwie pamiętam a tych bardziej dzikich i nie tak zaludnionych miejsc to nawet nie liznęliśmy. Dotychczas nasze urlopowe plany jakoś się rozjeżdzały, ale w tym roku powiedzieliśmy: No doooobra! Zwłaszcza, że same Mazury to nie jedyna zaplanowana atrakcja …

W dużej części spędzimy ten czas na łodzi i to całkiem sporej, bo będzie nas łącznie 9. dorosłych i nasze dzieciaki. Nasze lokum to “TES 32 Dreamer”, z trzema kabinami, dodatkowymi miejscami do spania, kuchnią, łazienką i mesą, czyli “salonem”. W dzień będziemy pływać i zwiedzać a noce spędzać będziemy w marinie. I powiem Wam, że wizja takich wakacji bardzo mi się podoba i będzie to mój pierwszy raz na żaglach. Ekipa sprawdzona, dzieciakom na pewno się spodoba. Nie wiem, czy Nina do końca doceni, ale Antek z pewnością będzie zachwycony. Dodatkowo, będziemy w towarzystwie, które doskonale zna Mazury, więc z pewnością odwiedzimy wiele pięknych okolic.

Nie będę jednak ukrywać, że w związku z taką przygodą mam swoje obawy. Nie martwię się o bezpieczeństwo dzieci, bo te będą zaopatrzone w kapoki i będzie ich pilnować kilka par oczu. O ile Antek na pewno odnajdzie się w tych wyjątkowych warunkach, trochę zastanawia mnie, jak to będzie z Niną. Drzemki, noce, kąpanie – wszystko będzie wymagało jednak większego wysiłku niż w tradycyjnym lokum. Będzie na pewno tłoczno i głośno, ale z drugiej strony, to podobno dzieci najszybciej przyzwyczajają się do nowych warunków. Nie będziemy też na odludziu, więc w awaryjnej sytuacji po prostu poszukamy noclegu na lądzie.

Najbardziej jednak, to ja boję się o siebie. Ostatni raz moja noga stanęła na pokładzie czegoś mniejszego niż prom z 8 lat temu. A było to w Chorwacji, gdzie spędzaliśmy wakacje ze znajomymi. Któregoś dnia postanowiliśmy wykupić rejs na sąsiednią wyspę a ja – od zawsze cierpiąca na chorobę lokomocyjną – przezornie łyknęłam “Aviomarin”. Reszta ekipy była harda, ale po zajęciu miejsc na łodzi, każdy poprosił o tableteczkę 😀 Bujało, że aż miło a ja nawet na prochach czułam się nieswojo. No i tak się zastanawiam, jak to będzie. Mam robić zapasy leków? Wolałabym podziwiać widoki, stać na dziobie i krzyczeć jak Di Caprio, niż siedzieć w kącie zamulona 😀

Tak czy owak wiem, że będzie super. I na pewno zapamiętamy te wakacje do końca życia. Pozostaje tylko dobrze się spakować i nie zapomnieć o milionie rzeczy. Jeśli macie takie wakacje za sobą, napiszcie na co zwrócić uwagę i co koniecznie zabrać ze sobą. Bo, że zestawy na deszcz i ziąb, to ja się domyślam 🙂

A relacja z wyjazdu będzie oczywiście na Snapchacie (piwnooka.pl) a potem na blogu 🙂

(zdjęcia: mjacht.pl; tes-yacht.zuro.pl; jachty-zaglowe.pl; czarterymazury.eu; okej-czarter.pl; seastaradventure.eu; ralfi.mazury.info.pl; www.jazczarter.pl; czartery-czarter.pl; aktywnywypoczynek.onet.pl; www.wakacyjnipiraci.pl)

Previous HITY maja i czerwca.
Next Film: Nasza kolorowa sobota.

Suggested Posts

Ulubione cytaty piwnookiej.

Przygotowujemy Antka na pojawienie się rodzeństwa.

Dramat Matki: nie ma co zrobić z dzieckiem przez fanaberie nauczycieli!

piwnooka 2014.

Kochaj sąsiada swego, bo możesz mieć gorszego!

Bolesne karmienia, czyli co zrobić, gdy dziecko gryzie podczas jedzenia?