Alfabet rodzicielstwa, czyli B jak …


Wyobraźcie sobie, że wyjątkowy moment narodzin dziecka, ujrzenie po raz pierwszy tej rzeczywistej, małej istotny to przejście przez portal. Wkroczenie do zupełnie innego świata. Nieznanego i pełnego niespodzianek w postaci nowych odkryć, również tych o samym sobie. Doświadczanie całej gamy emocji – od bezgranicznego szczęścia, po paraliżujący strach. Napotykanie na wyzwania, przekraczanie własnych granic. Tak właśnie widzę rodzicielstwo. Ono jest tak bogate i wielowymiarowe, że nie sposób opisać go jednym tekstem. Stąd pomysł na cykl, na który gorąco Was zapraszam 🙂

Miesiące oczekiwania, czytania, rozmów z rodzicami a jednak dopiero w chwili narodzin dziecka, my również rodzimy się na nowo – jako rodzice.  Niby to nadal jesteśmy my. Niby świat wstrzymał oddech jedynie na sekundę a potem znów gna w swoim rytmie, jednak dla nas to zupełnie nowa rzeczywistość. Dziś druga część cyklu, tym razem o cudownym uczuciu, które okrywają i doceniają rodzice, czyli …

B jak błogostan.

Stan błogości, szczęśliwości, zadowolenia

Tak to opisuje Słownik Języka Polskiego. Uczucie powszechnie znane i pewnie każdy je już doświadczył. Tylko dlaczego wydaje mi się, że nikt inny jak właśnie rodzice, nie odczuwa go tak często i z tak przyziemnych powodów? Sami powiedzcie, co czujecie gdy …

  • po nieprzespanej nocy bierzecie pierwszy łyk ciepłej kawy czy herbaty,
  • wsłuchujecie się w ciszę w czasie drzemki Waszych dzieci,
  • gdy budzicie się rano, wpatrzeni w wypoczętą buzię, zasłuchani w urocze gaworzenie,
  • odbieracie Wasze skarby ze żłobka/przedszkola/szkoły a one biegną z uśmiechem w Waszą stronę,
  • obserwujecie, jak ze smakiem wcinają posiłek,
  • pierwszy raz słyszycie wyraźne, świadome słowo “mama”/”tata”,
  • rozpoczynacie właśnie samotny dzień/weekend a dzieci zostają pod najlepszą opieką,
  • patrzycie na powoli opadające, małe powieki a błogie westchnienie mówi Wam “Dobranoc.”,
  • zamykacie za sobą drzwi dziecięcego pokoju, witając wyczekiwany czas tylko dla siebie,
  • zasypiacie z myślą, że ukochane osoby są zdrowe i bezpieczne?

Ja czuję właśnie TO! Ten fajny, mega pozytywny błogostan – szczęście, spokój, zadowolenie, dumę … Czasami ulgę, wdzięczność. Często trwa chwilę a wtedy czuję, że nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Tyle lat byłam panią swojego czasu, tyle godzin spędzałam z myślą o samej sobie i dla siebie. A jednak nigdy tak nie doceniałam ciepłej kawy czy przygotowanego przez siebie dania. Żaden uśmiech nie rozczulał mnie tak, jak te moich dzieci – szczery i niewymuszony.

Rodzicielstwo leży tak głęboko w naszej naturze, że z wielu rzeczy nie zdajemy sobie nawet sprawy. Na przykład właśnie z tego, co dzięki niemu możemy w sobie i w świecie dookoła odkryć. Co najlepsze, to wcale nie są jakieś wzniosłe rzeczy. Bo nagle, paradoksalnie te małe i błahe, dają nam najwięcej radości.

Ciesz się małymi rzeczami, bo może któregoś dnia obejrzysz się za siebie i zdasz sobie sprawę, że to były rzeczy wielkie … Robert Brault

A Wy potraficie dostrzegać małe rzeczy i czerpać z nich radość? Co daje Wam uczucie błogostanu?

Zapraszam na poprzedni wpis z cyklu!

Alfabet Rodzicielstwa, czyli A jak …

Previous Seks, bestie w ciałach kobiet i życie w klatkach! Czytasz na własną odpowiedzialność.
Next Zbijanie gorączki u dzieci - najczęstsze błędy i skuteczne metody.

Suggested Posts

Moje perełki Instagrama – #instamamy.

Nasze zimowe HITY!

Szkoła Rodzenia?

Garść inspiracji: Pokój dziecka.

Okiem doktora i wiedz, że coś się dzieje …

Przeładowani. O dzieciach, które łakną … spokoju.