Mity o kotach – rozprawmy się z nimi raz na zawsze.


Jaki jest kot, każdy widzi. To taki zwierzak, o którym wiemy całkiem sporo, niezależnie od tego, czy jakiegoś kiedykolwiek poznaliśmy bardziej niż przelotnie. Koty ze swoją długą historią, mają też i bogatą reputację. A ludzie dzielą się nie tylko na ich miłośników i przeciwników. Dzielą się też na tych, którzy wciąż wierzą w mity o kotach i na tych, którzy je niestrudzenie obalają.

1. Koty śmierdzą.

Znasz to na pewno. Odwiedzasz dom, w którym mieszka zwierzak a jego obecność czuć już od progu. Tutaj mamy nie tylko zwierzę, ale jeszcze kuwetę (kuwety!), więc to musi być wyczuwalne, prawda?! No właśnie niekoniecznie. Owszem, tam gdzie są małe kotki, dopiero uczące się higieny, to nie ma mocnych – będzie zapach dosyć dotkliwy. Tak samo, jeśli kuweta nie jest opróżniana codziennie a żwirek nie jest wymieniany regularnie. Fakt jest jednak taki, że koty same w sobie w ogóle nie pachną i bardzo dużo czasu poświęcają na higienę. Są to zwierzaki bardzo czyste, zwłaszcza te niewychodzące. I jeszcze jedna ważna rzecz, o której przypomniała mi Magda (dzięki!): Kocury niewykastrowane znaczą teren a zapach ich moczu jest bardzo wyczuwalny. W przypadku kotów nierasowych albo w typie rasy, kastracja kotek i kocurów to podstawa. To nie tylko kwestia znaczenia terenu, ale też uciążliwych okresów rui (dla kotki i domowników) i co najważniejsze – zapobieganie niekontrolowanemu rozmnażaniu. Małe kotki są słodkie, ale zbyt wiele tej słodyczy błąka się po ogródkach działkowych i blokowiskach 🙁

Podejrzewałam, że może jednak coś jest na rzeczy a my po pewnym czasie przyzwyczailiśmy się do zapachu i po prostu go nie czujemy. Ilekroć pytamy gości, czy czują zapach kota, zaprzeczają. Liczę, że są szczerzy a nie po prostu uprzejmi 😉

 

2. Koty są fałszywe i obojętne.

Zwykle koty stawia się w opozycji do psów, wskazując na fundamentalną różnicę między nimi, czyli przywiązanie do człowieka a raczej jego brak. Mówi się, że koty są indywidualistami, chodzą własnymi ścieżkami i niewiele robią sobie z towarzystwa opiekuna. Ponoć mają swoje humory i potrafią ni z tego, ni z owego pokazać pazury.

Nie da się ukryć, że koty nie są tak wylewne w okazywaniu uczuć, jak psy. Albo inaczej: robią to po prostu po swojemu, oszczędniej. Wołane przychodzą, jeśli chcą a jeśli nie mają ochoty na bliski kontakt, oddalają się na swoje stanowiska. Ogólnie żyją, jak chcą. Żarty o tym, że to one są panami w domu, mają w sobie ciut prawdy 🙂 Z drugiej strony nie ma sensu generalizować, bo zdarzają się i takie wyjątki, które aportują, przybijają piątkę i prowadzą z człowiekiem długie rozmowy. I oczywiście kocięta i młode koty to typowe dzieciaki – szalone i ciekawe świata. Tak inne od spokojnych i statecznych dorosłych osobników.

Prawda jest taka, że koty bardzo przywiązują się do opiekunów, witają się z nimi, zaczepiają miauczeniem i domagają się czułości. Nasza Tośka przynosi nam zabawki, gdy ma ochotę na szaleństwa. Choć nie lubi siadać na kolana ani leżeć zbyt blisko, chodzi za nami po domu. Nadstawia się do głaskania i mruczy przy tym głośno. Jest zawsze obok, nawet jeśli w komfortowej dla siebie odległości.

3. Koty nic tylko leżą, śpią i przytulają się.

Jeszcze do niedawna wierzyłam w powszechne przekonanie, że koty to idealne zwierzęta dla małych dzieci i osób, którzy prowadzą aktywne życie. Z jednej strony kocie umiłowanie do przytulania i głaskania (co przecież kochają dzieci), z drugiej ich ciągłe spanie i niewielka potrzeba towarzystwa. Prawda jest jednak nieco inna, o czym sama się przekonałam.

