Jak przeprowadzić dziecko do własnego pokoju? Poznajcie moje sposoby.


Jeśli uprawiacie co-sleeping – dzielicie z dzieckiem (albo z dziećmi!) łóżko czy pokój, to wiecie jedno. Nie ma nic lepszego, niż najdroższy skarb tuż obok nas. Jego ciepło, zapach i spokojny oddech. Ten spokój, kiedy jesteśmy blisko i nawet przez sen czuwamy, jest nie do przeceniania. Wiecie, że czas wspólnego spania prędzej czy później minie i wyciskacie z tej bliskości każdą kroplę.

Jeśli uprawiacie co-skleeping, to wiecie coś jeszcze. Czasami obecność małego lokatora jest nie do zniesienia. Bywa ciasno, niewygodnie, duszno i niespokojnie. Kiedy ono się wierci, Wy nie możecie spać. Kiedy Wy przekręcacie się z boku na bok, ono się wybudza. Tęsknicie za swobodą we własnej sypialni i co jakiś czas nawiedza Was pytanie: Jak długo jeszcze?

Moment wyprowadzki dziecka z własnego łóżka czy pokoju jest bardzo indywidualny. Może przebiec całkiem naturalnie, kiedy maluch ma pół roku, ale równie dobrze każda kolejna próba może kończyć się fiaskiem, gdy dziecko ma 4 lata. Pierwszym podstawowym krokiem jest przede wszystkim decyzja – Wasza lub dziecka. Jeśli Wy nie macie do tego przekonania, to prawdopodobnie ten moment jeszcze nie nadszedł i póki co szkoda wysiłku każdej ze stron. Jeśli ono absolutnie odmawia albo spodziewacie się kategorycznego sprzeciwu, sprawa nie jest jeszcze przesądzona – potrzebujecie po prostu odpowiedniej taktyki.

Przeprowadzka naszego Antka (wóczas 2-latka) przebiegła bardzo sprawnie i trochę wbrew naszym obawom. Zbiegła się z zamieszkaniem w nowym domu, który nie jest gigantyczny, ale jednak nie przypomina naszego niewielkiego, Antkowi dobrze znanego M2. Baliśmy się, że tych rewolucji może być za dużo jak na jeden raz. A jednak się udało. Z Niną jesteśmy na etapie przygotowań i również tym razem planujemy zabrać się do tego w ten sam, sprawdzony sposób. Oto nasze kroki do udanej przeprowadzki:

1. Nastawienie i pozytywna atmosfera. Zanim w ogóle napomkniemy dziecku o naszych planach, warto samemu odpowiednio nastawić się do zadania. Już na początku odrzuciłabym tę całą “dorosłą logikę” i tłumaczenie, że każdy ma swoje łóżko, swój pokój a rodzice chcą spać samemu. Dla dziecka naturalne jest spanie blisko Was a nie jakieś niejasne zasady, z którymi nagle wyskakujecie jak Filip z konopii. Takie argumenty nie dość, że będą niezrozumiałe, to mogą jeszcze przestraszyć albo zranić. Bo niby dlaczego nagle nie chcecie go/jej w swoim łóżku?

Kluczowe jest spojrzenie na sprawę oczami dziecka. My staraliśmy się nie podkreślać, że koniec końców chodzi o spanie w osobnym pomieszczeniu. Zrobiliśmy za to dużo szumu w temacie własnego, kolorowego pokoju, z zabawkami i własnym miejscem do zabawy. Nie wydaliśmy wcale dużo pieniędzy, ale postawiliśmy na kolor, łatwy dostęp do zabawek. Słowem: staraliśmy się odwrócić uwagę od tej najmniej przyjemnej strony zmiany.

2. Dobry moment. Wiek, emocjonalność, aktualny etap w życiu – to wszystko ma duże znaczenie. Roczny maluch zrozumie mniej niż 2-latek. Z kolei ważne wydarzenia (przedszkole, strata ukochanego pupila, choroby) mogą zahwiać poczucie bezpieczeństwa i zwiekszyć potrzebę bliskości. Jeśli uznacie, że czas jest odpowiedni, pora na drugi krok. Zmiana miejsca zamieszkania, urodziny, początek wakacji, nawet narodziny rodzeństwa – warto podkreślić wagę wydarzenia nagrodą w postaci własnego pokoju. A jeśli ten już dawno jest obecny, np. w postaci pokoju zabaw, to dobrym pomysłem jest zmiana wystroju, reorganizacja zabawek, zakup nowych mebli lub chociażby łóżka.

Temat warto naświetlić dziecku jakiś czas przed faktycznymi zmianami, bo totalne zaskoczenie może zaprzepaścić wszystkie starania. I znów: warto podkreślać to, co dla dziecka jest najbardziej atrakcyjne: zabawki na wyciągnięcie ręki, własna przestrzeń i możliwość decydowania o swojej własności.

Jeśli maluch od narodzin ma swoj pokój i łóżeczko, które stoi i się kurzy, może warto wykorzystać je do drzemek w ciągu dnia. W ten sposób oswoi się z miejscem i późniejsza przeprowadzka nie będzie aż taką rewolucją.

