Film: Nasza kolorowa sobota.


Choć pogoda w ostatnią sobotę nie byłą sprzyjająca – wiało solidnie a na niebie zbierały się ciemne chmury – musieliśmy odwiedzić ostatnią z cyklu imprez „Rynki Śniadaniowe”, organizowanych w Lesznie. Rok temu byliśmy dwukrotnie na Targu Śniadaniowym w Poznaniu i ta forma spędzania rodzinnego czasu bardzo nam się podoba. Bo jest przestrzeń dla dzieci, atrakcje, miejsce na piknik i pyszne jedzenie lokalnych producentów i restauratorów.

Rynki Śniadaniowe w naszym mieście nie odbywały się w parkach, ale w sumie trawka była (choć sztuczna) a sporo miejsc na relaks zapewniono dzięki rozłożonym leżakom i stolikom. W porównaniu z typowym targiem śniadaniowym, podczas leszczyńskiej imprezy jedzenie było jakby jedynie dodatkiem – trochę ubolewaliśmy, że niektórych restauracji i kawiarenek nie udało się wyciągnąć w plener 😉 Z drugiej strony, były pyszne lody, dobre burgery, przekąski i zdrowe soki. W Poznaniu nie udało nam się trafić na żadne atrakcje a w Lesznie to one były głównym filarem imprezy. Dzieciaki miały co robić – od gier, przez tańce, po lepienie z gliny i czytanie książek.

Bardzo fajnie, że w Lesznie powstaje coraz więcej takich inicjatyw. Nie musimy szukać atrakcji poza miastem, czy też w sąsiednim Poznaniu i Wrocławiu. Po frekwencji widać też, że mieszkańcy lubią spędzać wolne dni aktywnie, nie tylko buszując po sklepach 😉 Mam nadzieję, że impreza będzie miała swoją kontynuację – w końcu pięknych, zielonych miejsc jest u nas sporo.

A jak było w sobotę, co robiliśmy i jedliśmy – wszystko to na filmie. Zobaczcie koniecznie!

(zdjęcie główne: Bogdan Marciniak, film: piwnooka.pl)

Previous Tegoroczne wakacje będą ... wyjątkowe!
Next Jestem TĄ mamą od czapeczki.

Suggested Posts

Po jedenaste: Nie zmuszaj.

Jest co świętować! Efekty odchudzania po 6 miesiącach.

Wyjątkowe warsztaty i okazja, by zostać podwójnym Św. Mikołajem!

A Ty złożyłaś dziś życzenia swojej teściowej?

To były dobre wakacje.

Wieczorno-nocne dramaty w trzech aktach, czyli co matka robi w nocy …