Po pierwsze są koty, które nie przepadają za dziećmi. Nie jest to wrogość a raczej dystans z obawy przed zachowaniem dzieciaków a te jak wiadomo, są głośne, energiczne i raptowne. Nasza Nina nigdy nie zrobiła Tosi nic złego, ale jej umiłowanie do tulenia i głaskania szybko zapadło kotce w pamięć. Antek z kolei od początku podchodził do Tosi ostrożnie, obawiając się jej pazurów. Teraz to właśnie do niego Tośka sama przychodzi, chętnie kładzie się obok podczas wieczornego czytania.

I po drugie, koty i to nawet te dorosłe, mają swoje potrzeby. Obowiązkiem opiekuna jest nie tylko dbanie o ich zdrowie fizyczne, ale też psychiczne. Brzmi może komicznie, ale wystarczy poznać naturę i instynkt kota, by wiedzieć, że nuda może prowadzić do problemów behawioralnych (np. nocne szaleństwa, polowanie na stopy i gryzienie domowników). Tak, jak psy potrzebują przestrzeni, by się wybiegać, tak koty potrzebują atrakcji w postaci łowów. Koty wychodzące same je sobie zapewniają, o niewychodzących musi zadbać opiekun, tj. angażować do zabawy w celu zachowania ciągu łowieckiego. Do tego wystarczy krótka, intensywna zabawa wędką, ale bywają ludzie, którzy nawet na to nie mają czasu, albo uważają, że kota świetnie zabawia widok za oknem.

4. Mleko jest zdrowe dla kota.

Kot nad miską mleka to mit powielany choćby w bajkach i piosenkach, bardzo mocno zakorzeniony w naszej świadomości. Poza tym, całe pokolenia kotów na wsiach wychowały się na mleku! Tymczasem każde mleko, poza tym od kociej mamy i poza specjalnymi preparatami dla kociąt odrzuconych czy osieroconych, szkodzi kotom. Owszem, kot mleko wypije ze smakiem, ale nie powinien go pić ze względu na nietolerancję laktozy. Taka dieta grozi biegunkami i bolesnymi skurczami żołądka. Najlepsza jest woda, jak zwykle 🙂

5. Kotom nie wolno jeść wieprzowiny!

Przekonanie, że surowa wieprzowina może być niebezpieczna dla kota, powstało w czasach, gdy mięso pochodziło z niewiadomego źródła, trzoda nie była badana i szczepiona. Często była zakażona wirusem Aujeszky’ego. Wirus ten powoduje Chorobę Aujeszky’ego (tzw. wścieklizna rzekoma), która jest śmiertelna dla kotów. Dziś sklepowe mięso przechodzi dokładne badania zanim trafi do sprzedaży, zatem nie stanowi zagrożenia dla kotów. Można je z powodzeniem serwować swoim zwierzakom. Nasza Tosia uwielbia przerośniętą karkówkę 🙂

6. Surowe mięso trzeba przed podaniem przemrozić.

Mit, u którego podstaw leżą dobre intencje. Nadal często zalecane jest mrożenie mięsa przed podaniem go zwierzętom, co ma na celu zabicie ewentualnych wirusów i bakterii. Prawda jest taka, że w domowych warunkach nie jesteśmy w stanie dobrze takiego mięsa przemrozić – temperatura w naszych zamrażarkach nadal jest za wysoka. I znów, dzisiejsze mięso dostępne w sklepach (o ile świeże) jest bezpieczne dla zwierząt i ludzi.

7. Koty są złośliwe.

Chyba jednym z najczęstszych problemów z kotami jest ich załatwianie się poza kuwetą. Nie zliczę, ileż naczytałam się relacji o regularnie brudzonej pościeli, zamoczonych butach, a nawet o kupie za lodówką. Tak samo częstym przekonaniem opiekunów jest to, że ich koty robią to z czystej złośliwości albo z zazdrości. Znawcy kotów powtarzają jak mantrę: Jeśli kot nagle zaczął brudzić poza kuwetą, trzeba poszukać przyczyny. Nie przypisywać kotom ludzkich uczuć i reakcji, tylko w pierwszej kolejności dokładnie zbadać kota (badanie moczu, krwi). Takie zachowanie bardzo często oznacza problemy zdrowotne a zwierzęta próbują to zakomunikować. Jeśli badania wykluczą chorobę, trzeba przyjrzeć się żwirkowi w kuwecie (nagła zmiana rodzaju żwirku może wywołać problem) albo ocenić sytuację w domu (czasami to efekt stresu, wywołanego choćby remontem albo nowym zwierzakiem).