3. Wspólne przygotowania. Zdecydujmy wcześniej, co spokojnie możemy oddać w ręce dzieci i dajmy im wolną rękę. Jeśli nowy wystrój wiążę się z gruntownym remontem, niech same wybiorą kolor ścian, naklejki, ramki na zdjęcia, poduszki, pościel, zasłony … I podążajmy za gustem dzieci. Fanka księżniczek pewnie zakwiczy na widok baldchimu nad łóżkiem a miłośnik resoraków zaniemówi widząc drogę namalowaną magnetyczną farbą na ścianie. Dziś elementy wystroju dostępne są w ogromnej rozpiętości cenowej i występują w różnych stylach. Tablice kredowe, świecące cotton-balls, ledowe lampki-przytulanki – genialnych, pięknych i wcale niedrogich gadżetów jest dziś masa. W kwestii oryginalnych pomysłów Pinterest nigdy nie zawodzi 🙂

4. Sprytne rozwiązania. Znamy nasze dzieci doskonale i możemy w dużej części przewidzieć, co może przeszkodzi im w spaniu we własnym pokoju. Boją się ciemności? Pomyślmy o delikatnym, nocnym oświetleniu. Na potwory i czarownice przygotujmy specjalny, odstraszający specyfik – wodę (np. zabarwioną) w spryskiwaczu z sugestywną naklejką. I spryskajmy nim przestrzeń pod łóżkiem, szafę i ramę okna. Postawmy elektroniczną nianię i zapewnijmy, że usłyszymy każde chrapnięcie. Z kolei na samotność świetnie sprawdzi się nowa (albo stara i najlepsza) przytulanka a koszmary odgoni łapacz snów. Latarka też się może przydać – na nocne wędrówki do toalety 😉

5. Nowy rytuał wieczorny (i poranny). Wspólne wybieranie i czytanie książek przed snem, przytulanie i opowiadanie historii. Albo chwila na zabawę w łóżku, tuż przed snem. Może nawet Wasza obecność przy zasypianiu. Niech nowy rytuał będzie atrakcyjny dla dziecka (a tym przecież jest wspólne chwile z Wami) i niech odpowiada na jego potrzeby. Zadbajcie aby wiedziało, że gdy się rano zbudzi, będzie zawsze mile widziane w Waszym łóżku 🙂

6. Bezpieczeństwo. Czasami to tak oczywiste, że poświęcamy temu najmniej uwagi. Jeśli przeprowadzamy malucha z łóżeczka do większego łóżka, polecam barierkę, chociażby na pierwsze noce. My naszą mamy z Ikei, ale każde dobre zabezpieczenie spełni swoją rolę – chodzi przecieżo o to, żeby nocny wypadek nie zniweczył wcześniejszych starań i pierwszych małych sukcesów 🙂 I pamiętajcie o ledowych żarówkach do lampek – nie rozgrzewają się.

Tyle teorii, którą niebawem mamy zamiar wcielić w życie. Dzisiaj Nina ma swój pokój i wie, że to jej miejsce. Tam są jej zabawki, tam też stoi jej łóżeczko. Zdążyliśmy już zaaranżować miejsce do spania – zaopatrzyliśmy w pościel (a ta póki co u nas), oświetlenie, dekoracje i przytulankę. Teraz pozostaje nam przejść do czynów. Trzymajcie kciuki!

Pościel, którą widzicie na zdjęciach pochodzi z firmy Ceba Baby, która oferuje szeroką gamę produktów dla dzieci. Od ręczników, śpiworków, rożków, po zestawy kąpielowe, termoopakowania i poduszki relaksacyjne dla mam. Piękna kolorystyka, delikatne wzory, wysoka jakość i materiały bezpieczne dla skóry dziecka – to cechy, które wyróżniają markę. Z naszego kompletu korzystamy już jakiś czas i wszystko to mogę potwierdzić 🙂 A ręcznik kąpielowy służy nam od narodzin Niny. Zerknijcie na aktualną ofertę, bo jestem pewna, że coś wpadnie Wam w oko. Dla siebie albo jako upominek dla świeżo upieczonych rodziców i maluszka.

Aktualizacja: Przeprowadzka się udała! Tylko do innego łóżka, które miało być po prostu kanapą. Nina woli jednak przestrzeń 😀 Zobaczcie jej pokój teraz:

Mała wielka zmiana w pokoju Niny, czyli ombre na ścianie.

 

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Ceba Baby.

Previous Pierwsze urodziny #nicminiewisi, czyli festiwal chustonoszenia.
Next 25 prezentów na Dzień Dziecka, których nie musisz (i nie możesz) kupić.

Suggested Posts

Moje sposoby na udany poród.

Jest coś, co chciałabym Wam spakować do walizki …

Na śniadanie.

Blogi fachowe i do rzeczy.

Dywan z juty w praktyce.

Life hacks, dzięki którym życie rodzica staje się prostsze.