8. Sierść kota powoduje uczulenie.

Pewnie jak większość, całe moje życie sądziłam, że kocia sierść może być silnym alergenem. Jak na wszystkie mity o kotach, ten ma się znakomicie. To, co uczula ludzi, to nie włoski a białko zawarte w naskórku kota. Poprzez częste i dokładne mycie, zwierzak rozprowadza naskórek językiem, zatem białko znajduje się również w ślinie i w wypadającej sierści.

9. Kobiety w ciąży nie mogą mieć kontaktu z kotem.

Czy kot i ciąża to bezpieczne połączenie? Wiele osób twierdzi, że absolutnie nie i zalecają trzymanie się od kotów z daleka a nawet pozbycie się własnego zwierzaka. Koty są bowiem ostatecznym żywicielem pierwotniaka a z kałem wydalają oocysty, którymi mogą zakazić się domownicy. Niestety prawdą jest, że zakażenie się toksoplazmozą przez kobietę w ciąży jest bardzo niebezpieczne i jest zagrożeniem dla płodu. Możliwe jest ono jednak tylko wtedy, gdy nie doszło do zakażenia w przeszłości i organizm nie wykształcił przeciwciał (sprawdzane jest to w badaniu, które zleca lekarz/położna prowadzący ciążę).

Tak naprawdę zagrożenie czyha wszędzie (nie tylko ze strony biednych kotów) i jak zawsze ostrożność i higiena zwiększa nasze bezpieczeństwo. Wspomniane oocysty w kociej kupie stają się inwazyjne dopiero po 72 godzinach a żadne odchody nie leżą tak długo w kuwecie. Zresztą, kuwetę trzeba regularnie myć i często zmieniać żwirek. Najlepiej, jeśli z tych czynności w ogóle zrezygnuje przyszła mama. Tak samo ważne jest częste mycie rąk, owoców, rezygnacja z jedzenia surowego mięsa, nie wypuszczanie kota na spacery po okolicy.

10. Koty kochają dzwoneczki na obrożach.

Dzwoneczki, jak i obroże kochają nie zwierzaki, a ich opiekunowie. Pierwsze mogą drażnić swoim dźwiękiem, który dla kota nie brzmi wcale delikatnie i słodko. Drugie są wręcz niebezpieczne, ponieważ kot może o coś zahaczyć, zranić się a nawet udusić. Takie dodatki nie są im do niczego potrzebne.

11. Koty zawsze spadają na cztery łapy.

Z metra czy dwóch to zapewne. Koty, które wyskoczą z dużej wysokości – z balkonu czy przez okno – przypłacą to zdrowiem, jeśli nie życiem. Mitem jest dodatkowo przekonanie, że to zwierzęta zwinne i ostrożne, z pewnością nie skoczą bezmyślnie przed siebie. Tymczasem koty mają bardzo silny instynkt drapieżcy, który kiedyś może wygrać ze zdrowym rozsądkiem. Nigdy nie wiadomo, czy nasz spokojny, powolny kot, nie postanowi kiedyś zapolować na przelatujące wróble.

***

Jestem ciekawa, co powiecie na tę jedenastkę. Udało mi się wyprowadzić Was z błędu? W które mity o kotach wierzyliście do tej pory? A Wy, kociarze, zgadzacie się z poszczególnymi punktami? Może jest jeszcze coś, co pominęłam? Dajcie znać 🙂

Jeśli posiadacie kota od niedawna albo dopiero rozważacie powiększenie rodziny, gorąco polecam Wam te oto źródła rzetelnej wiedzy o kotach:

Grupa FB: Koty i wszystko o nich.

Grupa FB: Wszystko o naszych kotach.

Grupa FB: O kotach merytorycznie.

Grupa FB: Kocie porady behawioralne.

Blog: Kocie Porady Mieszko Eichelberger.

Polecam hodowlę: Grzymskie Koty – hodowla kotów brytyjskich. (Felis Posnania)

Previous Zrób sobie dobry rok! Oto mój pomysł :)
Next Jak dobrać stanik, czyli tajniki brafittingu dla każdego.

Suggested Posts

Książki w salonie, sypialni czy w kuchni – jak pięknie je wyeksponować?

Zrobiłam to. I to podwójnie!

Grzeszne ciasteczka!

Dialogi małżeńskie #2.

Znani w swojej najważniejszej roli – roli taty.

Seriale na Netflix, które trzeba zobaczyć. Nasze TOP 10!